intel-e-gent intel-e-gent
745
BLOG

Chwaląc Sikorskiego

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 20

Są tacy, którzy chcą Radosława Sikorskiego postawić przed Trybunałem Stanu za to co powiedział w Berlinie. Natomiast ja chcę pochwalić ministra za odważne przedstawienie propozycji, która faktycznie może przyczynić się do usprawnienia Unii Europejskiej i pogłębienia zjednoczenia Europy.

Aby zrozumieć dlaczego chwalę Sikorskiego (którego serdecznie nie lubię i zasadniczo uważam za głupca) warto cofnąć się w czasie i przyjrzeć się Stanom Zjednoczonym z czasów między Wojną o Niepodległość a Wojną Secesyjną.

USA było wtedy związkiem suwerennych państw, które zgodziły się być członkami federacji znanej jako Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Lojalność wobec stanu była ważniejsza niż lojalność wobec federacji. A nie tylko stany południowe rozważały możliwość wyjścia z Unii (również Nowa Anglia chciała to zrobić). Łącznikiem między stanami była wspólna waluta, nieliczne wspólne prawa, wspólna armia i, zasadniczo, wspólna polityka zagraniczna prowadzona przez wspólnego prezydenta.

Dopiero Wojna Secesyjna sprawiła, że USA stały się krajem mocniej scentralizowanym. Głównie wskutek kruczków prawnych zastosowanych przez zwycięzców, którzy siłą uniemożliwili przegranym skorzystanie z prawa do opuszczenia federacji. Europa ma szansę znacznie mądrzej i bezkrwawo stworzyć silną Unię. Bez uciekania się do wojny totalnej, naciągania prawa czy ignorowania suwerenności swoich członków*.

Łącznikiem między krajami UE są wspólne prawa oraz, dla części członków, wspólna waluta. Nie mamy, tak naprawdę, wspólnej polityki zagranicznej, nie mamy wspólnej armii, nawet parlament i rząd (czyli Komisja Europejska) są ułomne i, co najgorsze, nie mają porządnej legitymacji demokratycznej.

Propozycje Sikorskiego, wyznaczające kierunek na głęboką integrację są więc niczym innym jak propozycją powołania Stanów Zjednoczonych Europy, które mogą przyjąć kształt federacji lub raczej konfederacji, bo nie sądzę by jakiekolwiek państwo UE zrezygnowało formalnie z swojej suwerenności. Może natomiast oddać część swoich uprawnień Unii, tak aby ta była nie tylko bardziej demokratyczna i mniej skupiona na sprawach lokalnych (wspólna lista do PE), ale i silniejsza.

Nie oszukujmy się, doszliśmy do etapu, na którym albo musimy powiedzieć tak dla głębszej integracji albo rozwiązać Unię i wrócić do własnych piaskownic godząc się na to, że państwa europejskie nic już nie będą znaczyć w świecie.

Jeżeli więc chcemy, aby Europa się liczyła - musimy pogłębić integrację. Pytanie czy chcemy, aby Europa była mocarstwem czy bardziej liczy się dla nas, europejczyków nasz własny, krajowy grajdołek? To pytanie do każdego, zarówno Polaków jak i Francuzów, Niemców czy Brytyjczyków. Bo żaden kraj UE nie będzie już w stanie pojedynczo odgrywać takiej roli w świecie do jakiej przyzwyczaiło nas kilkaset lat dominacji europejskich mocarstw w świecie.

Dziś piszę więc: Brawo Sikorski. Masz u mnie plusa.

Do następnego (?)

Intel-e-gent

*Niewolnictwo było w Wojnie Secesyjnej sprawą wtórną i traktowaną przedmiotowo. Los niewolników byłby prawdopodobnie lepszy, gdyby Konfederaci sami wyzwolili niewolników. Czytałem, że planowali robić to stopniowo, co mogło lepiej zabezpieczyć ekonomiczne interesy niewolników, którzy wskutek gwałtownego wyzwolenia doznali natychmiastowego pogorszenia sytuacji ekonomicznej. Wiem, to dziwne, ale bierze się to z tego, że elitom Unii zależało na jak największej ilości taniej siły roboczej.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Polityka