Generalnie mam w ostatnim czasie politykę w "głębokim poważaniu". Bardziej mnie interesują moje problemy osobiste niż to co wyczyniają nasi kochani politycy. Ponieważ jednak pozbyłem się pewnego ciężaru, mogę znów spojrzeć na to, co robi Jego Łaskawość Premier Tysiąclecia, Słońce Peru, Wietnamu i Indii Donald Franciszek Tusk.
A wziął się, po cichu, za ACTA czyli umowę regulującą walkę z podróbkami i naruszaniem praw własności intelektualnej. Co ciekawe, w ogniu kampanii wyborczej posłowie to przepchnęli. Także tych partii, które teraz tak krzyczą, że są przeciw. Nie czytają za czym głosują, czy jak?
ACTA wcale nie wygląda aż tak strasznie jak ją malują. To raczej zbiór bardzo ogólnych regulacji i pobożnych życzeń. Niemniej jest tam parę niepokojących zapisów. Takich jak ten o tym, że na żądanie właściciela praw dostawca internetu ma udostępnić wszelkie dane abonenta. Oczywiście, żądanie ma być "uzasadnione", ale hmm... gdzie miejsce dla sądu?
Podobnie ma się sprawa z amerykańską SOPA i w efekcie mamy zachodni świat, łącznie z Polską, ogarnięty wojną rządów z hakerami, którzy wzięli się za obronę wolności słowa.
Bardzo możliwe, że ACTA jest rzeczywiście zagrożeniem dla wolności słowa. Wszystko zależy od dodatkowych regulacji, które uściśliłyby procedury. Znając nasz kochany rząd - byłyby one takie, że za sam fakt najechania myszką na niezbyt legalny plik można by się spodziewać wizyty ABW.
Istotniejsze jest jednak to, że rząd robił z całej sprawy tajemnicę i wyszła ona, tak naprawdę, zupełnym przypadkiem. Pamiętam, że jakieś parę tygodni temu bodajże Andrzej Golimont zwracał na to uwagę na swoim facebookowym profilu, potem była jeszcze cisza i nagle ACTA stała się ważniejsza od farmaceutów, lekarzy i leków refundowanych.
A już najbardziej przerażająca jest dezynwoltura z jaką przedstawiciele rządu Jego Miłości Tuska twierdzą, że najpierw się podpisze, a potem będzie się dyskutować. Halo, myśli tam ktoś, czy po prostu szuka okazji, jak dwa lata i rok temu, do cenzurowania internetu?
I żeby nie było, że nie ostrzegałem.
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze