Jestem młody, w moim cv mam dyplom uniwersytecki, a majowy długi weekend spędziłem zbierając podpisy poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego. Nie interesuje mnie co głosi Kuba Wojewódzki i jemu podobni. Nie potrzebuję określać się politycznie po jedynej słusznej stronie, aby zagwarantować sobie statut osoby na poziomie. Zbędna jest mi również do tego gazeta wyborcza i tym podobne media.
Czytam, co chce i oglądam co chcę. Popieram kogo chcę. Do szczęścia nie jest mi potrzebny medialny matrix, który pierze mózgi naszemu społeczeństwu.
Od dłuższego już czasu w naszym kraju funkcjonuje system, który próbuje nam narzucić pewną rzeczywistość, ludzie nazywani autorytetami wmawiają nam co jest słuszne a co nie. W dodatku szereg ludzi wtóruje im, nie pozwalając jednocześnie wyrazić słowa krytyki pod adresem tak zwanych autorytetów.
W znanej bajce „Nowe szatach cesarza” – dopiero dziecko potrafiło wyrazić to co wszyscy widzieli. W naszym kraju gdy tylko takie „dziecko” zabierze głos, od razu pojawiają się ludzie, którzy pragnący zakneblować jego usta. Skutek tego jest taki, że w naszym kraju głos zabierają głównie ludzie, którzy od dłuższego już czasu nie potrafili nic dobrego zrobić. A mimo wszystko ich głos im starszy tym bardziej donioślejszy. Kto potrafi wymienić jakikolwiek film Wajdy nakręcony w ostatnich latach, na wysokim poziomie? Kto kojarzy wybitną rolę Olbrychskiego, nie związaną z Trylogią Sienkiewicza? Kiedy ostatnio Władysław Bartoszewski, określany profesorem, powiedział coś co wywołałoby intelektualną dyskusję?
Ja ostatnio z ust tych ludzi słyszę głownie ataki pod adresem części społeczeństwa, która nie chce myśleć i działać tak jakby chciał system.
Dziwię się kiedy słyszę stwierdzenia w stylu „PiS czyli Polecieli i Spadli”, dla mnie z takimi hasłami nie ma sensu dyskutować, bo obrażają przede wszystkim ludzi powtarzających te slogany. Bynajmniej taka twórczość, ani nie świadczy o inteligencji, ani o poczuciu humoru. Wątpię by komukolwiek przy zdrowych zmysłach była wstanie zaimponować. A niestety takie hasła mogłem w majowy weekend usłyszeć. Czy mogę mieć o tak prymitywne zachowanie pretensje tylko do tych, którzy wypowiadali te słowa? Czy może należało by się z tym zwrócić do panów Wajdy, Olbrychskiego, Bartoszewskiego, czy z niższej półki Wojewódzkiego i wielu innych, którzy swoim zachowaniem dają przykład reszcie społeczeństwa. Omamiając społeczeństwo dla nich tylko zrozumiałymi wizjami rzeczywistości. Jakie elity, taka ulica, można by powiedzieć parafrazując marszałka Komorowskiego, nie ma się więc czemu dziwić. W końcu przykład idzie z góry. A, że czasem to co pierwotnie wyrażane jest a pięknych słowach, nagle sięga poniżej bruku, nie ma się co dziwić. Szary Kowalski, kulturę często poznaje w wersji okrojonej. Podczas gdy jedni czytają dzieło Mickiewicza, drudzy, często z przymusu, zadowalają się jego namiastką w postaci filmu Wajdy. Nie dziwmy się więc, że w poziomie wrażliwości w naszym kraju są tak duże różnice.
Dlatego ja odrzucam ten obłudny matrix, i staram się żyć poza systemem. Myślę niezależnie i chcę, żeby moje pokolenie było wolne, szczególnie w wymiarze myśli. Nikt nie powinien wtłaczać młodym ludziom niczego do głowy. Oni często, jeżeli nikt nimi nie manipuluje sami potrafią dokonać słusznego wyboru. Środowisko Prawa i Sprawiedliwości, od dawna podejmuje kroki by pomóc w tym młodym ludziom. Służyć temu miała choćby lustracja uczelni, która mogła być szansą na odnowę uczelni wyższych, liczne inicjatywy związane z polityka historyczną, pozwalające poczuć dumę z bycia Polakiem, które zresztą przyciągały młodych ludzi, jak choćby Muzeum Powstania Warszawskiego. Wreszcie walka o uwolnienie społeczeństwa od ciężaru korporacji, blokujących rozwój studentów prawa.
Dlatego będę głosował na Jarosława Kaczyńskiego i żaden komitet poparcia nie przekona mnie do innego kandydata. Bo ponad slogany, cenię sobie wolność i prawdę. Pewnie teraz ktoś zasłuchany w głos „autorytetów”, pomyśli sobie o mnie „naiwniak”. Ale ja już spieszę z odpowiedzią – może i naiwniak, ale ideowość, wiara w prawdę i wolność, to głownie cechy ludzi młodych, a nie „wrzeszczących staruszków”, którzy im bardziej bezradni tym głośniej lamentują. Na szczęście nie wszyscy „doświadczeni życiowo” tak myślą. Spotkałem ostatnio dużą liczbę osób starszych, którzy ciepłym słowem potrafili wesprzeć młodych idealistów. Za to serdecznie dziękuję. Przekonałem się również, że tak zwana „Polska moherowa”, duchem jest dużo młodsza, od wspomnianych tu wcześniej „autorytetów”, choćby pod tym względem, że potrafi drugiego człowieka obdarzyć szczerym uśmiechem, zamiast zajmować się nekrofilią na swoim „profesorskim” piedestale, jak to czyni jeden z tak zwanych „autorytetów”.



Komentarze
Pokaż komentarze (21)