Lextrant Lextrant
319
BLOG

Synek mamusi

Lextrant Lextrant Polityka Obserwuj notkę 0

Kiedy żyjesz z rodzicami musisz się podporządkować. Buntujesz się, ale mimo wszystko musisz. Bo jak nie, to pewnego razu zamkną przed tobą drzwi. Nie otworzysz lodówki, bo jak otworzyć coś, co zamknięte jest na kłódkę. Jak byłeś mniejszy, to kąpali cię rodzice. Żebyś się czasem nie utopił, nie zachłysnął wodą, nie najadł się mydlin. Wszystko dla twojego bezpieczeństwa.

Kiedy zechcesz wyjść, to musisz mówić gdzie się wybierasz. Oznajmić musisz także, o której wrócisz, z kim będziesz się bawić bądź jak nazywa się ta dziewczyna. Oczywiście dziewczyny nie ma żadnej, ale wstyd się przyznać, że nadal jesteś sam. Masz już wprawdzie dwadzieścia parę lat.

Z każdym dniem przeobrażasz się coraz bardziej w synka mamusi.

Trzydziestka się zbliża. Za niedługo będziesz w połowie drogi zakładając, że nie potrąci cię samochód, nie umrzesz na raka bądź nie popełnisz samobójstwa. Nie martwisz się jednak o to. Mamusia wie, co dla ciebie dobre. Przyjdzie ci z pomocą. Wszak mówiłeś gdzie wychodzisz, z kim oraz o której masz zamiar wrócić.

No właśnie…

Powiedziałeś, że masz zamiar wrócić o tej i o tej godzinie. Decydujesz w końcu o sobie. To akurat gówno prawda. Gdybyś powiedział, iż wrócisz za pięć dni, to mamusia nie byłaby zadowolona. Wolność tylko z pozoru.

Mamusia również powie ci co ubrać, byś nie zmarzł, nie dostał kataru lub co gorsza, się nie przeziębił. Mamusia wie najlepiej, co dla ciebie dobre.

Mamusia w końcu pójdzie do piachu. Nie doradzi ci już w kwestii ubioru, dziewczyny, pracy. Nie przygotuje ci jedzenia, sama bowiem będzie jedzeniem. Wtedy poszukasz sobie innej mamusi. Mamusi, która zadba o ciebie. Ty będziesz musiał poświęcić się trochę, ale to wszystko przecież dla twojego dobra. Twoją nową mamusią będzie państwo. Tak tobie miłe, wrażliwe na twe potrzeby, zdrowie, samopoczucie. Wszakże to państwo opiekuńcze. Twoja nowa mamusia.

Lextrant
O mnie Lextrant

Ja z motłochu się wywodzę – wiem to dobrze. W nim jest mój początek i w nim także koniec. Wyższe sfery nie są dla mnie – jestem chłopem: Zwykłym chamem kiedy bywam na salonie. Szkoły ukończyłem – europejskie wszakże. Władam mową więc Anglików i Francuzów. Przyznam szczerze – dla mnie to nie było łatwe, Jednak miłym wyjść jest spośród chłopskich tłumów. Sztućce umiem trzymać sprawnie: nóż, widelec, I łyżeczkę, i kieliszek, szklankę, szmatkę, Którą przed posiłkiem na kolana ścielę, Aby wszystko wyglądało nader ładnie. Małe kęsy zamiast dużych jak to na wsi Bywa nieraz , kiedy dorwie się do chleba. Tu zaś przecież nie chlew lecz panowie zacni, To też umieć się zachować ciągle trzeba. Po posiłku skromnym lampka wina skromna: Pierw smakować woń należy nosem znawcy, Później wlać na język soku z winogrona I udawać, że się jest w krainie baśni. Wszystkie te reguły znam na pamięć dobrze, Temu, panem jestem przy dębowym stole. Znać niuanse mowy, postępować mądrze. Przyznam szczerze, właśnie takie życie wolę. Krew jednakże chłopa krąży we mnie stale, Ma się więc ochotę pierdnąć, beknąć, przekląć, Lecz nie mogę, nie wypada – jestem panem: Pozostaje tylko duszy, ciału więdnąć.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka