Szef "Solidarności" Piotr Duda grzmiał dziś, że rząd jest "antypracowniczy", a ciężko pracujący ludzie to "pracujący biedacy". Trzeba przyznać, że jest spostrzegawczy, bo faktycznie cztery miliony ludzi pracujących bez zabezpieczeń socjalnych (z czego może 10% dobrowolnie pracuje na umowach cywilnoprawnych) to jest problem. Podobnie jak pensje nie pokrywające kosztów życia.
I fakt, obecny rząd bierze chętniej stronę klas wyższych niż klas niższych. Podobnie zresztą jak wszystkie poprzednie rządy obecnego stulecia (tak, rząd Millera również). Cały czas pokutuje fałszywe przeświadczenie, że jeżeli będzie się robić dobrze bogatym, to przypływ podniesie wszystkie łódki.
Szkoda jednak, że szef "S" nie zauważył, że równie antypracownicze były w ostatnich dwóch dekadach związki zawodowe, a szczególnie "Solidarność". Zamiast zajmować się problemami pracobiorców, związki zawodowe zajęte były wykrajaniem sobie synekur, umacnianiem się w branżach, w których były silne i polityką. A tymczasem w niepaństwowych firmach* związków zawodowych jest jak na lekarstwo.
Gdyby związki zawodowe były mniej zajęte sobą i swoimi działaczami, a bardziej pracobiorcami, to możliwe, że sytuacja pracobiorców w Polsce byłaby znacznie lepsza. I wcale nie musi to oznaczać wyższej płacy minimalnej, której tak boją się menedżerowie wydający równowartość minimalnej na jeden bizneslancz. Możliwe, że mniejsze byłyby nożyce płacowe i, co za tym może iść, skromny dobrobyt byłby łatwiej dostępny. Nie mówiąc o tym, że być może w większym poszanowaniu byłyby nagminnie obecnie łamane prawa pracownicze.
Związki nie robiły nic lub prawie nic, by wejść do korporacji i prywatnych firm. Ba, niżej podpisany chciał kiedyś założyć związek zawodowy w jednej z firm, w której pracował i chciał, by ten związek był częścią większego - ani "Solidarność", ani OPZZ nie wykazały zainteresowania. Sprawa upadła.
Ale tak, to rząd jest wszystkiemu winien. Oczywiście. Każdy po kolei po 1989 roku. Związki zawodowe są niczym lelija.
Do następnego (?)
Intel-e-gent
*Trudno nazwać korporacje prywatnymi, skoro bardzo często nie mają one konkretnego właściciela z gatunku homo sapiens. Korporacje należą nawzajem do siebie.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)