Liberwig Liberwig
1181
BLOG

Od meczetu, do kalifatu -kto chce zniszczyć cywilizację Europy?

Liberwig Liberwig Polityka Obserwuj notkę 10

Warszawa szykuje się do pierwszej (i najważniejszej) bitwy z cywilizacją islamu - chodzi oczywiście o protesty przeciwko planom wzniesienia meczetu, w jednej z warszawskich dzielnic. Islam rozprzestrzenia się  po całym świecie  od samych swoich początków, kiedy pierwsi wyznawcy tej religii z półwyspu arabskiego zaczęli podbijać coraz większe połacie Afryki i Azji, wkraczając ostatecznie i do Europy. Znajdująca się w obrębie greckiej kultury antycznej Anatolia (obecnie tereny zachodniej Turcji) została podbita przez muzułmanów  jeszcze w czasach agoni Bizancjum, ostatnią wyspą i bastionem europejskiej cywilizacji antycznej był jeszcze przez kilka stuleci Konstantynopol, ale opuszczony przez resztę Europy upadł w końcu w 1453r. zdobyty przez ambitnego sułtana Mehmeda II. To co nie udało się wcześniej plemionom arabskim, osiągnęli Turcy - a konkretnie ród Osmanów - islam zaczął wkraczać przez Bałkany do Europy i dopiero nasz król, Jan III Sobieski zatrzymał pod Wiedniem napierające tureckie ordy. Po tej militarnej klęsce imperium osmańskie pogrążyło się w chaosie i zaprzestało ekspansji, koncentrując się na narastających problemach wewnętrznych - bunty janczarów i haremowo - pałacowe intrygi kończone rzeziami kandydatów do tronu. Agonia imperium osmańskiego, porównywalnego z aleksandryjskim, trwała do początku XX w, kiedy to Mustafa Kemal zdołał ostatecznie uratować z niego obszar dzisiejszej Turcji. Nie oznaczało to jednak upadku islamu jako takiego, gdyż niezależnie od podziału osmańskiego imperium, pozostało ono niemal w całości w obrębie świata muzułmańskiego.

Po II wojnie światowej, cywilizacja zachodnia potwierdziła swój prymat w świecie - od strony ekonomiczno - naukowo - przemysłowej, a co za tym idzie - także i militarnej, wskutek czego mroczna wizja ponownej  - zwłaszcza zbrojnej -  inwazji islamu wydała się odsunięta raz na zawsze.  Niestety, Europejczycy nie odrobili bardzo wielu lekcji z własnej historii zapominając, że nie zawsze zwycięża ten posiadający najwięcej armat, a nawet największe imperia wyglądające z zewnątrz bardzo potężnie, potrafią runąć nieoczekiwanie, zżerane przez toczące je wewnętrzne choroby. Zanim zatem przyjrzymy się chorobom niszczącym naszą cywilizację, spróbujmy najpierw zrozumieć, czym jest islam.

Już na wstępie można powiedzieć, że nie jest to taka sama religia, jak wszystkie inne (czyli dwie pozostałe wielkie religie monoteistyczne lub choćby buddyzm - hinduizm pomijam, to osobny temat). Na przestrzeni wieków chrześcijaństwo ewoluowało wytracając powoli swoje wpływy, zaś po ostatnich soborowych "reformach" jest już tylko cieniem tego, czym było wcześniej - głównym spoiwem europejskiej kultury i tożsamości. Obecnie coraz bardziej zaczyna być sprowadzane do roli kolejnego sektora przemysłu rozrywkowego (co prawda trochę ambitniejszego, ale zawsze), zaś katoliccy dostojnicy coraz bardziej sprawiają wrażenie, jakby bardziej od Boga czcili nowo powstający Kult Świętego Spokoju lub Złotego Cielca w postaci dotacji unijnych, w zamian za które zrzekają się moralnego przywództwa i coraz chętniej przymykają oczy na zdegenerowane pomysły brukselskich postępowców. 

