Kiedy żyjesz z rodzicami musisz się podporządkować. Buntujesz się, ale mimo wszystko musisz. Bo jak nie, to pewnego razu zamkną przed tobą drzwi. Nie otworzysz lodówki, bo jak otworzyć coś, co zamknięte jest na kłódkę. Jak byłeś mniejszy, to kąpali cię rodzice. Żebyś się czasem nie utopił, nie zachłysnął wodą, nie najadł się mydlin. Wszystko dla twojego bezpieczeństwa.
Kiedy zechcesz wyjść, to musisz mówić gdzie się wybierasz. Oznajmić musisz także, o której wrócisz, z kim będziesz się bawić bądź jak nazywa się ta dziewczyna. Oczywiście dziewczyny nie ma żadnej, ale wstyd się przyznać, że nadal jesteś sam. Masz już wprawdzie dwadzieścia parę lat.
Z każdym dniem przeobrażasz się coraz bardziej w synka mamusi.
Trzydziestka się zbliża. Za niedługo będziesz w połowie drogi zakładając, że nie potrąci cię samochód, nie umrzesz na raka bądź nie popełnisz samobójstwa. Nie martwisz się jednak o to. Mamusia wie, co dla ciebie dobre. Przyjdzie ci z pomocą. Wszak mówiłeś gdzie wychodzisz, z kim oraz o której masz zamiar wrócić.
No właśnie…
Powiedziałeś, że masz zamiar wrócić o tej i o tej godzinie. Decydujesz w końcu o sobie. To akurat gówno prawda. Gdybyś powiedział, iż wrócisz za pięć dni, to mamusia nie byłaby zadowolona. Wolność tylko z pozoru.
Mamusia również powie ci co ubrać, byś nie zmarzł, nie dostał kataru lub co gorsza, się nie przeziębił. Mamusia wie najlepiej, co dla ciebie dobre.
Mamusia w końcu pójdzie do piachu. Nie doradzi ci już w kwestii ubioru, dziewczyny, pracy. Nie przygotuje ci jedzenia, sama bowiem będzie jedzeniem. Wtedy poszukasz sobie innej mamusi. Mamusi, która zadba o ciebie. Ty będziesz musiał poświęcić się trochę, ale to wszystko przecież dla twojego dobra. Twoją nową mamusią będzie państwo. Tak tobie miłe, wrażliwe na twe potrzeby, zdrowie, samopoczucie. Wszakże to państwo opiekuńcze. Twoja nowa mamusia.


Komentarze
Pokaż komentarze