W roku 2012, po 5 latach sprawowania władzy i ponad 5 lat po obietnicach, że Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro zostaną postawieni przed Trybunałem Stanu, wygląda na to, że obietnice te mogą się spełnić. A przynajmniej coś zaczyna się w tej sprawie dziać. Ustami Grzegorza Schetyny Platforma Obywatelska oznajmiła, że wnioski są już prawie gotowe.
Kaczyński i Ziobro powinni być rozliczeni
Zarówno Jarosława Kaczyńskiego jak i Zbigniewa Ziobrę Trybunał Stanu powinien rozliczyć (karą, tak naprawdę, jest samo postawienie przed TS - Trybunał może stwierdzić, że nieprawidłowości były, ale dalsze pociąganie do odpowiedzialności nie ma sensu) już dawno. Platforma jednak zwlekała z wnioskiem. Najpierw słyszeliśmy, że sprawy trzeba zbadać, pooglądaliśmy nawet spektakl z komisją śledczą w sprawie działalności Ziobry przy sprawie Blidy. Ale poza tym - nic się nie działo.
Spóźniony wniosek do Trybunału Stanu
Jednak teraz na horyzont nadciągnął poważny kryzys ekonomiczny, Prawo i Sprawiedliwość znalazło aferkę, którą może ostrzeliwać rząd PO, a sama Platforma doszła po 5 latach władzy do etapu, w którym arogancja mocno zaczęła przeważać. Siłą rzeczy, potrzebne jest coś, co odwróci uwagę od problemów koalicji.
Niezbędne rozliczenie tego co robiło PiS w czasie swoich rządów staje się tym samym zwyczajnym narzędziem bieżącej walki politycznej. W dodatku, to rozliczenie spóźnione jest o jakieś 4 lata, bo teraz PiS, Jarosław Kaczyński i Zbigniew Ziobro będą mogli spokojnie dowodzić, że rząd PO chce ich pognębić i odwrócić uwagę od afer (jak bardzo dęte by nie były). Co więcej, choć tak samo mówiliby kilka lat temu, to teraz może im uwierzyć znacznie więcej osób.
Kaczyński będzie miał się jak bronić
Oczywiście, w obecnym czasie, nie ma już dobrego momentu na postawienie Ziobry i Kaczyńskiego przed Trybunałem Stanu. Czas na to był, ale kilka lat temu. Platforma sama sobie strzeliła w stopę działając tak, by poprawiać bieżące sondaże. Owszem, 4 lata temu postawienie Kaczyńskiego i Ziobry odbiłoby się na sondażach negatywnie, ale teraz byłaby to sprawa dawno przeszła, a były premier i były minister sprawiedliwości być może w niesławie dogorywaliby gdzieś na obrzeżach życia politycznego.
A tak przynajmniej jeden z nich wciąż jest w centrum. I będzie mógł się bronić mówiąc, że Tusk (już nie "pan Tusk") chce przykrywać afery rozliczając rządy PiS lata po tym jak te rządy się skończyły.
I będzie miał, cholera, trochę racji. A SLD mówiło i prosiło - rozliczmy ich szybko...
Do następnego (?)
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (6)