Leszek Miller, szef klubu parlamentarnego Sojuszu Lewicy Demokratycznej zadeklarował, że SLD nie będzie pomagał Palikotowi w walce o zdjęcie krzyża z sali obrad Sejmu. SLD woli zająć się reformą opieki społecznej czy uregulowaniem in vitro.
W sumie, to co chce robić SLD jest pożyteczne i zrobić to należy. Palikot raczej się tym nie zajmie, więc jest to swoiste szukanie niszy. Kłopot w tym, że poglądy większości działaczy SLD są w sprawie krzyża zbieżne z poglądami palikotowców. Również elektorat SLD (obecny i były) w większości wolałby nie widzieć w Sejmie jasnego dowodu na dominację Kościoła w życiu politycznym kraju.
Tym samym Leszek Miller strzelił Sojuszowi samobója i oddał pole Palikotowi. Po raz kolejny zresztą. Szkoda, że ten szczwany polityk nie rozumie, że SLD wiele stracił na zbyt wazeliniarskim podejściem do Kościoła, nawet jeśli da się je zrozumieć kwestiami takimi jak konieczność wprowadzenia Polski do UE, do czego potrzebny był spokój społeczny a nie wojna z Kościołem.
Niestety, politycy Sojuszu nie rozumieją, że to właśnie oportunizm i nadmiar pragmatyzmu doprowadził SLD do najsłabszego wyniku parlamentarnego w historii tej partii. Jeżeli szybko tego nie zrozumieją, Sojusz Lewicy Demokratycznej zniknie ze sceny politycznej. I Leszek Miller znów będzie wyprowadzał sztandar.
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (7)