Islam nie przeszedł żadnych podobnych "reform", a Koran jest tym samym Koranem, który przez stulecia popychał muzułmanów do podbojów, nakazując im zaprowadzenie porządku Allacha na całym świecie. Obecne umiarkowanie muzułmanów w podbojach militarnych wynika jedynie z takiego, a nie innego chwilowego układu sił, nie zaś z jakichś rozterek teologiczno - doktrynalnych, gdyż jak wspomniałem, doktryna islamu nie zmieniła się od czasów pierwszych jej podbojów w Afryce i Azji.  Zresztą mamy tego przykłady i dziś, w krajach, gdzie muzułmanie brutalnie prześladują mniejszość chrześcijańską lub inne wyznania - np. Sudan lub Indonezja.  

Nie jestem wrogiem islamu, a nawet bardzo lubię podróżować po krajach muzułmańskich i byłem w wielu z nich -  zarówno w tych arabskich (Egipt, Syria, Jordania), jak i pozostałych (Turcja, Iran, Pakistan, Malezja). Można w nich odnaleźć tę wolność (ekonomiczno - organizacyjną), którą my utraciliśmy już dawno temu (jedna z toczących naszą cywilizację chorób). Nie ma nic wspanialszego, niż chaos tamtejszych ulicznych bazarów, gdzie nikt nie ma pojęcia, czym jest kasa fiskalna i VAT, gdzie zawieranie każdej transakcji jest rodzajem ceremonii, żadni "inspektorzy" lub "kontrolerzy" nie gnębią rzemieślników lub restauratorów, gdzie wszystko można załatwić "na słowo" i nie potrzeba żadnych koncesji i zezwoleń. Znam ten świat na tyle dobrze, by czuć się w nim w miarę bezpiecznie, nawet poza głównymi turystycznymi szlakami i potrafię odczuwać satysfakcję z doświadczania dzielących nas różnic, ale przy założeniu, że jestem tam gościem, który powinien dopasować się do przynajmniej najważniejszych reguł tam panujących. I tak jest dobrze, i niech tak pozostanie.

Problem pojawi się dopiero, kiedy my - ludzie zachodu, zaczniemy być przez muzułmanów zmuszani do przestrzegania ich reguł w naszym świecie i to właśnie się zaczyna. Większość ludzi ma bowiem o islamie wyobrażenie nabyte z kolorowych prospektów wakacyjnych i turystycznych katalogów, ewentulanie organizowanych przez biura wycieczek, gdzie turysta ogląda świat muzułmański "pod kloszem" - głównie turystyczne enklawy, których mieszkańcy przyzwyczajeni są już  do wizyt nawet najbardziej "odjechanych" przybyszów z zachodu. Pamiętam wycieczkę rosyjskich blondynek, które były szczerze zbulwersowane, że nie mogą wejśćw swoich miniówkach i prześwitujących bluzkach do jednego ze stambulskich meczetów. Ale Stambuł to turystyczna wyspa, więc ten "zakaz wjazdu" to jedyna kara, która mogła je spotkać.  Rzeczywisty islam i świat muzułmański wygląda zupełnie inaczej. W Pakistanie lub Sudanie mogłyby zostać ukamienowane.

Muzułmanie traktują swoją religię w sposób naprawdę bardzo poważny i zrozumieć to można najłatwiej, kiedy zauważy się pewną rzecz, na którą każdy odwiedzający kraje muzułmańskie musi w końcu zwrócić uwagę, mianowicie całkowity brak menelstwa - w naszym rozumieniu. Pijaństwo i towarzyszące mu chamstwo, rozwydrzenie i bezczelność młodocianych (i nie tylko) łobuzów - oraz wszystkie inne patologie z tego wynikające, we wszystkich swoich kombinacjach (co widujemy codziennie na naszych ulicach, w środkach komunikacji) - tego nie uświadczysz w krajach muzułmańskich. Nawet porównując ich żebraków z naszymi - kontrast jest porażający. Większość europejskich żebraków (których nawiasem mówiąc przybywa) to alkoholicy i degeneraci, za butelkę taniego wina oddaliby wszystko, zaś podejrzewanie ich o jakąkolwiek aktywność umysłową, poza tą związaną z zaspokajaniem najprostszej fizjologii byłoby zwyczajną naiwnością. Muzułmański żebrak może być biedny, ale Allach zawsze będzie dla niego najwyższym autorytetem i ze względu na tamtejszy system społeczny, nawet żebracy znajdujący się na samym dnie drabiny społecznej nie mogą osiągnąć poziomu degeneracji spotykanego w Europie. Gdyby tylko spróbowali posmakować degeneracji w naszym wydaniu, to zostaliby surowo i bezwzględnie ukarani. Już po tych przykładach widać, z jak potężną kulturą i systemem społecznym mamy do czynienia. 

Zanim więc zdecydujemy się zbudować meczet na naszej ziemii, warto byśmy zrozumieli, że pozostanie on już u nas NA ZAWSZE. Ziemia, na której zbudowano meczet, według muzułmanów na zawsze należy już do Allacha, i nie można go ani zburzyć, ani nawet przenieść. Załóżmy, że mamy kościół stoący na ziemii przeznaczonej pod autostradę lub inną tego typu inwestycję - można zaproponować mu inną lokalizację i po pokryciu wszelkich kosztów załatwić sprawę - nie zdarza się to za często, ale doktryna katolicka  tego nie zabrania, podobnie jak rozebrania opuszczonego kościoła. W przypadku meczetu nie ma takiej możliwości. Nawet jeżeli zostanie opuszczony, to nie można go zburzyć i wybudować w tym miejscu niczego innego, pod groźbą wejścia w ostry konflikt z całym światem muzułmańskim. Cały system cywilno - prawny jakim posługuje się nasza cywilizacja (regulujący w takim przypadku prawo własności) nie ma dla nich żadnego znaczenia - rozebranie meczetu będzie traktowane jako zamach na Proroka, a jakie byłyby tego konsekwencje, chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Czy warto jednak podnosić takie larum z powodu jednego meczetu? Warto. Po pierwsze - muzułmanie w swoich krajach nie okazują podobnej tolerancji dla chrześcijan, którzy o wzniesieniu nowego kościoła nie mogą nawet pomarzyć - większość kościołów to zabytki z czasów przedislamskich. Po drugie - wystarczy rzucić okiem za naszą zachodnią granicę, by zrozumieć,  że islam staje się w Europie zachodniej coraz bardziej znaczącą siłą - w niektórych francuskich miastach wyznawcy Allacha zbliżają się już do 50% mieszkańców, a do niektórych dzielnic muzułmańskich boi się wkroczyć nawet policja.

Najnowsze raporty ostrzegają, że jak tak dalej pójdzie, to za 30 lat populacja muzułmanów może zrównać się z populacją rdzennych europejczyków, co będzie oznaczało koniec naszej cywilizacji w jej znanym nam od stuleci kształcie. Zajmijmy się więc gangreną, która trawi państwa Europy, powodując jej powolne wymieranie. Główną przyczyną jest oczywiście socjalizm - a konretnie złodziejski system podatkowy i przymusowe ubezpieczenia. Jeżeli państwo konfiskuje ponad 80% dochodów młodemu człowiekowi, w wieku kiedy potrzebuje on najwięcej pieniędzy na założenie własnej rodziny, to efekt nie może być inny. Żeby się ożenić i założyć rodzinę, najpierw trzeba mieć mieszkanie, a jak na nie zarobić, kiedy państwo zabiera nam ponad 80% naszych zarobków? Jak potem utrzymać żonę w ciąży i dzieci, kiedy później państwo obkłada artykuły dziecięce 22% podatkiem? Większość "młodych ludzi" mieszkanie dostaje dopiero w spadku po rodzicach, kiedy ich chęci i możliwości prokreacyjne mocno osłabną, tym bardziej, że całą młodość zmarnowali na "robienie karier", czyli zarabianie głównie na podatki, by po ich zapłaceniu jakoś związać koniec z końcem. Aby zapewnić wymianę pokoleń w proporcji 1:1, trzeba co najmniej dwojga dzieci w każdej rodzinie - licząc statystycznie, tymczasem w większości państw europejskich (z Polską włącznie) mamy do czynienia - mówiąc po wałęsowsku - z przyrostem ujemnym.

