0 obserwujących
220 notek
36k odsłon
182 odsłony

Hucpa marcowa

Wykop Skomentuj1

Rocznica wydarzeń marcowych z 1968 roku, jak było do przewidzenia, stała się dla środowisk żydowskich dogodnym pretekstem do ataku na Polskę. Jest to już drugi akt spektaklu nienawiści odgrywanego nie tylko na scenie krajowej, ale także na forum międzynarodowym. Pierwszym aktem była 73. rocznica wyzwolenia Auschwitz, wykorzystana przez ambasador Izraela Annę Azari do rozpętania wściekłej nagonki na Polskę za nowelizację ustawy o IPN, która miała się przyczynić do skuteczniejszej walki z oszczercami przypisującymi Polakom współudział w holokauście. Nie są to zapewne ostatnie paroksyzmy obsesyjnej nienawiści do polskości, bowiem niedługo będą kolejne rocznice, w kwietniu powstania w getcie warszawskim, a w lipcu pogromów w Kielcach i Jedwabnem, które stworzą okazję do przypisania nam odpowiedzialności za zbrodnie komunistyczne i niemieckie. W tym kontekście należy zwrócić uwagę na bezwzględne wykorzystywanie przez środowiska żydowskie fałszywie skonstruowanej narracji historycznej, opierającej się nierzadko na kłamstwach, niedomówieniach i najpodlejszych oszczerstwach, która służy do poniżania naszego kraju w oczach światowej opinii publicznej. Zasadniczy szkielet nakreślonego w ten sposób scenariusza stanowi kalendarz rocznicowy związany z martyrologią żydowską, według którego odbywają się od wielu lat szeroko zakrojone obchody. Imprezy te nie służą już tylko do promocji cierpienia żydowskiego i piętnowania jego faktycznych sprawców, ale stały się okazją do obarczania winą Polaków i ich rzekomego antysemityzmu „wyssanego z mlekiem matki”, za całe zło, które w przeszłości spotkało Żydów.

Nie dziwię się polakożercom skupionym wokół „Gazety Wyborczej”, czy sierotom po Unii Wolności, którzy w ten sposób od dziesięcioleci dają upust swojej nienawiści do Polaków, a przy pomocy uprawianej przez nich pedagogiki wstydu starają się nas wpędzić w permanentne poczucie winy. Ponieważ w ich przekonaniu urojone krzywdy dają im „moralne” prawo do zajmowania eksponowanych i kluczowych pozycji w polskiej hierarchii społecznej, w której plasują się na najwyższych szczeblach, chociaż nie uprawnia ich do tego ani liczebność ich populacji, ani tym bardziej wątpliwy wkład w rozwój naszego państwa. W ten sposób próbują także wybielić swoje życiorysy, bowiem wielu z dzisiejszych łowców demonów antysemityzmu próbuje ukryć wstydliwą przeszłość, swoją lub swoich przodków. Niejeden „autorytet”, z redaktorem Adamem Michnikiem na czele, ma wśród najbliższych członków rodziny osobnika zdeprawowanego moralnie, który z niskich pobudek kolaborował z reżimem stalinowskim i nierzadko splamił ręce krwią niewinnych Polaków. Nie dziwię się także Żydom z zagranicy, w szczególności ze Stanów Zjednoczonych, którzy powodowani niepohamowaną pazernością wyspecjalizowali się w ograbianiu innych narodów, motywując to koniecznością zadośćuczynienia ofiarom holokaustu. Proceder ten opisał dokładnie Norman Finkelstein, amerykański historyk pochodzenia żydowskiego, który stwierdził, że „Przedsiębiorstwo holokaust wysuwa roszczenia wobec setek tysięcy parceli w Polsce, których wartość szacuje się na kilkadziesiąt miliardów dolarów. Co więcej, nawet spełnienie tych astronomicznych żądań i tak nigdy nie przyniosłoby prawdziwego pojednania. Przedsiębiorstwo holokaust nie reprezentuje bowiem ani tych, którzy zostali zamordowani, ani ocalałych Żydów, ani ich spadkobierców. Jest to najzwyklejsze wyłudzanie zakamuflowane pod sztandarem żydowskiego cierpienia”[1].

Dlatego oburza mnie zachowanie wielu pożytecznych idiotów, którzy oczadzeni filosemityzmem i uwiedzeni perspektywami oszałamiających karier na koszernych salonach dali się wynająć do opluwania własnego narodu. Ten „owczy pęd” do tego, aby więcej i skuteczniej pokalać polskie gniazdo jest przerażający, ponieważ z jednej strony pokazuje zupełną bezwartościowość rządzących krajem „elit”, a z drugiej dostarcza różnym polonofobom dogodnych pretekstów do atakowania Polski. Jak bowiem inaczej można ocenić to, że obie izby polskiego parlamentu, przytłaczającą większością głosów, bo przez aklamację nie udało się tego zrobić, przyjęły rocznicową uchwałę, w której nie tylko słusznie potępiły „komunistycznych organizatorów antysemickich prześladowań”, ale także wyraziły „zdecydowany sprzeciw wobec jakichkolwiek objawów antysemityzmu”. Nie dość więc, że ta niepotrzebna uchwała, bo przecież Sejm sprokurował już w 2008 roku dużo bardziej wyważone stanowisko w sprawie Marca ’68, pominęła zupełnie polityczny kontekst tamtych wydarzeń, czyli dyrektywy płynące z Kremla i rozgrywkę pomiędzy frakcjami w PZPR, to jeszcze wysłała wyraźny sygnał, że Polacy mają jakiś problem z antysemityzmem. Politycy partii rządzącej sugerują to zresztą od początku propagandowej wojny żydowsko-polskiej, ponieważ często kajają się za wyimaginowany polski antysemityzm i podkreślają, że byli też „polscy sprawcy” mordujący Żydów, zapewne „z chciwości i nienawiści”, jak to określił izraelski lobbysta Jonny Daniels. Nie biorą przy tym pod uwagę, że w ten sposób wpisują się w opowieść snutą od dawna przez środowiska antypolskie, które robią użytek z głupoty tych polityków, obarczając Polskę odpowiedzialnością nie tylko za występki kryminalnego marginesu, ale nawet rzucając oskarżenia takie jak premier Netanjahu, który stwierdził, że „Polacy w sposób systemowy uczestniczyli w holokauście”.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale