intel-e-gent intel-e-gent
815
BLOG

Afera Michała Tuska

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 18

Michał Tusk, syn premiera Donalda Tuska, dość niespodziewanie i niechcący sprawił swojemu ojcu poważny kłopot. I w sumie, sprawiła to bardziej bezmyślność niż świadome działanie. Donald Tusk jeszcze może się z tej sprawy wyślizgiwać, ale w końcu ktoś może zechcieć przycisnąć go do muru. 

Poszło o współpracę Michała Tuska z firmą OLT należącą do osławionej już spółki Amber Gold równie osławionego Marcina Plichty. Gdyby Michał Tusk nazywał się Kowalski, to pewnie nikt by o tym nie pisał, tylko aktualny pracodawca zwolnił go dyscyplinarnie za "rażące naruszenie obowiązków pracownika" i na tym sprawa by się skończyła. Ewentualnie poprzedni pracodawca pozwałby go do sądu. 

Ale Tusk nazywa się Tusk. W efekcie sprawa wszystkim wydaje się podejrzana, a dla Donalda Tuska może się skończyć paskudnie. Rzecz w tym, że interesy prowadzone przez Marcina Plichtę nie kończą się dobrze dla nikogo poza nim samym i nawet jeśli są legalne, to śmierdzą na odległość. Szczególnie dla tych, którzy byli na tyle głupi by powierzyć mu swoje pieniądze. A Michał Tusk jest synem premiera i nikt nie uwierzy, że z ojcem o tym co robi nie rozmawia. 

Dodatkowego smaczku dodają sprawie dwa błędy młodego Tuska - współpracę z OLT podjął będąc jeszcze dziennikarzem "Gazety", a zakończył będąc już pracownikiem portu lotniczego. W obu wypadkach występował konflikt interesów na który Michał Tusk z dezynwolturą pozwolił. Jakby nie rozumiał, że w tym wypadku nie jest to mądre, a w jego wypadku jest wręcz idiotyzmem. 

W efekcie w odniesieniu do Donalda Tuska mogą pojawić się wątpliwości co do jego uczciwości. Tym bardziej, że jego syn przyznał, że ojciec odradzał mu współpracę z OLT i Amber Gold, co jest wodą na młyn dla tych, którzy twierdzą, że rząd powinien był przed Amber Gold ostrzegać. To, że premier nie powinien wchodzić w kompetencje KNF (która ostrzegała) jakoś umyka uwadze chętnych do rzucania kamieniami. 

PiS, póki co, jeszcze nie potrafi skorzystać z prezentu albo jest świadome, że wypowiedź Kaczyńskiego w tej kwestii sprawi, że wszyscy, jak jeden mąż, zaczną bronić Donalda i Michała Tusków.

Z kolei SLD całkiem inteligentnie zasugerowało, by powołać komisję śledczą dla sprawdzenia czy państwo nie zawiodło w sprawie Amber Gold. Co ładnie wygląda i bezpośrednio się nie odnosi do Michała Tuska, ale przecież na komisji tak pięknie będzie można pytać o takie rzeczy, tak jak Ziobro czy Rokita (a i Tusk w mediach) pytali o rzeczy nieistotne na komisji Rywina. Leszek Miller chyba wręcz czeka na taką satysfakcję...

Afera Michała Tuska to raczej kwestia sezonu ogórkowego, ale niewątpliwie syn może ojca na dno pociągnąć. Najlepsze co może zrobić, to zamilknąć. Przy czym jest to bardzo trudne, bo w takich sytuacjach każdy czuje potrzebę wytłumaczenia się, co piszący te słowa sprawdził na samym sobie. I każde słowo pogrąża jeszcze bardziej, szczególnie gdy nie można liczyć na dobrą wolę drugiej strony, a Michał Tusk liczyć na nią nie może.

Do następnego (?)

Intel-e-gent 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka