0 obserwujących
71 notek
35k odsłon
  240   0

O intymności wiary

Skandaliczne początki Ruchu Palikota w sejmie obudziły z letargu stada pożytecznych idiotów. Chodzi oczywiście o sprawę Krzyża w sali obrad.

Jak pisze jeden z blogerów, krzyż nie powinien wisieć byle gdzie. Też się z tym zgadzam, tym bardziej więc krzyż powinien wisieć w sejmie, bo to z pewnością nie miejsce zaliczane do "byle gdzie". Jak dalej pisze ten sam bloger, "w sejmie uchwala się ustawy, więc krzyż nie powinien tam wisieć." Głupota taka, jak z Warszawy do NY i jeszcze dalej.

Na marginesie, nie podaję linka do tego blogera, nie ma to sensu, gdyż jego twórczosć to kwintesencja "poglądów" wielu znanych mi w realu kretynów, więc traktuję tego blogera nie jako źródło a jako zilustrowane na piśmie tego, co wielu czytelników inteligĘckiej gazety "Fakty i mity" myśli i mówi w towarzystwie.

A więc wracam jeszcze na chwilę do gienialnego spostrzerzenia, że tam, gdzie się uchwala ustawy - mające wpływ na życie milionów ludzkich istnień - nie powinien wisieć żaden symbol określonych wartości. Bo krzyż to symbol wartości. No chyba, że zdefiniujemy się nie jako ludzie, a jako zasoby ludzkie, pudełka, czy coś w tym stylu - tu wowczas może (ewentualnie) otworzyć się pole do polemiki.

Ale w takich faktomitowcach krzyż budzi zgrozę. W skrajnych przypadkach nawet pianę z ust. Ciekawe dlaczego?

Nie będę się rozpisywać teraz o tym, gdyż fakt iż to, pod jakim symbolem uchwala się ustawy jest jasnym komunikatem i ważnym  dla osób najbardziej zainteresowanych - czyli zwykłych obywateli - to oczywistość dla każdego rozumnego i kojarzącego człowieka.

A jeśli ktoś tego nie rozumie, to są dwa wyjścia: albo jest kretynem, albo obłudnikiem działającym świadomie na szkodę społeczeństwa. Trzeciej opcji nie ma. Człowieku, który bierzesz to do siebie, pamiętaj: fakt, że krzyż wisi w sejmie w niczym ci nie zagraża, do niczego nie zobowiązuje. Zobowiązuje natomiast obradujących pod tym znakiem ludzi do uchwalania ustaw szanujących godność ludzką, pożytecznych i zgodnych z interesem wspólnoty.

Jeśli zdejmiesz krzyż ze ściany w sejmie, wiedz, że niebawem pojawi się tam coś innego: najpewniej czerwona gwiazda. Wiem, że wielu o to właśnie chodzi, ale nie uwierzę, że ci nazwyklejsi ludzie, nawet wyborcy Palikota tego by chcieli.

Ja tam wcale się nie dziwię, że na przykład Leninowi w spódnicy - Wandzie Nowickiej - krzyż przeszkadza.

Ale tobie, szaraczku? Powinieneś o niego walczyć, a możesz sobie być przy tym buddystą, islamistą, nawet możesz czcić potwora spagetti. To nie ma nic do rzeczy.

Ale wracając do bandy idiotów, znowu ozwały chóralne pienia o intymności wiary.

Intymnośc wiary według leminga, to mówienie wszystkim, że się jest wykształconym i nie wierzy w zabobony, ale czasami pójście do koscioła, ale wtedy, gdy nikt nie widzi, najlepiej jakimś kanałem. To odpukiwanie w niemalowane drzewo, ale broń Boże uczynienie znaku krzyża na przykład przed podróżą.

I tak dalej.

Otóż wyjasniam ci,  nieszczęsny lemingu, że intymność wiary to indywidualne spotkanie z Bogiem, to modlitwa w sercu, to rozmowa duszy.

Noszenie krzyżyka, czy medalika, modlitwa przed posiłkiem, krzyże przydrożne, na placach, procesje, obrzędy,publiczne przyznawanie się do Jezusa, do wiary - w niczym nie naruszają tej intymności.

Zwolennicy tej "intymności" polegającej na zdejmowaniu krzyża z sali sejmu chcieliby chrześcijan, muzułmanów, Żydów zapędzić do rezerwatu, do kanału, żeby przypadkiem któryś z nowoczesnych estetów nie został narażony na widok ornatu.

Postulaty "neutralności światopoglądowej" (ej, wy czciciele tej "neutralności", nie czujecie, że histori aoceni was jako niebotycznych idiotów?), postulaty fałszywej intymności wiary (jako indywidualnej sprawy każdego człowieka) to nic innego jak dyskryminacja. Wszystkich wierzących, bez względu na wyznanie.

Lewica, czyli sam Kosmaty w przebraniu, zmienia świat za pomocą odwracania pojęć. (polecam np. fantastycznego Klemperera "Notatnik filologa").

Warto więc pamiętać, że wiara jako indywidualna sprawa człowieka, to nie schodzenie do katakumb, nie godzenie się na szaleństwa lewackiej barbarii. Wręcz przeciwnie. Gdy taki Palikot próbuje pogrążyć nas w szaleństwie, należy głośno mówić "TAK TAK NIE NIE".

 

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale