LordLifur LordLifur
2758
BLOG

Zamach na Adasia M.

LordLifur LordLifur Polityka Obserwuj notkę 13

       Niegdyś Polacy usiłowali zabijać carów moskwicinów. Teraz Polska zasłynęła kolejnym niechlubnym czynem.  Zamachem na Adama Michnika...

Historia pełna jest zamachów zarówno na „zwykłych obywateli” (z początków dziejów sprawa Kaina i Abla) jak i tuzów wśród przywódców (zamachy na Cesarza Bonaparte). Wśród nich akcje udane (e. g. zabójstwo Franciszka Ferdynanda Habsburga) oraz nieudane (vide udaremniona przez ABW akcja krakowskiego akademika na prezydenta Rzeczypospolitej III-ciej). 

       Zdarzają się w życiu momenty, w których człowiek zdaje sobie sprawę ze swojej ignorancji. Czasem wręcz „niesłychanej” – jak zwykło się u nas mówić. Takiego olśnienia doznałem kilka dni temu odwiedzając jedną z krakowskich księgarni przy Rynku Głównym. Przechadzając się między regałami swą uwagę zwróciła, memu aparatowi wzroku, niewielka gablotka. Naiwnie myśląc, że to pewnego rodzaju miniaturowa wystawa tematyczna podszedłem ku niej. Niepozorna oszklona wystawka zawierająca fragment piaskowca kwarcowego (ewentualnie zlepieńca) i kawałek czegoś co przypomina cegłę. Obok mnie stało jeszcze kilka osób, które już od dłuższego czasu lustrowały parageologiczne eksponaty. Zdziwienie coraz bardziej we mnie narastało, tym bardziej, że widownia zaczęła wydawać z siebie dźwięki, które wskazywały najpierw na oburzenie, a następnie zachwyt. Skupiłem wzrok na napisie wyrytym we frontowej ściance:

 

KAMIENIE MICHNIKA

Te dwa historyczne kamienie, to dowody zbrodni, która miała miejsce 12 lutego 2011 r. Tego dnia 33-letni sprawca przeprowadził zamach na wystawę naszej księgarni uszkadzając dwie szyby i osiemnaście książek. Na wystawie eksponowana była książka <<Przeciw antysemityzmowi>> w opracowaniu Adama Michnika, wydana przez Universitas. Zamachowca ujęto.

 

       Nie wiem czemu, ale wydałem z siebie cichy (jak mniemałem, ale później okazało się to błędnym założeniem) śmiech. Zupełnie nie wiem, dlaczego w taki sposób zareagowałem (a raczej moja ciemna strona osobowości). Serio! Dama mi towarzysząca próbowała mnie jeszcze jakoś powstrzymać, jednak było już za późno. Oczywistym było, że zwróciłem na siebie uwagę „widowni”. Gdybym tylko miał śmiałość spojrzeć tym osobom w oczy, to z pewnością dostrzegliby w mym wzroku neonowy, pulsujący napis „MEA CULPA”. Dosłownie.

       Zamach! Śmiertelnie (stricte) poważna, to sprawa. Co prawda nie było to "zamachnięcie" na samego Adama Michnika, lecz na jego pracę, jednak nie umniejsza, to powadze zdarzenia. Dlatego też się zreflektowałem. Gafa mimo woli – ileż w dziejach ludzkości było takich przypadków.

       Tamtego dnia długo myślałem nad sprawą, jakże haniebnego, zamachu na Najsprawiedliwszego, Najprzedniejszego, … (tutaj pojawia się miejsce na szereg superlatyw, których nosicielem jest Adam Michnik, a których nie wypisuję, gdyż zajęłyby 97% objętości całego tekstu, a także przez oczywistość owych przymiotów u wspomnianego). Zastanawiałem się też nad formą, w której mógłbym zadośćuczynić (owocem owych rozmyślań jest ten oto – jakże kiepski w porównaniu z twórczością Największego wśród nadwiślańskich literatów – tekst).

       Podejrzane wydało mi się to, iż dopiero po niemalże dwóch latach od największego zamachu w dziejach nowoczesnej (a jakże) Polski, dowiedziałem się o tym fakcie. Przypuszczałem nawet, że już wcześniej widziałem tę skromniuchną (co wynika z pewnością z cech charakteru Pana Adama Michnika; toć mógł zażądać pomnika na krakowskim rynku – swoją drogą dziwi fakt, że jak do tej pory pomnik Naczelnego nie istnieje - postawienie go obok monumentu Mickiewiczabyłoby dla Krakowa zaszczytem nieporównywalnym z jakimkolwiek innym) gablotkę. Mogło tak być! Klasyczny syndrom wyparcia (wspominany przez tylu psychologów, psychiatrów, etc.), spowodowany traumatycznym przeżyciem, dosięgnął i mnie. Na szczęście wówczas nie zlasowało mi na tyle mózgu, abym nie mógł stworzyć „zadośćuczynnego” dytyrambu.

       Wykonawcą zamachu był trzydziestokilkuletni mężczyzna. Najpewniej biały katolik, prawicowiec. Ci są najgorsi. Zatrzymany twierdził, że jego działanie nie było powodowane pobudkami politycznymi, czy religijnymi. Akurat! Pracownicy księgarni stwierdzili jednoznacznie, że nie był to zwykły akt wandalizmu.

       Trzeba być mało kulturalnym człowiekiem, aby rzucać w witrynę księgarni jakimikolwiek przedmiotami. Po pierwsze facet mógł uszkodzić ciężkim kamieniem damy znajdujące się wewnątrz księgarni, po drugie – zniszczył książki (co; pomijając moją wrodzoną niechęć do ludzi niszczących słowo pisane; jest samo w sobie również mało kulturalne).

       Nieoficjalnie sporo ludzi (którzy są choć odrobinę sapiens) uważa, że faktycznym celem „zamachu” było, ni mniej ni więcej, zwrócenie uwagi na książki Adama Michnika. Przy okazji przypomniano, że Polacy, to najjaskrawszy sub sole, przykład narodu zajadłych antysemitów, antytolerancjonistów i buraków zarazem… oraz rzecz jasna pijaków notorycznych (sprawca był pod wpływem alkoholu). Tyle pieczeni na jednym ogniu.

       Dlaczego akurat tak? Bo „Żyd współczesny nie może żyć bez antysemityzmu. Jeśli antysemityzmu, gdzieś nie ma, on go stworzy” – jak pisał Isaac Singer. Ale! Czyż to możliwe?

       Informacja dla chichrających się (i mlaszczących z radości) w tym momencie rasowych żydożerców i żydofobów: głupota jest internacjonalna i ponadnarodowa (ostatni przymiotnik najlepiej określa istotę zagadnienia). A głupota – jak to choroba zakaźna – niszczy tkanki: mózg, organizm ludzki w ogólności, a nawet narody. Taka to dziwna sprawa. Można być jednocześnie uznawanym wśród antysemitów za żydofila, a wśród Żydów za antysemitę…

       Niby „kotlety odgrzewane”…

LordLifur
O mnie LordLifur

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka