Ostatnie dni to jak wiadomo zainteresowanym wysyp oświadczeń uczelni w sprawie ich pracowników zaangażowanych w tzw. „śledztwo smoleńskie”. „Śledztwo” w cudzysłowiu bo raczej mamy do czynienia z działalnością hobbystyczną.
Pierwszy z oświadczeniem wystąpił Lakowicz, szef Nowaczyka; podaje za
You-know-who (który też zadał sobie trud tłumaczenia; zapraszam do niego jak ktoś woli przeczytać po polsku): “I am in no way involved in this. I instructed Mr. Nowaczyk to always say he was speaking only for himself, not my University, not my lab and not for me”…. “I am very angry and upset” ….”I previously told Nowaczyk on several occasions that he was not allowed to mention my name, my lab or the university about this matter when speaking or writing about the crash. I instructed him to start any discussion or talk with a statement that he was giving his own opinions, not those of the university or myself. I stated this forcefully and without ambiguity on several occasions.”….”I ..will reprimand Nowaczyk for this serious violation of instructions and trust”.
Jeżeli ktoś zna angielski i na dodatek kulturę amerykańską to czytając te zdania może sobie łatwo wyobrazić maksymalne wzburzenie osoby która je napisała. Jeżeli ktoś angielskiego nie zna to chodzi o to, że Lakowicz wielokrotnie instruował Nowaczyka by ten wypowiadał się wyłącznie we własnym imieniu i zaczynał każde wystąpienie od stwierdzenia, że poglądy są wyłącznie Nowaczyka, a nie uczelni, ani laboratorium w którym Nowaczyk pracuje, a szefem jest Lakowicz. Pod żadnym pozorem Nowaczyk nie ma prawa powoływać się na uniwersytet i laboratorium. Gniew i cytowane oświadczenie Lakowicza były spowodowane faktem, że Nowaczyk te instrukcje zlekceważył. I za to Nowaczyk ma obiecaną reprymendę.
Osóbom pielegnującym obraz Nowaczyka jako wielkiego amerykańskiego profesora oświadczenie Lakowicza powinno otworzyć oczy. Lakowicz po prostu zbeształ Nowaczyka jak przedszkolaka i postawił go do kąta. Ponieważ zrobił to publicznie to tym większy wstyd. Lakowicz naprawdę musiał być w stanie maksymalnego wzburzenia.
Nawiasem mówiąc Lakowicz to naukowiec o kryształowej reputacji. Jest on autorem podręcznika „Biblii” w zakresie analizy fluorescencyjnej: Lakowicz: „Principles of Fluorescence Spectroscopy”. Do kupna m.in. na Spirnger.com albo Amazon.com za ok. 80-100 dolarów w zależności od twardej lub miękkiej okładki. Polecam.
Potem rektorzy Politechniki Warszawskiej i AGH wydali oświadczenie o swoich pracownikach – profesorach Rońdzie i Obrębskim. Też z instrukcją by Rońda i Obrębski jasno dawali do zrozumienia, że wypowiadają prywatne poglądy, niezwiązane z ich działalnością badawczą na uczelniach. Na blogach prawicowych podniósł się rwetes, że to stalinizm i gnębienie myśli naukwej. Niemniej jednak oświadczenie rektorów PW i AGH to pikuś w porównaniu z oświadczeniem Lakowicza.
No i na koniec casus Biniendy i wytłumaczenie tytułu tej notki. Jak oglosila np. niezależna i
w polityce, Uniwersytet Akron wspiera Biniendę. Rzeczniczka prasowa uczelni wydała oświadczenie, że Bienienda to świetny, uznany i poważany profesor, a Uniwersytet jest z niego dumny. Znalazło się tam też zdanie przetłumaczone: „ jednak nie można powiedzieć, że fundusze Uniwersytetu zostały przeznaczone na konkretne działania bądź badania dotyczące katastrofy smoleńskiej”. Tłumaczenie to jest manipulacją bo oryginalny tekst angielski (
podany np. tutaj) zawiera zdanie: „ it is not accurate to state that University funds have been dedicated to any specific activities or research involving the Smolensk crash”. W żadnym wypadku “it is not acurate” tłumaczy się na polski “nie można powiedzieć”. „It is not acurate” znaczy: „to nie jest prawdziwe”, albo „jest niezgodne z prawdą”, albo "odbiega od prawdy", itp.; ma znacznie mocniejszy wydźwięk niż łagodne: „nie można powiedzieć”. Całość oświadczenia ma wymowę dokładnie taką samą jak poprzednie - poglądy są prywatne, Binienda (jak każdy inny) ma prawo je głosić, ale wyłącznie jako prywatne opinie i wara od przywoływania uczelni i mieszania uczelni w całą tą sprawę.
Oświadczenie Uniwersytetu z Akron zostało podpisane przez rzeczniczkę prasową:
Eileen Korey
Rzecznik Prasowa (Chief Communications Officer)
The University of Akron
I wszystko by było w miarę fajne gdyby nie Bienienda i jego ostatni wywiad.
Kto chce niech posłucha tutaj. Polecam od ok. 23:30. Bienienda jest pytany o to oświadczenie i stwierdza, że wydał je prezydent Uniwersytetu Akron. Dziennikarz (może mu nie pasuje, a może chce podkreślić wagę tego faktu) przerywa i pyta się ponownie kto oświadczenie wydał. Prezydent – pada ponowna odpowiedź Binieny. Ale to przecież nieprawda. Oświadczenie wydała rzecznik prasowa. Przecież Binienda o tym wie i wiedzą wszyscy zainteresowani. Bienienda wręcz twierdzi, że oświadczenie osobiście wysłał do Polsatu. Nie przeszkadza to jednak Biniendzie kłamać i to wielokrotnie (co wyklucza przejęzyczenie), że oświadczenie jest prezydenta uczelni. Podobna sprawa –
opisana przez mnie tutaj – miała miejsce z tytułem dziekana. Binienda podawał się za dziekana, nigdy nim nie będąc. Jeżeli ktoś z czytających uważa, że rzecznik to prezydent to niech postuluje odwołanie rzecznika rządu zamiast Tuska, albo rzecznika prasowego Warszawy zamiast bawić się w referendum w sprawie HGW.
Tak więc mamy sprawę kłamstw Biniendy. Teraz chodzi o stwierdzenie, że w jego sprawie wypowiedział się prezydent, podczas gdy sprawą zajęła sie „tylko” rzeczniczka prasowa. Poprzednio chodziło o to, że Binienda dorabiał sobie wyższe stanowisko. Pytanie po co i dlaczego kłamie. Czy jest to spowodowane mitomanią, czy raczej skłonnością do kłamstw (patologiczną skłonnością?). Autor tego bloga nie zna sie symulacjach komputerowych i nie ma zamiaru wypowiadać się na temat obliczeń Biniendy. Wiem jednak jedno – że jak ktoś kłamie w małych sprawach to nie można mu wierzyć w sprawach o większej wadze bo powiedziano: "Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie".
Komentarze
Pokaż komentarze (30)