0 obserwujących
71 notek
35k odsłon
  811   0

Koty, które znam i lubię

Ponieważ dziś Światowy Dzień Kota, postanowiłam przypomnieć sobie wszystkie kotki, które znam z literatury, ale także z filmu i tv.

Pierwszym kotem, jaki zapadł na całe lata w mej pamięci, to Puch, kot nad koty, główny bohater książeczki o tym właśnie tytule autorstwa Jana Grabowskiego. Puch był kotem niezależnym, zbuntowanym, a bunt jego objawiał się tym, że nie mył się tygodniami, nie słuchał rad starszych z podwórka(np. psa Tupiego, weterana potyczek z Katarzyną - postrachem i miłoscią wszystkich zwierząt zagrody). Przez to Puch wpada w coraz to nowe tarapaty, domownicy nazywają go powsinogą i kotem ladaco. Ale w finale okazuje się, że to właśnie Puch jest kotem bohaterskim, godnym szacunku i miłości pieszczoszkiem.

Puch zdecydowanie był moim faworytem, nie zdołał zdetronizować go, nawet na króko, Filonek Bezogonek. Filonek był przeraźliwie głupiutki i na dodatek był tak egoistyczny, że takiemu dziecku jak ja nie mogło się to podobać. Zdecydowanie preferowałam Monsa - wroga Filonka.

Potem był oczywiście Filemon i jego koci świat. Filemon jak Filemon, ale po latach odkryłam, że prawdziwym bohaterem tej bajki był Bonifacy. To wspaniały, wielki,zblazowany, stary i leniwy kocur, wylegujący się na zapiecku i ponad wszystko wielbiący spokój i ciepłą strawę. To jego pluszową replikę kupiłam mojej córeczce.

Była jeszcze taka bajka, której tytułu nie mogę sobie przypomnieć, ale jej bohaterami były dwie spasione kocice, które swój czas spędzały na uprzykrzaniu życie jednemu psiakowi, który ciągle nabierał sie na ich pułapki. Nie pamiętam zupełnie tytułu tej bajki telewizyjnej, ale kocice miały na imię Lukrecja i Sabina. Czy muszę dodawać, że moje kotki domowe też się tak nazywały?

Następny był  Hektor z serialu "7 życzeń". Ileż to ja nocy nie przespałam, marząc, że kiedyś i mnie uda się znaleźć kota, który tak naprawdę jest egipskim kapłanem i spełnia moje życzenia. Lista tych 7 życzeń zmieniała się i zmienia do tej pory - jestem przygotowana na wypadek, gdybym sie z Hektorem jednak kiedyś spotkała.

Potem był Kot z Cheshire i Behemot i Kot zwany Kotem ("Śniadanie u Tiffaniego").

Teraz lubię Kota w Butach, w wersji Dream Works i Kota Simona.

Ale na pierwszym miejscu zawsze są moje koty. Miałam ich już 11. Obecna kotka jest wyjątkowa i wreszcie wiem, co znaczy powiedzenie, ze to nie właściciel ma kota, ale kot ma właściciela.

 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale