Prima Aprilis minął jakiś czas temu. Trwał 24 godziny. W konkurencji z pogodą, rządem, czy „Solidarnością” do spółki z "Oburzonymi" plus "Zmielonymi" przegrał, anno Domini 2013, w przedbiegach. Pierwszy dzień kwietnia mógłby jeszcze konkurować w swej stałości/powtarzalności (ponoć trwa od czasów Imperium Rzymskiego, choć z przerwami), jednak i tu nie wiedzie się mu najlepiej. „Palmę pierwszeństwa” w permanentnym tzw. „nabijaniu w butelkę” ma ambicję dzierżyć grupa osób, mniej lub bardziej regularnie, wymieniająca się miejscami przy Korycie.
Nie żebym nie lubił żartów. Absolutnie! Jednak takie nieustanne rzucanie wicami prędko się nudzi, a jeżeli ich odbiorcy przez pewien czas uśmiechają się wymuszenie (co powoduje niechybne odrętwienie mięśni policzkowych), to jest to prosta droga do wykrzywiania ust w grymasie niezadowolenia lub – co najmniej – do wybiórczego słuchania żartownisia.
Talentem, godnym najznakomitszych komików, zabłysnął niedawno Pan Paweł Kukiz – „Chcemy poderwać Polaków. Już czas na to. Jeżeli nie teraz, to kiedy? Jeżeli nie my, to kto?”. Nie są to łatwe pytania… chociaż… hmm… kto? Może ktoś nieco bardziej rozgarnięty i posiadający odrobinę honoru. Ale rozumiem, że trudno opanować się przed ogólnopolską reklamą swej twórczości i przy okazji facjaty. Do występu przyłącza się Pan Piotr Duda (nie gorszy komik), który na wstępie współpracy wygłasza dumnie zdanie – „Połączyła nas chęć zmiany ustawy o referendum (…)”. Przy tym natychmiast (aby nikogo z zainteresowanych nie urazić) dodał, że projekt tejże nowej, zmienionej ustawy zostanie złożony na nieskazitelne ręce (a raczej dłonie) prezydenta. Prezydent Komorowski -niczym maharadża przyjmujący podczas audiencji swych poddanych. A lud trwożny rozmyśla „przyjmie/nie przyjmie? Och!”.
Nie powinno dziwić zaufanie „Solidarności” – „Oburzonych” – „Zmielonych” (Zbełtanych?) do lokalnego (rodzimego) princepsa. Ponoć jego głos czystszy niż dyament, łzy jego najcięższe rany leczą, a impotencję oddala samym wzrokiem. A ten pierwszy (za czasów posłowania w sejmie) przeciwko rozwiązaniu WSI był wyrazem głębokiego humanizmu podszytego troską o prawa człowieka. Niektórzy żartują (niesłusznie), że dopiero po głosowaniu powiedziano mu, iż nie chodziło o eksterminację polskiej wsi.
Nawet największa miłość wśród, kroczących wszak w jednym kierunku, społeczników nie jest wolna od zgrzytów i niesnasek. W rozmowie dziennikarzy „Do Rzeczy” z Piotrem Dudą padło takie zdanie: „Jako Piotr Duda nie forsuję JOW”. To pewnie zabolało Pana Kukiza, a Oburzeni obruszyli się jeszcze bardziej. Jednak kilkanaście zdań później dziennikarz wytyka: „Ale mówił pan, że popiera w sprawie JOW Pawła Kukiza”, a Pan Duda odpowiada – „Mogę powiedzieć, że jako Piotr Duda w 80, czy 90 proc. Skłaniam się ku temu. Ale najważniejsze jest wzmocnienie referendum”. Schizofrenia? Może. Przy okazji dowiedziałem się że „forsowanie” zaczyna się od ≥ 90% poparcia dla konkretnej sprawy.
Posłuchajmy jeszcze Pana Piotra Dudy – „Jest kilkaset tysięcy osób, które mają po dwadzieścia kilka lat i nie odprowadziły ani złotówki na emeryturę. Kiedy oni sobie na nią uzbierają? Pracodawcy mamią tych ludzi większymi zarobkami (…) To jest chore. Albo jest system powszechny, albo – jak powiedział kiedyś Waldemar Pawlak – ratuj się kto może” („Do Rzeczy” nr 9, 2013). Autor tych słów sam dobrze (acz nieświadomie biedaczek) je skomentował - „It’s sick!”. A może by tak przestać traktować ludzi jak małe dzieci (którym trzeba wydawać po kilka monet ze skarbonki) i pozwolić im zarządzać własnymi pieniędzmi samodzielnie? Zamiast śmiesznego podnoszenia płacy minimalnej, większy zarobek z faktu nie oddawania haraczu rządowi i ZUS’owi. Ach! Zapomniałbym. Postulat trudny do realizacji, gdyż mamy arcygenialny system emerytalny, którego konto jest regularnie (i to w pospiechu) opróżniane dla bieżących wypłat emerytur. So… de facto nie oszczędzamy - to fikcja. Comiesięcznie nasze (wirtualne) ZUS’owe konto jest opróżniane. Do czysta. Poza tym co począłby rząd z chmarą pracowników Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. ZUS to spółka z podwyższonym ryzykiem i jednocześnie ograniczoną odpowiedzialnością (i zerową godnością na dobitkę). „Nie gwarantujemy zysków, nie wykluczamy strat”- tak powinno brzmieć ich hasło. Tym samym postulat, aby Polacy mieli wybór, gdzie i czy w ogóle chcą odkładać pieniądze na emeryturę, jest trudny do realizacji. Słuszne byłyby raczej, jedne z niewielu mądrych zdań naczelnego strażaka RP, Waldemara Pawlaka - „Ratuj się kto może”.
ZUS regularnie przeżera pieniądze „składkowców” – rozpieprza je na premie dla prezesów, nowe megasiedzby, etc. Znaczna część Polaków o tym doskonale wie. Dlatego ladies and gentlemen z rządu, słysząc poszczekiwania o podniesieniu płacy minimalnej i „umowach śmieciowych”, myślą: „Idioci! Oddają nam regularnie większość wypracowanej przez siebie kasy, a teraz chcą o czymkolwiek decydować!”.
Oddajmy ponownie głos Panu Dudzie: „Komisja Krajowa podjęła decyzję, że 26 marca jest strajk – chyba, że ekipa Tuska wycofa się z leżącego już w sejmie niebezpiecznego projektu ustawy o elastycznym czasie pracy” i dalej „(…) wtorkowy strajk będzie ostatnią szansą daną rządowi, aby usiadł i rozmawiał o postulatach <<Solidarności>> i stowarzyszeń”. Polska potęgą dialogu! W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat staliśmy się mistrzami w „mleniu ozorami”. Będziemy rozmawiali z politykami, a ich kolesie po cichu, za naszymi plecami zrobią swoje. Okupanci Koryta mają tzw. „inicjatywy oddolne” od wielu lat głęboko „na dole” i „z tyłu”. Związkowcy chcą zastraszyć rząd zatrzymaniem pociągów na kilka godzin, podczas gdy te standardowo przyjeżdżają z opóźnieniem lub już w ogóle nie jeżdżą. Stratami w zakładach pracy? Który z polityków tym się przejmuje – byle było stanowisko i sakiewka pełna. Dobrym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie strajku nie od 8.00 do 10.00, lecz np. od 7.57 do 10.17. Przynajmniej ludzie by się pośmiali (choć już niektórzy nabijają się z „hardości” związkowców).
„Solidarność” i „Oburzeni” walczą o Jednomandatowe Okręgi Wyborcze i prawa do współdecydowania o sprawach Polski przez obywateli na drodze referendów. W takich chwilach jestem coraz bardziej przekonany, że Platformy Obywatelskiej nie wybrali ludzie. Prawdopodobnie wybrała się sama lub maczali w tym palce… Pardon… macki kosmici. Tzw. „lud” wykazuje chwiejność nastrojów iście kobiecą. Może kiedyś zmieni zdanie i będzie chciał powrotu komuny. Demokratie über Alles! Wystarczy przypomnieć, że kilka lat po oficjalnym skichaniu się PRL, w „powszechnych, wolnych wyborach“ ludzie zagwarantowali tejże (lecz w innej postaci) powrót do Koryta. Salve Głupoto!
Postępowanie „Oburzonych“, to nie „waleczność“, lecz „dziecięcość“. Permanentne szantażowanie, miast działania – „Dacie nam skrawek tego czego chcemy, to nie będzie strajków“. Syndrom „walenia w bambus“, wniosek: taplanie się w bajorze głupoty i niewolnictwo osobistych interesów.
Tatuś często powtarzał małemu Lifurowi, że najważniejsze jest to, co człowiek czyni, a nie jakie ma stanowisko. Chwała Panu Dudzie za wyprowadzenie mnie, z jakże nagannego, błędu. „Tusk jest premierem polskiego rządu, ja jestem Polakiem, więc go szanuję“ – rzekł. Per analogia nadwiślańscy sarmaci mieli szanować Jaruzelskiego i Kwaśniewskiego, bo nie ważne jaki człowiek jest, ale gdzie zacz sadza swą żyć. Inny komentarz by Duda: „Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia“. Strach pomyśleć, co będzie, gdy Mr Duda rozsiądzie się w innym stołku niż obecnie.
W tym bajzlu żarzy się iskierka nadziei – „Ja i Paweł Kukiz nie chcemy naszych rodaków uszczęśliwiać na siłę“. Pan Piotr Duda wypowiedział straszliwy banał, ale prawdziwy, a jednocześnie istotny – „To jest wielka polityka, a w niej nie daję wiary nikomu“. Obecnie alternatywą dla rządów cwaniaków (udających soc-liberałów) z Platformy Obywatelskiej są rządy cwaniaków (udających głupków) z Prawa i Sprawiedliwości. To en masse łase na profity wieprze, które budząc się myślą: „Ale z was IDIOCI!“. Jest świetnie pasujące do tej sytuacji powiedzonko „Świni latać nie nauczysz, a próbując zmęczysz i ją i siebie“. A kogo można wybrać ze stada świń? Tę najbardziej spasioną, czy najchudszą? Czerwoną, a może Różową? Słusznie śpiewa Leszek Czajkowski – „Gdy bajzel robi się nieludzki z grobu powinien wstać Piłsudski“.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)