0 obserwujących
71 notek
35k odsłon
  556   0

Artyści na kongresie we Wrocławiu

 

Tworzenie Nowego Człowieka. Zaraz zaraz, skądś to chyba znamy..? Październik 1917?.....

 

 

Wrocław A.D 2011

Być może to jakieś moje lęki, fobie, albo jeszcze inne psychiczne zjawiska, których nazwać nie potrafię, ale jeśli artyści, by promować swoją twórczość potrzebują organizować jakieś nadmuchane kongresy......to obawiam się, że z kondycją sztuki i kondycją artystów jest bardzo źle.

Nie znam dokładnie historii sztuki, więc może ktoś mnie wyprostuje, ale wydaje mi się, że tzw kongresy sztuki to wynalazek bardzo świeży.

Czy ktoś słyszał o Da Vincim udzielającym się jako panelista na jakimś zjeździe artystów? Czy Mozart pisał przemówienia na okolicznośc zjazdu twórców z całego świata, a przynajmniej z Europy?

Obecnie mamy do czynienia z artystami, którzy nie tyle próbują tworzyć sztukę, co próbują tworzyć nowego człowieka, który to nowy człowiek ma być tym lepszym gatunkiem, udoskonalonym, a ta doskonałość będzie się przejawiała w bezkrytycznym łykaniu tego, co taki Krystian Lupa z Masłowską mówią bądź pokazują.

Dzisiejsi artyści mają doskonałe alibi w postaci różnych badań statystycznych mówiących, że ludzie coraz mniej czytają i wolą Youtuba zamiast spektaklu w teatrze.

Jakie wnioski wyciągają więc nas dzisiejsi artyści z tego stanu rzeczy?

A takie, że to ludzie są do dupy, bo  nie chcą oglądać wytworów ich tzw kreacji artystycznej. Do głowy im nie przyjdzie, że to właśnie ich kreacja artystyczna jest do dupy i jeśli coś zmieniać to własnie ją, a nie odbiorców.

 

Oczywiście artyści spędzajacy czas na takich spędach jak ten wrocławski kongres ani pomyślą w ten sposób. Oglądałam wczoraj relację z kongresu i kłuło mnie w uszy zdecydowane nadużycie jednego słowa: "Wolny". Wolny twórca, wolny kreator, wolny performer, wolny, wolny, sami wolni ludzie zjechali do wrocławia zastanowić się jak tresować bydło, które ośmiela się nie doceniać ich wolnej ekspresji.

Zawsze byłam zdania, że jeśli ktoś powtarza coś do znudzenia, to robi to w celu zakamuflowania sytuacji, ktora jest dokładnie odwrotna. Tak więc jeśli ktoś powtarza bez przerwy swojej drugiej połówce, że ją kocha - zaczynam wątpić w prawdziwe uczucia takiej osoby. Jeśli ktoś każdemu przedstawia się jako osoba inteligentna - obawiam się, że ma potworny kompleks, najprawdopodobniej uzasadniony. Jeśli ktoś wszem i wobec ogłasza, że jest wolny, to......no własnie.

 

Enyłej, zjazd tych "wolnych artystów" oceniam jako zbiegowisko zagubionych dziwadeł, które nawet do końca dziwadłami nie są, ale bardzo by chciały czymś się wyróżniać. Z różnych powodów ta chęć wyróżniania wynika, najczęściej z jakichś kompleksów. Tak więc zakładają na siebie jakieś dziwne ubrania, najczęściej żałosnie to wygląda, ale mało kto ośmiela im się to powiedzieć prosto w oczy. Czeszą sobie jakieś idiotyczne fryzury, tłumacząc, że to ich manifest niezależności, noszą śmieszne okulary, jako ten sam manifest.

Ciekawe, że niezależności nie udowadniają w inny sposób, jak tylko poprzez cudaczne emploi.

Większość tych ludzi budzi nawet moje zrozumienie i tym samym litość. nie mam im za złe, ze tak bardzo chcą  należeć do jakiegoś światka o którym mają wyobrażenie, że taki boski, no krok do raju, a daleko od tego codziennego śmierdzącego i zapracowanego motłochu. Z którego każdy z nich się wywodzi, ale woli udawać, że powstał z morskiej piany.

 

Długo by o tym pisać, wielu myślicieli, pisarzy, artystów, którzy wyglądali jak przysłowiowy Kowalski idący na 7 do roboty, ale umysłem przenosili góry i którzy nie marnują swojego czasu na takie kongresy, świetnie charakteryzowali te zjawiska socjologiczne (a często i psychiatryczne), które zagościły ostatnio we wrocławiu.

Dlatego już kończę te moje przemyślenia na ten temat, a pragnę zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt tych kongresów. Pisałam na początku o chęci zmianie człowieka na doskonalszy gatunek. Chęci jaką przejawiają organizatorzy takich kongresów. Bo nalezy pamiętać, ze organizatorem nie są bynajmniej ci nieszczęśni "performerzy".

Znajdujemy zatem w programie wrocławskiego konresu kultury taki oto punkt:

20.00 „Wypisać się z wielkich narracji! Pamięć, sztuka, historia” - dyskusja z udziałem Wojtka Ziemilskiego, Olgi Tokarczuk i Cezarego Michalskiego
prowadzenie: Michał Sutowski

"Krytyka polityczna" zresztą przewija się bezustannie w programie. Jak myślicie, co ze sztuką ma wspólnego taki Sutowski? Co on ma wspólnego z kreacją artystyczną? A Cezary Michalski?

No i macie:jeśli ktoś miałby wątliwości co do racji tych moich wywodów, to już chyba powinien ich sie pozbyć.

 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale