Na początku miałem skomentować ten bełkot zawarty w satyra.republikanska.salon24.pl/165065,kupmy-wolnosciowcom-wyspe bezpośrednio pod tym tekstem, ale sprawa chyba wymaga głębszej analizy.
Po pierwsze, kolega Chevalier chyba ma jakieś poważne zaburzenia poznawcze, skoro wypisuje takie brednie, że po wysłaniu wszelkiej maści "wolnościowców i korwinistów" na kupioną im wyspę, ich populacja by się radykalnie zmniejszyła - dzięki czemu zapewne cały umęczony resztkami normalności postępowy świat odetchnąłby z ulgą. Otóż skoro już jesteśmy przy temacie wysp - zwłaszcza takich, na które wyeksmitowano rozmaitych "wolnościowców i korwinistów", to pozwolę sobie przytoczyć przykład dwóch takich wysp - Hongkong i Singapur, choć zapewne znalazłoby się ich jeszcze kilka. Przykład Hongkongu jest wręcz idealny - wyspa, na którą socjalizujące coraz bardziej rządy w Londynie wysyłały rozmaitych ówczesnych brytyjskich "korwinowców" i inne wolnościowe gady, by pozbyć się ich krytyki dla swoich marxistowskich poczynań.
Czym to się skończyło - chyba nie trzeba się nad tym specjalnie rozwodzić - Hongkong od lat okupuje pierwsze miejsce (ewentualnie mieści się w pierwszej piątce - wymiennie z Singapurem, USA i Nową Zelandią) w rankingach wolności gospodarczej i podobne miejsce, jeżeli chodzi o bogactwo i poziom życia. W naszej części świata przyzwyczajeni jesteśmy do liczenia ofiar reżimu komunistycznego, które zostały zamordowane podczas próby przekroczenia muru berlińskiego i ucieczki z tak umiłowanego przez Chevaliera państwa socjalnego, jakim było NRD - gdzie wszelkiej maści "wolnościowców i korwinowców" nie tylko nie wysyłano na żadne wyspy, ale po prostu rozstrzeliwano - co zapewne musiało wywoływać u kolegi Chevaliera stan niemal seksualnej ekstazy.
Nie wiem po jakich tabletkach kolega Chevalieur ma takie odjazdy pisząc, że mieszkańcy takiej "korwinowej wyspy" wymordowaliby się nawzajem (ach, ta wiecznie żywa "walka klas") w pogoni za swoimi miliardami wyciskanymi z krwawicy ludu pracującego. Otóż mogę to potwierdzić z całą odpowiedzialnością, że w żadnym z odwiedzonych krajów nie spotkałem bardziej przyjaznych, uczciwych, sympatycznych i chętnych do udzielenia pomocy ludzi, niż w Hongkongu i Singapurze. Pamiętam też jeszcze ludzi, ukształtowanych przez tak umiłowany przez kolegę Chevaliera socjalizm, którzy gotowi byli popodcinać sobie gardła w kolejce po przydzielany im przez państwo opiekuńcze papier toaletowy.
I sprawa druga - WY, czyli wszelkiej maści totalitarne, pasożytnicze lewactwo żadnej wyspy nam dać nie możecie - z bardzo prostego powodu. Kto by na was pracował i was utrzymywał? Nie tylko nie dalibyście nam żadnej wyspy, byśmy mogli ją zagospodarować na kształt Hongkongu lub Singapuru - o Nowej Zelandii nie wspominając - ale nawet nie chcecie poluzować nam drutu kolczastego tutaj, ani zabrać swoich lepkich, złodziejskich łap z naszych kieszeni.
Ale skoro już jesteśmy przy takich rozważaniach, to zabawmy się w taki eksperyment i stwórzmy sobie taką rozproszoną wyspę w Polsce. Wyjmijmy spod prawa "demokratycznego państwa urzyczywistniającego surowe zasady sprawiedliwości społecznej" wszystkich tych "wolnościowych i korwinowskich" gadów i niech sobie żyją, jak chcą. Wyliczyć im z budżetu tylko podatek na wojsko, policję i sądy, a o resztę niech się martwią sami. Nie będą musieli płacić składki na ZUS, ani podatków na "system oświaty" i "służbę zdrowia" i resztę tego złodziejskiego, socjalistycznego burdelu. Jak będą potrzebowali lekarza lub szkoły, to sobie zapłacą prywatnie. Z emeryturami podobnie - co tam sobie uzbierają, to będą mieli. Na stacjach benzynowych będą specjalnie dystrybutory, gdzie "wolnościowcy i korwinowcy" (możemy nawet nosić odróżniające nas opaski) będą kupować benzynę po 1.3 zł za litr, podobnie jak płacić rachunki za energię, wodę, gaz pomniejszone o kwotę podatku i akcyzę.
Pytanie tylko - z czego wasza pasożytnicza, socjalistyczna hołota by wtedy żyła? Przecież waszym celem jest zapędzienie do kołchozu wszystkich, właśnie po to, by móc ich rabować i sprowadzić do roli pracujących na was niewolników. W waszej szmatławej ideologii nie tylko nie ma miejsca na dawanie komukolwiek jakichś wysp, ale nawet na pozwolenie wychylenia komukolwiek nosa poza obręb waszego ogrodzonego drutem kolczastym kołchozu.
Taką Irlandię gwałciliście referendami aż do skutku, czyli aż do sfinalizowania jej anschlussu do swojego Eurokołchozu - a to przecież też była wyspa. Nie mogliście zostawić jej w spokoju? Dokąd prym nadawali tam "wolnościowcy i korwinowcy", dotąd była azylem dla setek tysięcy europejskich emigrantów, którzy mieli po dziurki w nosie państwowej opieki, obecnie po zaprowadzeniu tam "łunijnych" porządków, Irlandia umiera powoli - jak każde państwo chore na socjalizm...
P.S.
Podaję za "wikipedią" - Chevalier (Maurice) - francuski komediant - "W czasie II wojny światowej kontynuował występy, także przed żołnierzami niemieckimi, był także znanym admiratorem Marszałka Petaina, za co spotkały go oskarżenia o kolaborację. Po wojnie z kolei występował na imprezach organizowanych przez partie komunistyczne, podpisał także tzw. Apel sztokholmski". Wspaniały patron, dla głoszenia takich bredni.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)