Liberwig Liberwig
194
BLOG

My name is Dyzma. Nikodem Dyzma - polskie "reformy" w praktyce

Liberwig Liberwig Polityka Obserwuj notkę 1

 

"Reformy" stają się nieodłącznym elementem naszej codziennej rzeczywistości. Niestety, jak dotąd, wszystkie skutkowały jedynie rozpączkowaniem urzędniczych posad dla "reformatorów". I chyba właśnie do tego sprowadza się główny cel naszych "reform".

Polska przypomina człowieka stojącego po pas w mętnej wodzie, do którego pod powierzchnią przywarły setki pijawek. Ową "mętną wodą" są oczywiście wydatki budżetowe, które z roku na rok rosną - w końcu "reformy" muszą kosztować - wskutek czego ów człek zanurza się w tej wodzie coraz głębiej, dzięki czemu coraz większa powierzchnia jego ciała staje się dostępna dla atakujących go w owej mętnej wodzie pasożytów.

Myliłby się jednak ten, kto myślałby, że owe "reformy" są jakimś nowym typem kataklizmów, które zaczęły nas dręczyć od czasów sławetnej "transformacji" - z socjalizmu radzieckiego, w socjalizm "europejski". Z braku miejsca trudno mi tu przedstawić  jakieś pełne, chronologiczne kompendium "refom", które wstrząsały naszym krajem i podatnikami w szczególności, a których jedynym skutkiem była zmiana statusu społecznego "reformatorów" - z gołodupców, w nową "szlachtę". Ograniczę się więc przywołania do postaci, ktora moim zdaniem najlepiej nadaje się na symbol naszych "reform". Nazywa się Dyzma. Nikodem Dyzma.

Postać ta pochodzi co prawda z literatury rozrywkowej, tym niemniej musimy pamiętać, że Tadeusz Dołęga - Mostowicz, który powołał ją do życia, był przedwojennym dziennikarzem - publicystą, który podobne do przedstawionego przeze mnie znaczenie słowa "reforma", odkrył już w latach trzydziestych ubiegłego wieku, za co został dotkliwie pobity przez "nieznanych sprawców". Leżąc w szpitalu, postanowił zemścić się na ówczesnych specjalistach od "reform", nadając im twarze znanych nam - choćby z genialnie nakręconego fimu - postaci.

Jeżeli wizja Polski przedstawiona przez autora, jako kłębowiska drobnych cwaniaczków, złodziei i kompletnych idiotów (często z marginesu społecznego) tworzących nasze elity, wydaje się komuś nazbyt uproszczonym, zwulgaryzowanym, nieprawdziwym i przesyconym osobistymi uprzedzeniami skrzywdzonego człowieka, wytworem jego żądnej zemsty wyobraźni, to radzę nie wyciągać takich pochopnych wniosków. Okazuje się bowiem, że sztandarowy pomysł tandemu hochsztaplerów Kunik - Dyzma, czyli skupowanie zboża od rolników poprzez emisję obligacji, do dziś stanowi fundament "polityki ekonomicznej" naszego państwa (to już nie literacki dowcip Autora, tylko real) i główny motyw wszystkich "reform" - w temacie rolnictwa oczywiście, choć i w innych podobnie. Państwowym Bankiem Zbożowym wykoncypowanym przez Kunika ("królu złoty") i stworzonym przez Dyzmę, jest dziś Agencja Rynku Rolnego - działa tak samo: zadłuża podatników na ogromne sumy, na poczet zysków "działaczy rolniczych" i nawet problem braku magazynów na przechowywanie zboża został przez naszych dzisiejszych Dyzmów rozwiązany w taki sam sposób.

To był taki jeden, najbardziej widowiskowy przykład pokazujący pewną ciągłość "reform" na przestrzeni kilkudziesięciu lat, niezależnie od aktualnego etapu naszej państwowości - sanacja, komuna, czy III RP. Ważne jest tylko, że nawet już po roku 1989 - czyli po "obaleniu komuny", owe "reformy" były solidarnym dziełem wszystkich bez wyjątku partii politycznych, które przewinęły się przez nasz parlament i władze wykonawcze. I tak stałymi i regularnymi cyklami naszego życia - prawie jak pory roku - są strajki w niezliczonych sektorach budżetowych, zadłużanie ich na koszt podatników, potem "reforma" polegająca na wpompowaniu w "reformowany" sektor miliardów z pieniędzy podatników, przy pozostawieniu ich w sektorze publicznym, potem znów zadłużenie i strajki, i kolejna "reforma"... Podobnym, stałym elementem tej piszczącej rzeczywistości są nasi "reformatorzy" - ci sami, przetasowani czasami nawet po kilka razy, w pojawiających się i znikających po kolejnych "reformach" partiach. Wiecznie z siebie zadowoleni, wypasieni naszym kosztem (w każdym tego słowa znaczeniu - od gęby, po "furę"), pozujący na "europejczyków", "leberałów" lub "społecznych wrażliwców".

