Powołując się na publikacje IPN autorstwa Tomasza Kozłowskiego i Grzegorza Majchrzaka "Super Express" podaje, że w czasie 11-miesięcznego internowania w Arłamowie, Lech Wałęsa skonsumował samotnie lub w towarzystwie osób odwiedzających: spirytus – 2 but., wódka – 289 but., wino – 158 but., winiak i koniak – 59 but., szampan – 238 but., piwo – 1115 but." (fragment z opublikowanaego w książce raportu funkcjonariuszy BOR).
Czyli litr wysokoprocentowego (spirytus, wódka, koniak) alkoholu dziennie a na dostawkę przynajmniej półtora litra wina (szampana) i tyle samo piwa! Dzień w dzień! Świątek, piątek i tak przez 11 miesięcy. Jako człowiek z przeszłością i pewnym doświadczeniem na tym polu muszę zaprotestować. Znałem i znam różnych chojraków ale taki to się jeszcze nie urodził a jeśli nawet, to ślad i słuch, dawno po nim zaginął.
PS. Nawet jeśli jeden ze współautorów publikacji, Grzegorz Majchrzak, zaznacza, że jego zdaniem w wypiciu tak ogromnych ilości alkoholu Wałęsie mogli pomagać oficerowie BOR, zastanawia cel podawania takiej informacji w - bądź co bądź - historyczno-naukowej publikacji. To znaczy, może kogoś zastanowi, bo mnie już raczej mało co w dzisiejszej Polsce dziwi. Mało to wszystko śmieszne.
R’n‘R


Komentarze
Pokaż komentarze (48)