intel-e-gent intel-e-gent
322
BLOG

Rząd ma w d... protesty. ACTA ważniejsza

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 2

Trzeba przyznać, że z podpisując ACTA rząd Donalda Tuska udowodnił jak bardzo liczy się z wolą społeczeństwa, które zorientowawszy się o co może w tej umowie chodzi nagle gorąco zapragnęło jej odrzucenia. Co prawda, podpisanie tego porozumienia niewiele w polskim prawie, przynajmniej na razie, zmienia i zmieni, ale dla ludzi ważniejsze są możliwe zagrożenia, co do których przekonani są, że są realne.

Tymi zagrożeniami są - cenzura i ograniczenie wolności osobistej, którą miałoby ograniczyć ściganie ściągania plików. O ile w kwestii filmów, muzyki czy książek rzecz jest dyskusyjna, bo piracimy często dlatego, że innego wyboru nie mamy (a spróbujcie jakoś legalnie obejrzeć odcinek jakiegoś serialu nieemitowanego w Polsce), o tyle w kwestii oprogramowania już mniej, bo tu nie ma mowy o "dozwolonym użytku własnym" i każde pirackie ściągnięcie jest nielegalne.

Ciekawe, że Polacy zbuntowali się dopiero wtedy gdy zagrożona została wolność "szczekania", a nie wcześniej, gdy rząd chciał ograniczać wolność osobistą np. pod pretekstem walki z dopalaczami czy kibolami. I ciekawe, że wciąż nie buntują się przeciwko temu, że większość zarabia tak marne pieniądze, że nie da się za nie wyżyć (ale jakimś cudem wciąż żyjemy). Czyżbyśmy, jako naród, przedkładali wolność słowa nad inne wolności?

Media podały dziś uspokajająca wiadomość, że ACTA jest niezgodne z Europejską Kartą Praw Podstawowych. Tak orzekł Europejski Trybunał Sprawiedliwości. Wszystkim, którzy się cieszyli natychmiast przypomniało się, że z Kartą jest w Polsce pewien problem - rząd Jarosława Kaczyńskiego jej nie przyjął, zadowalając się tzw. protokołem brytyjskim, a rząd Donalda Tuska (który będąc w opozycji nawoływał do przyjęcia Karty w całości) uznał, że nie będzie tego stanu rzeczy zmieniał. I przez lata wszyscy zgodnie twierdzili, że Karta Praw Podstawowych gdzie jak gdzie, ale w Polsce nie obowiązuje, ku radości wszystkich zdegenerowanych liberałów i innych neoliberałów (nie mylić z prawdziwymi liberałami).

Okazało się jednak nagle, że premier Donald Tusk zmienił front i twierdzi, że Karta w Polsce obowiązuje. I nie trzeba niczego zmieniać. Tymczasem większość prawników jest zgodna - protokół brytyjski skutecznie uniemożliwia powoływanie się na Kartę przy okazji jakiegokolwiek postępowania w instytucjach takich jak ETS. Czyli ACTA nie może być przez Polaków zaskarżona przed ETS, bo Karta jest ale jakby jej nie było...

W tym wszystkim ważniejsze jest jednak to, że pieszczoszka mediów, które pomagały jej często za wszelką cenę, Platforma Obywatelska znalazła się nagle pod obstrzałem, a jej politycy z Donaldem Tuskiem na czele, wydają się nie rozumieć co się stało. I dlaczego nazywanie przeciwników "chuliganami" albo rzucanie populistycznymi argumentami w stylu "czy hakerzy odpowiedzą za niedostępność informacji konsularnej" przestało działać. Media, nawet TVN, nie powtarzają już tego co mówią politycy PO bezkrytycznie. Nagle z pieszczoszka, PO stała się chłopcem do bicia.

I nie ma co się dziwić, bo kiedyś musiało to nastąpić. A okazja była ku temu przednia - przypominam, że chodzi o umowę, którą rząd zawarł niemal w tajemnicy, konsultował tylko z jedną stroną i za nic miał jakiekolwiek protesty. Nie mówiąc o tym, że na zastanowienie się mieliśmy jeszcze czas do 2013 i można było spokojnie przedyskutować sprawę zamiast podpisywać na łapu capu.

Skoro był bowiem czas na dyskusję - należało krok po kroku tłumaczyć i słuchać tłumaczeń drugiej strony. A nie zachowywać się tak, jakby społeczeństwo było tylko przypadkowe.

Po prostu - rząd Donalda Tuska ma nas głęboko tam gdzie słońce nie dochodzi. Może więc czas, abyśmy wzięli rząd na taczki? Uch, oby nie. Rewolucje zawsze są paskudne.

Do następnego,

Intel-e-gent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka