Platformie Obywatelskiej zaczyna się nieco palić pod nogami. Z jednej strony reforma emerytalna, która nikomu się nie podoba poza rządem (plus niektórzy ekonomiści), a z drugiej trzeszczenie w partii związane z Gowinem i jego marzeniem, aby przewodzić konserwatywnemu skrzydłu nadmiernie rozciągniętej od prawa do centrum partii.
Gowin postanowił, że nie będzie jego zgody na to, by w głosowaniach "światopoglądowych" obowiązywała dyscyplina partyjna. Z jednej strony Tusk może odetchnąć, bo nie będzie musiał zrażać do siebie Kościoła przepychaniem in vitro itp., a elektoratowi będzie mógł pokazać, że próbował, ale z drugiej strony to dość niebezpieczny precedens, który pokazuje, że Donald Tusk nie panuje już w pełni nad partią. I to w momencie, w którym trzeba zwierać szeregi.
Reforma emerytalna i debata wokół niej z pewnością przyczyni się bowiem do obniżenia pozycji PO w sondażach. Niezależnie od tego, że ta reforma jest jednak konieczna (choć Palikot ma w tym przypadku rację - spora część tej konieczności wynika z fatalnej sytuacji na rynku pracy) nie cieszy się ona popularnością, bo ludzie po prostu nie chcą musieć pracować do 67. roku życia. A już szczególnie, że muszą pracować w Polsce, w której pracownika traktuje się jak niewolnika czy chłopa pańszczyźnianego (i to jest zdanie speców od rynku pracy, nie to, że tylko moje).
Siłą rzeczy przepchnięcie reformy musi więc sprawić, że PO zanurkuje nieco w sondażach. I w tym momencie ważne jest, aby była jednością, bo inaczej może się rozlecieć. Tak jak rozleciało się budowane od lewa do centrum SLD w 2004 roku.
Donalda Tuska czekają ciężkie miesiące. A Gowin mu pomagać nie będzie. I jeszcze, jak na złość, nie chce się "spalić" przy pomysłach deregulacyjnych. Ludzi jakoś bardziej obchodzą emerytury...
Do następnego (?)
Intel-e-gent
O Gowinie napisał również blog Plankton Polityczny


Komentarze
Pokaż komentarze (3)