Jak oznajmił Janusz Palikot, nowa gwazda polskiej demokracji w osobie pana Biedronia otrzymała propozycję z gatunku politycznie niemoralnych. Ktoś do niego (Biedronia) zadzwonił, przedstawił się jako członek Platformy Obywatelskiej, zapytał czy byłby gotów spotkać się w sprawie stanowiska ministra ds. mniejszości seksualnych (sic!).
Oczywiście ani pan Palikot ani tym bardziej pan Biedroń nie wymienili tajemniczego kusiciela (kusicielki?) z nazwiska czy funkcji oraz nie przedstawili najmniejszego dowodu, że taka rozmowa miałaby mieć miejsce
Podobną propozycję miałaby jakoby otrzymać pani posłanka in spe Nowicka. Nie wiadomo, jakie stanowisko miała otrzymać. Palikot na konferencji stwierdził, że tego nie wie a posłanka zasłaniła się tajemnicą. Hmmm, może gubernatora Inflantów?
Wszystko jedno. Daje to jednak pewien przedsmak co do poziomu praktycznej polityki jaki nas oczekuje w najbliższych latach. Wszelkie dotychczasowe prognozy, jakoby osiągneliśmy już dno, wydaja się być w tym kontekście przesadnie pesymistyczne.
PS. Skoro już jesteśmy przy kontekstach, to pan Biedroń przebywa chwilowo w niesłychanie modnym obecnie Budapeszcie. Hmmm, z ciekawością (taka już mam podłą naturę) czekam na ciąg dalszy :)
R’n‘R



Komentarze
Pokaż komentarze (49)