Z wypowiedzi naszych milusińskich jak też nieodzownego entourage z medialnych burz i pyskówek mijającego tygodnia, najbardziej zachwyciła mnie wypowiedź pana Prezesa w Krynicy, kiedy to stwierdził, że kupowanie w zagranicznym e-shopie - nie przynosi żadnych korzyści polskiemu społeczeństwu- a zagranicznemu koncernowi wręcz przeciwnie. Nie to, że była to jakaś epokowa wypowiedź, myśl złota godna umysłu ekonomicznego noblisty, pyskówki w mediach i na forach też były raczej mało śmieszne, a jednak została ona nie tylko zauważona ale i … doceniona.
Od wypowiedzi Prezesa minęło bowiem zaledwie parę dni, dyskusje w medianch i forach trwały jeszcze w najlepsze, gdy do głosu zameldował się prezydent Białorusi Łukaszenka i zapowiedział, ni mniej ni więcej, jak wprowadzenie opłat od osób wyjeżdżajacych za granicę na zakupy.
– Krytykują nas, że jesteśmy biednym, żebrackim krajem, ale nasi ludzie wywożą za granicę do Unii Europejskiej nawet trzy miliardy dolarów rocznie i przywożą towary, które my też produkujemy – oświadczył.
Gdzie diagnoza tam recepta. Jako człowiek czynu i prostych rozwiazań, prezydent Łukaszenka przepisał antidotum na złe zwyczaje współziomków. 100 dolarów od łebka pobierane bezpośrednio na granicy. Prościej rzeczywiście nie można.
- Wtedy on przyjdzie do naszego sklepu i kupi naszą lodówkę, a nie będzie taszczyć z Unii Europejskiej barachło nie wiadomo jakiej produkcji. (Inaczej) będą tam (w UE) siedzieć i zacierać ręce – wwieziono im 3 mld dol., rozwija się u nich handel, produkcja, a my się tu szamoczemy jak idioci – powiedział prezydent Białorusi.
Nic dodać, nic ująć, Panie Prezydencie, Panie Prezesie, Krylu ty mój! Moja generacja zna to z autopsji i wie, że nasze lodówki i garnitury w niczym nie ustepują tym zagranicznym a nawet je przewyższają. Szczególnie te wyprodukowane w zakładach wdzięcznego imienia “Zemsta Ludu”.
Powiecie moi Drodzy, że Lubicz to “zionący nienawiścią” złośliwiec, że to wszystko przypadek i nie ma tu czego, czy też kogo, porównywać? A niby dlaczego nie? Jak dla mnie, różnica polega wyłącznie na tym, że Łukaszenka już jest dyktatorem a Kaczyński dopiero się szykuje. 100 baksów na granicy to już jutro białoruski real a ekstra podatek od zakupów internetowych to nasza niedaleka przyszłość. Że się nie ośmieli? Dlaczego nie? Unii się wystraszy? Buuuuuuuuuuuuuuuuu, zajadów dostanę :)
Wspomnicie jeszcze moje słowa. Wart Pac pałaca. Może być ten, co Ceaușescu zafundował jakże niewdzięcznym mieszkańcom Bukaresztu. Co mi tam, szczodry jestem a gest mam taki, jak Zagłoba z Hofmanem razem wzięci :)
R’n‘R
Komentarze
Pokaż komentarze (53)