W Polsce 1 maja wciąż jest świętem państwowym mimo wielu prób podejmowanych przez różnych rozgorączkowanych prawicowców. Lewica to święto obchodzi, choć jakby wstydliwie, a władze państwowe, zobowiązane do przestrzegania porządku prawnego RP o nim zapominają. Kancelaria Premiera promowała dziś na Twitterze Dzień Flagi i Święto Konstytucji 3 maja, ale o Święcie Pracy zapomniała.
https://twitter.com/PremierRP/statuses/196921555127775233
Rozumiem, że Platformie Obywatelskiej i premierowi Donaldowi Tuskowi to święto nie jest na rękę. Od lat robią wszystko, by ułatwić życie pracodawcom kosztem pracobiorców, przez co pensje w Polsce należą do najniższych w Europie, ale żeby zapominać o czymś co wciąż jest oficjalnym świętem? To lekka przesada.
Nie mówię, że premier ma iść z czerwonym sztandarem i domagać się (znów) ośmiogodzinnego dnia pracy i (znów) płacy pozwalającej na przeżycie. Jeżeli mu to nie odpowiada, to nikt go nie zagoni do obchodzenia Święta Pracy. Ale skoro 1 maja wciąż jest w państwowym kalendarzu, to dobry obyczaj nakazuje wspomnieć o nim w oficjalnym komunikacie.
Z drugiej strony, to jednak czego ja wymagam od człowieka, który uważa monolog strony rządowej za konsultacje społeczne?
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (18)