0 obserwujących
219 notek
36k odsłon
164 odsłony

CZY DMOWSKI BYŁ PROROSYJSKI?

Wykop Skomentuj

W przestrzeni publicznej krąży fałszywa teza o rzekomej prorosyjskości Romana Dmowskiego. Narodziła się ona jeszcze przed odzyskaniem niepodległości przez Polskę w 1918 roku, a została utrwalona przez propagandę sanacyjną w okresie międzywojennym. Obecnie zaś powielana jest zarówno przez przeciwników obozu narodowego, jak również przez jego bezmyślnych epigonów. Przywoływanie tych fałszywych oskarżeń, które w przeświadczeniu zaciekłych wrogów są grzechem skazującym endecję na wieczne potępienie, a w opinii niektórych „narodowców” są nawet cnotą, jest bardzo krzywdzące dla twórcy idei narodowej i niezwykle niebezpieczne dla jej przyszłości w Polsce. Utrwalana jest bowiem w ten sposób „czarna” legenda, snująca opowieść o rzekomym moskalofilstwie Dmowskiego i jego zaplecza politycznego, która współcześnie służy do stygmatyzowania ogółu narodowców mianem rusofili. Niestety, możemy się także często spotkać z nieco innym zjawiskiem, mianowicie część zdeklarowanych wyznawców idei Dmowskiego, pojmujących zbyt płytko lub fałszywie interpretujących pozostawione przez niego wskazania, powołuje się na jego autorytet, aby w ten sposób usprawiedliwić swój flirt z Kremlem. Dlatego będąc „zatwardziałym” narodowcem postanowiłem się rozprawić z tym szkodliwym mitem, który deprecjonuje historyczne dokonania naszego obozu oraz służy do oczerniania ludzi uczciwych i szczerze miłujących Polskę, a jednocześnie stwarza wątpliwe alibi dla współczesnych jurgieltników lub zaślepionych miłośników Władimira Putina.

W latach poprzedzających wybuch I wojny światowej Dmowskiemu stawiano zarzut nadmiernej ugodowości wobec imperium rosyjskiego, co związane było z toczącym się wówczas sporem orientacyjnym, w którym zajął on stanowisko popierające Rosję i jej aliantów w zbliżającym się konflikcie z państwami centralnymi. Dmowski postąpił tak, ponieważ liczył na rozwiązanie sprawy polskiej w wyniku wielkiej wojny, w której miały walczyć ze sobą państwa zaborcze. I jak sam stwierdził: „Myśmy tej wojny chcieli i w położeniu w jakim znajdowała się Polska nikt nam tego za złe brać nie ma prawa. Myśmy musieli pragnąć upadku potęgi niemieckiej, która nas przygniatała, która konsekwentnie szła do całkowitego zniszczenia naszego narodowego bytu, która w każdym swoim względem nas kroku, czy to wewnątrz państwa niemieckiego, czy poza jego granicami, rzucała nam swoje brutalne ausrotten!”[1].

Lider Narodowej Demokracji uznał, że spośród trzech zaborców to właśnie Niemcy są najgroźniejszym wrogiem polskości, bowiem dysponowali największym potencjałem cywilizacyjnym, gospodarczym i militarnym. Poza tym uważał, że „stosunek do narodu polskiego jest w Niemczech postawiony otwarcie i jasno. Polacy są wrogiem, któremu się zapowiada bezwzględne zniszczenie. I to dzieło zniszczenia prowadzone jest jawnie, z brutalną szczerością na ziemiach polskich należących do Prus. W ościennych państwach akcja niemiecka przeciw Polakom jest [zaś] prowadzona drogami tajnymi”[2]. Działo się tak dlatego, ponieważ „w Polakach polityka berlińska dążąca do opanowania Europy Wschodniej […] widziała główną dla siebie przeszkodę. Stąd oficjalne oświadczenie księcia Bülowa[3] […] w Sejmie pruskim, iż kwestia polska jest najważniejszą dla Prus kwestią. Stąd powtarzający się często w prasie niemieckiej głos, że Niemcy walczą nie tylko z Polakami w swoim państwie, ale z całym narodem polskim”[4]. W tym kontekście nie może więc dziwić, że zdaniem Dmowskiego „jedyną na to uczciwą i logiczną odpowiedzią była walka całego narodu polskiego przeciw Niemcom i pragnienie ich upadku”[5]. Słusznie też zauważył Krzysztof Kawalec, że Dmowski „nie mitologizował ekspansji niemieckiej, nie zastanawiał się nad jej tłem kulturowym. Sądził, że wynika ona po prostu z nadmiaru sił, rodzącego nowe potrzeby i nowe aspiracje”[6]. Do takich wniosków mógł dojść jedynie polityk wielkiej miary, który posiadał dobre rozeznanie w zagadnieniach polityki międzynarodowej oraz rozumiał mechanizmy rządzące ówczesną geopolityką, a także potrafił realistycznie i bez sentymentów nakreślić najważniejsze cele dla odradzającej się polityki polskiej.

Dmowski był przekonany również o tym, że Niemcy i uzależnione od nich Austro-Węgry poniosą w tej wojnie klęskę, Rosja natomiast wyjdzie z niej bardzo osłabiona, a o powojennych układach decydować będą zwycięskie państwa zachodnie. Ale żeby tak się stało, to trzeba było zrobić wiele by Rosję do wojny zachęcić i jak najdłużej utrzymać jej zaangażowanie militarne po stronie aliantów zachodnich. Nie było to łatwe zadanie, bowiem niewielu Polaków, jak również Rosjan czy Francuzów, zdawało sobie sprawę z prawdziwych rozmiarów niemieckiego zagrożenia i z ich planów zdobycia hegemonii w Europie Środkowej. Koncepcja Mitteleuropy była politycznym programem i celem wojennym Niemiec podczas I wojny światowej, zakładającym zdobycie dominacji nad Europą Środkową, co miało umożliwić jej nieskrępowaną eksploatację gospodarczą. Zakładała również aneksję terenów zamieszkanych w większości przez ludność niemiecką oraz stopniową germanizację ludów podbitych. I co gorsza, zdaniem Dmowskiego, „nikt poza kierownikami polityki niemieckiej dobrze nie widział co się tu święci i planów niemieckich nie rozumiał”[7].

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale