Mówią do mnie – daj spokój,nie wdawaj się w dyskusje.
I zapewne mają rację.
Niemniej obserwuję,jak w moim kraju hipokryzja ma się dobrze.
Jak można ,mając media w ręku,wmówić ,że kwadrat jest okrągły.
No cóż,w niczym nie ustępuję niejednemu dziennikarzynie warsztatowo, jednak nie kroczę drogą usług i pokory wobec tzw nadzianych kieszeni.Dlatego nie mam możliwości opiniotwórczych i sporadycznie żałuję.Obserwuję bowiem,jak mało samodzielne umysły a spolegliwe niczym tania dziwa z wyborową w ręku (może droga,chociaż przy takim zajęciu każda cena jest żałosna) dają się łatwo wciągnąć w tzw uprawę nieszczęść (tak to nazywam).
Wierzą manipulacji,ufają kłamcom,gotowi są opluć niewinnych za sam fakt istnienia.
I tak rodzi się nanawiść,choroba duszy.Z braku tolerancji,szacunku do prawdy,innych ludzi,ich sytuacji materialnej.A z nia pogarda.
Poplecznictwo ludzi u steru czyni niektórych tak pewnymi siebie,tak niepokornymi,że twierdzą, że mają patent w ręku na opiniowanie,wnioskowanie,osądzanie.I każda droga dobra.
Raz to upozorowana troska,innym razem stylizująca się na kulturalną sugestywna wypowiedź,potem odwracanie „kota ogonem”,byle osmieszyć , poddać pod wątpliwość, poniżyć.
Tak funkcjonują niektórzy dziennikarze,politycy,publicyści szpaltowi.
I mówię sobie –Anka,za stary lis z ciebie,ty smród wyczuwasz z daleka,ale inni wierzą,ufają,bezmyślnie trawią te karykaturalne interpretacje realiów życia.. i wtedy przeszywa mnie strach o jutro w moim kraju i zgaga.Mam odruch wymiotny i pytam siebie –gdzie morale?
I czytam odpowiedź.Otóz dowiaduję się,że to tacy jak ja,wątpiący,trzymajacy się swojej optyki popartej faktami,analityczni,penetrujący rzeczywistość i wkurzeni na obłudę, są nosicielami hańby domowej,chorymi cierpiętnikami.
Bo przecież są tacy,co wiedzą najlepiej,co znają odpowiedź na pytanie - kto wariat,kto nie.Którzy są i satelitami w czasie katastrofy i jej świadkami i terenem tragedii i lepszymi znawcami konstrukcji samolotów niż sami konstruktorzy,którzy są gotowi mnie i inych zdiagnozować,którzy niczym Jackowski odkryją każdą ilość zwłok, gdy ich o to poproszą.
Zastanawiam się,jak funkcjonuje taka pokrętna logika dyspozycyjnych umysłów i dochodzę do wniosku,że to pokrętło nie koresponduje jakoś z moim tokiem myśli,oczywiście chorych,paranoicznych,itd. Itp.
Tymczasem…
Obserwuję,jak niektórzy plują słowem,jak wyzywaja,oskarżaja,proszą się czasem o metaforyczną już jastrunową fioletową perukę.
Oni nie nienawidzą,oni współczują,ich cham nie jest wyzwiskiem a jedynie tytułowaniem.
Oni nie są zaburzeni,ich wariacje w postrzeganiu są modelowe i zaprawdę cenne,godne nasladownictwa.
Doprawdy jedynie jedna słuszna racja jest racją.Inne niż ta jedyna są same w sobie nieszczęsne i godne zasmucenia.
I jaka pycha w tej wierze niewierzących w nic,jaka wiedza o definicjach … toż to święci za życia.
No cóż ,ja niekonsekwentnie wkradam się na swoje miejsce,bo czytając pewne teksty aż korci mnie,by i swoje trzy grosze wrzucić w ten lej bzdur.
Kumpela pyta,po co Anka? Rób swoje,diabeł ci nie pomoże,ani jeden ani drugi.I racja.
Dlatego mówię,Boże pozwól opanować drgający nerw ( na szczęście do ludzi umiem przemawiać i nie robię to jak Zbyszek Ziobro zestresowany krzykiem ,ale jak Stankiewicz,gdyż uwielbiam „babsztyla” w sobie,ciętego,szorstkiego ,który nie pozwoli sobie na wiarę w deszcz,gdy plują) i za tymi 3 groszami daj siłę nie splunąć … a rozumieć i wybaczyć.
Sięgam wysoko.Nie wiem ,na ile mi się uda ta sztuka,ale gdy czytam pewnych nienawistników okaleczonych duchowo,zostaje ironia,modlitwa lub wstręt i pogarda.
Stawiam na pierwszy duet.
Tyle rozwiniętego komentarza,który nadal nie wpisuje się w blogowanie.Z tym zaczekam.
Pozdrawiam myszkujących tutaj od podszewki i tych,którzy uprzejmie poinformowali mnie „na jakiej tapecie domysłu się znalazłam”.
Jestem zwyczajną kobietą,pospolitą do bólu,wpadającą w doły i tarapaty,zmagającą się z realiami-wypadkowymi działalności ludzi opętanych władzą i zyskiem.Ja z ich pazerności i pychy mam jedynie kłopoty,ale TRWAM.
Silny babsztyl ze mnie.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)