Miniony rok upłynął pod znakiem wielu sukcesów dla lubelskiego. Szczególnie tych gospodarczych. Otworzono wiele inwestycji infrastrukturalnych (np. most w Kamieńcu (a wojna nie wybuchła!!)). Lubelskie lotnisko przeżyło rozkwit, bijąc z miesiąca na miesiąc rekordy obsługi pasażerów. Zakłady Azotowe PUŁAWY ogłaszały kolejne rekordowe wyniki finansowe. Wszystkie te sukcesy sprawiały, że serce rosło na myśl o tym, że mój region tak mocno się rozwija.
Specjalna strefa ekonomiczna
Pomimo, że wyżej wymienione sukcesy bez wątpienia zasługują na osobne wpisy, swoją uwagę chciałbym poświęcić kwestii specjalnej strefy ekonomicznej na Felinie. Strefa ta funkcjonuje już od 7 lat. Jej początki były skromne. Strefa zatrudniała 184 osoby. Dla porównania obecnie jest to ok. 2000 miejsc pracy. Strefa powoli się zapełnia. Kończy się fizyczne miejsce na nowe inwestycje, a tych nie brakuje. Strefa przyciąga także inwestorów zza granicy. Dobrym przykładem jest włoska firma Panattoni. Zbudowała ona park logistyczny o powierzchni 15 tysięcy metrów kwadratowych. W przyszłości firma ta planuje rozbudowę magazynu do 72 tysięcy metrów kwadratowych.
Ambitne plany rozwoju
Lubelska strefa wciąż się rozwija, a chętnych do przyłączenia się nie brakuje. W tej chwili na terenie Felina operuje 21 firm. Wszystkie one chcą się dalej rozwijać lub planują zwiększyć zatrudnienie na specjalistycznych stanowiskach. To dobra informacja, pokazująca, że Felin nie stanie się tylko centrum logistycznym, ale będzie tworzył wysoką wartość dodaną, która jest podstawą dla rozwoju ekonomicznego. Mariusz Sagan zapowiada także zwiększenie zatrudnienia w strefie. Przez następne 3 lata ma ona dać nawet 3 tysiące nowych miejsc pracy.
Rola specjalnych stref ekonomicznych
Oczywiście część społeczeństwa oburzy się, że robimy coś takiego. Że i tak bogatym przedsiębiorcom przyznaje się ulgi, zwalnia z płacenia podatków gruntowych etc. Warto jednak zwrócić uwagę, że to tylko i wyłącznie te zwolnienia pozwoliły im zainwestować. Gdyby nie one, prawdopodobnie przenieśliby swoją działalność do bardziej konkurencyjnego regionu, lub kraju. I wtedy zamiast prężnej strefy ekonomicznej, mielibyśmy smutne kartoflisko. Warto czasem spojrzeć na liczby, które bronią danej instytucji, zamiast ponosić się retoryce obciążania wszystkich przedsiębiorców wyższymi podatkami.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)