Niemcy już od kilku lat prowadzą - kosztem ponad miliarda euro - operację odzyskiwania danych byłej STASI. Przemielone w niszczarkach tony akt byłej komunistycznej służby bezpieczeństwa są segregowane (analiza papieru, potem druku) - gigantyczna operacja, w którą muszą być zaangażowane tysiące specjalistów z różnych dziedzin. Potem, kiedy już milimetrowe paski papieru zostaną posegregowane, to czeka je skanowanie, a potem specjalnie do tego zaprojektowane komputery i programy do analizy danych, będą dopasowywały je do siebie, by w końcu odtworzyć owe zniszczone dokumenty.
Ciekawe, dlaczego, ani w prasie niemieckiej, ani w naszej, nikt nie wyśmiewa się z nich i nie piętnuje, że chcą "babrać się w brudach przeszłości". Nikt nie ośmieli się ich pouczać, że przeszlość jest nieważna i jej rozliczanie jest tylko przejawem frustracji rozmaitych oszołomów i lepiej jest "wybrać przyszłość". Ale Niemcy, to państwo poważne - oni u siebie degeneratów zwalczają, zaś w państwach w których rozwijają swoją agenturę, degeneratów promują i wspierają. Nic dziwnego, że największe grono naszych krytyków lustracji bardzo często finansowane jest przez rozmaite niemieckie fundacje, ewentulanie wywołuje antylustracyjną histerię na łamach mediów kontrolowanych przez niemieckie koncerny.
Jeżeli połączyć to z faktem, że niemal całe nasze archiwa SB (jeszcze przed ich sporym zniszczeniem) zostały zmikrofilmowane i być może znajdują się w rękach wywiadu niemieckiego, to mamy niemal wzorcowy przykład tego, jak poważnym państwem są Niemcy, oraz jakim Dyzmolandem jest Polska. W dzisiejszym świecie informacja jest dość drogim towarem - im bardziej tajna, tym droższa. Trudno się Niemcom dziwić, że za pomocą swojej rozbudowanej agentury w Polsce (przyjrzyjmy się liście polityków i "profesorów" finansowanych przez różne niemieckie fundacje) walczą z lustracją w Polsce. Co im bowiem przyjdzie z tego, że agentura zostałaby ujawniona? Jeżeli zapłacili być może miliardy za mikrofilmy naszych akt SB, to co by im z tego przyszło, że akta te zostałyby ujawnione? Kogo mogliby wówczas szantażować lub korumpować?


Komentarze
Pokaż komentarze (6)