Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
60
BLOG

Wawel dla nowego króla

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 4

 

Decyzję o pochowaniu Pary prezydenckiej, usłyszałem w drodze pomiędzy Pałacem Prezydenckim a Sejmem RP. Nie ukrywam, że było to dla mnie spore zaskoczenie, nie do końca byłem nawet przekonany w pierwszej chwili do słuszności tej decyzji, Ale podnoszone argumenty przeciw i przede wszystkim widok Warszawy w ostatnich dniach sprawił, że nie widzę innego miejsca na pochówek Pary Prezydenckiej niż Wawel.

 

Kolega Łukasz Adamski, w swoim(http://www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1002:koniec-aoby&catid=63:ukasz-adamski&Itemid=97) tekście ( z którym w dużej części się zgadzam) pisze, że politycy wybrani demokratycznie powinni mieć inne miejsce pochówku niż Boży pomazańcy. Dla mnie Lech Kaczyński był politykiem, który w swojej osobie łączył rolę polityka demokratycznego z Bożym pomazańcem. Pokazał nam, że można być tym panującym z woli Najwyższego również w świecie współczesnym, zwanym również światem postpolityki.

Świadczą za tym szczególnie dwa wydarzenia. Pierwsze to wybór na głowę Państwa w 2005 roku, w kilka miesięcy po tym jak naród przeżywał Wielkie Rekolekcje związane ze śmiercią Jana Pawła II. Wówczas to postać Lecha Kaczyńskiego wzbudziła największe zaufanie w narodzie, którzy niemal w całości był wówczas ( jeszcze ) określany jako pokolenie JPII.

Drugie z tych wydarzeń to śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dla mnie jako osoby wierzącej, ciężko spojrzeć na okoliczności Tragedii Katyńskiej inaczej niż z perspektywy boskiego planu, który mniej lub bardziej trafnie próbuję zrozumieć, ciężko bowiem, podejść do tego wydarzenia nie doszukując się choćby w miejscu i czasie tragedii jakiegoś ukrytego sensu.

Byłem w Warszawie w dniu wystawienia na widok publiczny trumien Pary Prezydenckiej, złożyłem im hołd w Pałacu Prezydenckim, widziałem sejm w dniach żałoby, miejsca na których jeszcze klika dni temu zasiadali parlamentarzyści, którzy towarzyszyli Prezydentowi w jego ostatniej podróży. I przede wszystkim widziałem mówiąc słowami poety „lawę” ludzką lawę, która zalała Krakowskie Przedmieście, ludzi którzy godzinami stoją w kilometrowej kolejce, nie skarżąc się na uciążliwości, ludzi wręcz nienaturalnie spokojnych, wyciszonych, zadumanych, będących jedną wielką rodziną złączoną więzią żalu po śmierci reprezentantów swojego narodu. Spotkanie z tą lawą, nasunęło mi refleksje, że oto stoję, przed „ludem bożym”, w spokoju, który kieruje tym ogromem ludzi można poczuć coś nadprzyrodzonego, Czy trzeba czegoś więcej, by osoba wierząca w Prezydencie mogła dostrzec istotny element bożego planu, element istotny dla naszego narodu. Czy zatem nie można w obecnych demokratycznych warunkach dostrzec w osobie Prezydenta bożego pomazańca. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że w świecie postpolityki, gdzie coraz trudniej mówić o ideach, był Lech Kaczyński bożym pomazańcem na miarę czasów w jakich żyjemy.

Warto się zastanowić, czy nie było jego osobie bliżej do wielkich władców z czasów naszej świetności, niż do współczesnych monarchów, co prawda kochanych przez naród, ale zamkniętych w złotych klatkach i często ograniczających swoje zaangażowanie publiczne do działalności charytatywnej.

Pamiętajmy też, że na Wawelu spoczywają monarchowie elekcyjni, wybrani w demokratycznych ( jak na ich czasy ) wyborach.

Jest jednak jeszcze jeden element, już mniej metafizyczny, a bardziej społeczny,  przemawiający za pochowaniem Lecha i Marii Kaczyńskich na Wawelu. To żywotność naszego Narodu. Każdy naród potrzebuje symboli, które tchną w niego siłę. A Sarkofag Pierwszej Pary na Wawelu, to nie tylko łączność z pamięcią Polaków. Sąsiedztwo ziemi katyńskiej splata dramat sprzed dziesięcioleci, ze współczesną traumą, co będzie nieocenionym przekazem dla przyszłych pokoleń. Wreszcie Lech Kaczyński był i nadal jest symbolem pewnej idei, będącej spojrzeniem na współczesne państwo, na Polskę. Można się z tą wizją zgadzać lub polemizować, ale ciężko jest znaleźć inną idee obecną w polskiej polityce niż Polska Solidarna i walka o pamięć historyczną, utożsamiane właśnie ze zmarłym Prezydentem. Sarkofag Kaczyńskich stanie się symbolem dla potomnych, wyznacznikiem drogi dla Polityków, ważnym głosem w debacie mówiącym, że czas wielkich idei nie dobiegł końca. Że Państwo, zawsze będzie potrzebować spojrzenia będącego ideą, a nie kalką obcych wzorów. Wreszcie, Lech Kaczyński przez swoją śmierć stał się symbolem, wielkiego patriotyzmu trwania w służbie ojczyzny do końca, a takich znaków potrzebuje każdy naród, w każdym momencie dziejowym.

Wreszcie ostatni argument to wartość rodziny, którą całym swoim życiem przekazywała Pierwsza Para, wielka miłość i trwanie razem aż do końca, czy pomnik takiej rodzinnej, małżeńskiej miłości nie jest w dzisiejszych czasach potrzebny jak nigdy wcześniej? Czy Państwo Kaczyńscy spoczywający razem na Wawelu, nie będą symboliczną odpowiedzią na kryzys rodziny, i jej wypaczanie przez postępowców.

Zatem czy jest miejsce bardziej odpowiednie na wieczny odpoczynek, dla Prezydenta Kaczyńskiego i jego małżonki niż Wawel? Wątpię.

A dla tych, którzy podnoszą argument, że Wawel tylko dla królów, mam prostą odpowiedź. Naród w wolnej od PR i polityki decyzji płynącej z sefca, wybrał pośmiertnie swego króla. Kto w to wątpi niech przyjdzie na Krakowskie Przedmieście i zapewniam, że niezależnie czy będzie miał za sobą grupę 800 czy więcej działaczy partyjnych i autorytetów, będzie tylko kroplą w nieprzebranej ludzkiej lawie, która s

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka