4 obserwujących
19 notek
14k odsłon
199 odsłon

Strajkowe ZOO.

Wykop Skomentuj2

Trwa strajk nauczycieli. Czy może "nauczycieli"?. Termin protestu wybrali  doskonale. Akurat w dniach egzaminów gimnazjalnych. Niewiele z tego wyszło wprawdzie, ale groźba była poważna. Teraz w sieci obserwujemy plastyczną i wokalną "oprawę" protestu ZNP. Filmiki, a na nich piosenki, deklamacje, wzniosłe apele. Rekord śmieszności i głupoty pobił jakiś "nauczyciel", który przebrał się za krowę i muczał i kwiczał  dzielnie, domagając się pieniędzy. W tle "grono pedagogiczne" jakiejś podstawówki z Poznania. Ogólnie oceniając, z treści większości notek i komentarzy na portalach wynika, że "publiczność" czyli my, w zdecydowanej większości jest oszołomiona infantylizmem, a nawet głupotą strajkowiczów. Pada często pytanie: "To oni naprawdę uczą nasze dzieci w szkołach?"". Pomijając "artystyczne" wygłupy najbardziej radykalnych pedagogicznych idiotów, a koncentrując się na większości strajkujących, która tylko demonstruje niezadowolenie z podwyżek oferowanych przez rząd, wypada stwierdzić, że ta większość dała się podpuścić Broniarzowi i czerwonym kumplom z kierownictwa ZNP. Spora zapewne część rozmyśla, jak wyplątać się z tej głupkowatej politycznej hecy. Ale to łatwe nie będzie, bo nacisk radykałów "środowiska nauczycielskiego" jest znaczny. 

Nie wiem jak skończy się ta zabawa, ale jest kilka narzucających się wniosków. Po pierwsze: jak wygląda procedura awansowa w oświacie? Czy na jakimkolwiek szczeblu sprawdzana jest wiedza merytoryczna pedagogów. Oczywiście zdecydowana większość ma stopień zawodowy magistra (chemii, biologii, historii), ale jak się skończyło studia około 2005 roku i przez paręnaście lat tłukło wiedzę ograniczając się do podręcznika szkolnego, to owa "wiedza" niewiele przekracza ów poziom edukacyjny.podręcznika gimnazjalnego. Czy np. przy awansie ze stopnia nauczyciela kontraktowego, na mianowanego ktoś sprawdza poziom wiedzy kandydata do awansu? Tak się składa, że miałem do czynienia z nauczycielami uzupełniającymi wykształcenie (także na studiach zaocznych) i wiem, ze z tą merytoryką jest fatalnie. Sprawa jest trudna, bo co, będziemy "odnawiać" dyplomy magistrów po 20 latach od zakończenia studiów? Rzecz nie do realizacji, ale jakiś sposób weryfikacji pedagogów jest konieczny. Jako przykład dajmy procedurę awansową w nauce. Kandydat na doktora musi przed obroną pracy (która jest oceniana przez specjalistów pod względem jej waloru naukowego), musi zdać egzamin przedmiotowy (z dyscypliny której dotyczy praca). Jeśli chce mieć habilitację, to prócz wydania książki, musi "wystąpić" przed Radą Wydziału, dziś to jest specjalna komisja powołana przez CK ds tytułów i stopni i "obronić" tezy swej rozprawy habilitacyjnej i odpowiedzieć na każde pytanie, które może zadać członek Rady, czy komisji, niekoniecznie z dyscypliny naukowej której praca dotyczy. Taki egzamin dla 40-latka to rzecz niełatwa z psychologicznego punktu widzenia. A nauczyciele? Proszę, zrobił magistra, przepracował w szkole 25 lat i nikt nie wie czy przeczytał nawet jedną książkę z przedmiotu który "wykłada". Nie zawsze tak jest. Sporo nauczycieli podejmuje studia podyplomowe, robi doktoraty itd, ale to tylko ambitna mniejszość. I nie oni decydują o obrazie naszej oświaty i edukacji

Po drugie. Należy koniecznie zwiększyć nadzór kuratoriów nad procedurami zatrudniania nauczycieli. W czasach kiedy szkoły dostały się w "ręce" samorządów, można było zaobserwować "wysyp" kandydatów na studia zaoczne. Było bowiem tak. Wujek, burmistrz małego miasta, wciskał do szkoły swego siostrzeńca który właśnie zdał maturę. Przygotowania do zawodu nie miał żadnego, ale podejmował studnia zaoczne, a więc "uzupełniał wykształcenie". I gra gitara, przez 5 lat studiów uzupełniał merytoryką, a nad postępami dydaktycznymi czuwał dyrektor szkoły zatrudniony przez "wujka". Tak "działała" reforma Handkego jeśli chodzi o personel nauczający.  

Trzecia sprawa to zwiększony nadzór rodziców nad treściami które zawierają programy "edukacyjne" różnych fundacji i towarzystw promujących gender i te inne głupstwa. Każda próba wejścia do szkoły tego szemranego towarzystwa powinna być ucięta w zarodku. Tu żartów nie ma. Z tym będzie niełatwo, bo "stan nauczycielski" karmi się namiętnie treściami z Wyborczej i TVNu, w przekonaniu, że tak powinna robić "elita" i "inteligencja". Pod tym względem głupota tego środowiska poraża, a na ślady racjonalnego myślenia i wnioskowania natrafić trudno.  

I dalej można pisać, po trzecie, po czwarte, o pieniądzach na edukację, o pensjach nauczycielskich o programach nauczania,  podręcznikach. Ale oceniając "strajk Broniarza" warto zapytać. Dlaczego żądania ZNP ograniczają się tylko do podwyżki 1000 zł do podstawy wynagrodzenia (czyli dwa razy "pińćset"). A może moi drodzy "nauczyciele" zawalczycie o trzy razy "pińćset", albo cztery. Schetyna obieca że dostaniecie. Tylko w to możecie uwierzyć tylko wy.

A młodzież i rodzice mogą kolekcjonować te filmiki "z frontu strajkowego ZNP". Będzie to dobry materiał ilustrujący poziom naszej edukacyjnej "elity" i "inteligencji".


Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo