Wczoraj w Irlandii wygrała CZERŃ. Ta sama niewiedząca i nienawidząca CZERŃ, która kiedyś palila czarownice, innowierców i Żydów, ta sama która kłaniała się w pas Robespierrowi, aby pózniej śpiewajac z radości prowadzić go na szafot, ta sama która strzelała pod Pałacem Zimowym i paliła książki na stosach Norymbergi. CZERŃ bez nazwiska i honoru. Podejrzliwa i nienawidząca wszystkiego co nowe, inne czy niezrozumiałe.
CZERŃ narodowa i patriotyczna w w czterech ścianach czynszówki, ponadnarodowa w socjalnej więzi motłochu. CZERŃ strachliwa w pojedynkę i bezlitosna w bezimiennym tłumie sobie podobnych. CZERŃ nadstawiajaca z usmieszkiem pokory garnuszek na datki, ze sztyletem ukrytym za plecami.
Niepiśmienny lumpenproletariat wspierany przez Dulskich i prowadzony przez Dyzmów. CZERŃ, ślepa i chora z nienawiści za własną nicość i miałkość. Upojona cudzą przeszłością i chora brakiem własnej przyszłości.
Nie mam żalu ani do Irlandii ani do Irlandczyków. Wystarczy rozejrzeć sie na około, każdy na własnym podwórku. Ciemno się robi i smutno.
Pozdrawiam wszystkich EUROPEJCZYKÓW


Komentarze
Pokaż komentarze (11)