W krajach muzułmańskich nie ma przymusu ubezpieczeń, ani propagandy aborcji, więc i przyrost naturalny  gwarantuje ich ekspansję - przeciętna muzułmańska rodzina ma conajmniej troje dzieci, a statystycznie - czworo. Dodatkowo, zapewniane imigrantom przywileje socjalne jeszcze bardziej pogarszają naszą sytuację, a odebrać je im teraz będzie bardzo trudno.

Najbardziej paradoksalne jest to, że do ekspansji islamu przyczyniają się w Europie ci, którymi muzułmanie tak naprawdę pogardzają - czyli rozmaici lewaccy degeneraci. Co zatem pcha ich do zniszczenia naszej cywilizacji? Najprawdopodobniej ich kliniczne nieuctwo  i zuchwała głupota. Wystarczy tylko posłuchać bełkotu Senyszyn lub innej "babci Koryntu" wreszczącej, jak to jest uciskana i represjonowana przez wszechmocny kler.  Zaślepienie wynikające z zupełnie bezmyślnej nienawiści do chrześcijaństwa połączone z nieuctwem, nie pozwala im dostrzec, jak potężnym żywiołem usiłują się bawić, i że kiedy muzułmanie obejmą w końcu władzę, to w porównaniu z prawami Koranu, "represje" ze strony chrześcijan (zakaz aborcji i potępienie homoseksualizmu) wydadzą im się przedszkolem. Muzułmanie mogą się posługiwać takimi kanaliami, a nawet wchodzić z nimi w chwilowe polityczne sojusze, których skutkiem będzie osłabienie naszej cywilizacji, ale kiedy już  zdobędą władzę, to spoufalać się z nimi na pewno nie będą. Dla muzułmanów bowiem, człowiek nie wierzący w żadnego Boga, a zwłaszcza taki, który ośmielił się walczyć z religią (nawet taką  "gorszą" - za którą uznają chrześcijaństwo), jest wart mniej, niż  świnia. O ile więc chrześcijanie z krzyżykami na piersiach będą mieli szansę ujść z życiem, i grozić im będzie głównie uznanie za obywateli drugiej kategorii, to lewaccy teoretycy i praktycy (którzy tychże muzułmanów wynieśli do władzy) skończą na stosach lub na palach. I taki bylby przynajmniej jedyny pozytywny aspekt upadku naszej cywilizacji i jej podboju przez islam.

Zastanówmy się więc, czy na pewno chcemy sprowadzać meczety do Polski. Podróżujmy po krajach islamskich, cieszmy się atrakcyjnością owej egzotyki jako ich goście, ale nie sprowadzajmy islamu do naszego kraju, bo kiedy już się zorientujemy, że niedługo potem zmusi nas to do walki z nimi o NASZĄ ziemię, będzie już za późno...

 

 

Liberwig
O mnie Liberwig

Jaki jestem? Wyjdzie samo, ale jedno mogę napisać od razu - nie znoszę Dyzmów i zuchwałej głupoty, a tego ciągle nam przybywa. W wolnych chwilach czytam i podróżuję - www.liberwig.republika.pl Motto życiowe: Nie kłóć się z idiotą, bo najpierw sprowadzi cię do swojego poziomu, a potem pokona doświadczeniem...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Polityka