Co prawda chwilowo premier "rządu miłości" łaskawie odłożył na czas nieokreślony wszelkie nowe "reformy", podobnie jak i opozycyjni spece od "państwa solidarnego" - którzy też "reformowanie" mają we krwi - niestety, nie dane nam będzie z tego powodu odetchnąć z ulgą nawet na kilka dni. Ostatnim krzykiem mody jest teraz "walka z kryzysem" - co jest poniekąd zrozumiałe, gdyż słowo "reforma" coraz bardziej zaczęło mieć w społecznej świadomości znaczenie opisane powyżej, więc i arsenał semantycznych środków propagandowych musiał zostać uaktualniony, aby nasi Dyzmowie mogli utrzymać podatników w stanie podwyższonej gotowości do coraz to nowych obciążeń, których oczywiście "walka z kryzysem" będzie wymagać, podobnie zresztą jak "reformy". Czy dzięki "walce z kryzysem" da się rozkraść i przetransferować na konta prywatne lub partyjne - ewentualnie stworzyć z pieniędzy publicznych wysokopłatne posady dla nowych Dyzmów - więcej, niż dzięki "reformom"? Tego oczywiście nie wiem, za to potrafię wskazać kogoś, kto mógłby odpowiedzi na to pytanie udzielić.

Oto bowiem niejaki Michał Boni (agent bezpieki z frakcji "reformatorów, leberałów społecznie wrażliwych") wdrożył nie tak całkiem dawno program "pomocy dla przedsiębiorców". Chodzi o to, by "państwo", czyli my podatnicy, dopłacało firmom, za niezwalnianie pracowników. Jedna z fundamentalnych zasad ekonomii głosi, że aby "państwo" mogło dać komuś 100 zł, musi zabrać 140 - 100 zostanie przetransferowanych "docelowo", a 40 trafi dla Dyzmów,  w ramach kosztów całej operacji  - w końcu za darmo tego nie robią. Niby proste, ale jak widać ludziska wciąż dają się na tę prostą machlojkę nabierać i jeszcze traktują ją jako dobrodziejstwo. Przypomina mi się historia z dzieciństwa - kiedy miałem z 8-10 lat, mój kolega z podwórka znalazł na ulicy złotówkę (młodzieży przypominam - ówczesna wartość podobna do dzisiejszej). Od razu wpadł na genialny pomysł zaprowadzenia dobrobytu w całym kraju. Stwierdził, że gdyby tak każdy Polak dał mu po złotówce (no bo niby dlaczego nie - w końcu, co to jest złotówka?), to jednego dnia stałby się milionerem. Zapytałem go - no dobrze, ale przecież inni też chcą być milionerami, czy ma jakiś pomysł i na to? Wojtuś rozwiązał problem błyskawicznie - to każdy powinien dać każdemu po złotówce i wtedy wszyscy byliby milionerami, i z tym przekonaniem poszedł zadowolony do domu, by podzielić się swoim odkryciem z rodzicami. Cóż, wtedy jeszcze nie było demokracji, więc jego rodzice nie mogli wykorzystać tej wiedzy ku szczęściu całej Polski, głosując na stręczących owe "reformy" polityków, ale... Co się odwlecze, to nie uciecze - i oto mamy demokrację, i miliony "Wojtusiów" zapełniają  regularnie swoimi głosami parlament hordami Dyzmów ponad podziałami - SLD, PO, PiS, PSL - poprzednich wcieleń tych mafii nie będę już litościwie wymieniał...

Teraz będziemy jak widać "walczyć z kryzysem" przy pomocy pomysłów ośmioletniego Wojtusia, które staną się oficjalną doktryną ekonomiczną naszego rządu (do "europy" dotarły już wcześniej - Wojtek wspominał, że był niedawno w Niemczech i być może sprzedał swój patent "europejczykom"). Ponieważ obecny kryzys jest w dużej mierze efektem poprzednich "reform" - o podobnym charakterze,  w wyniku których popadliśmy w ogromne zadłużenie, to tego typu próba wyjścia z kryzysu przypomina trochę dość popularne w środowiskach koneserów trunków leczenie klinem, ewentualnie postawę narkomana, który pierwsze objawy narkotycznego głodu próbuje leczyć kolejną "działką" - pytanie, czy taka terapia nie zakończy się w końcu "złotym strzałem"...

Liberwig
O mnie Liberwig

Jaki jestem? Wyjdzie samo, ale jedno mogę napisać od razu - nie znoszę Dyzmów i zuchwałej głupoty, a tego ciągle nam przybywa. W wolnych chwilach czytam i podróżuję - www.liberwig.republika.pl Motto życiowe: Nie kłóć się z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka