Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
56
BLOG

Boski wiatr nie jest odpowiedzią

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 0

 Nie chcę porywać się na analizy faktów dotyczących ostatnich minut lotu przed tragedią prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku 10 kwietnia. Przede wszystkim zdaję sobie sprawę, że nie dysponuję odpowiednią wiedzą. Ale jako obywatel, mam prawo mieć wątpliwości co do tego, co ma być wynikiem ustaleń komisji badającej smoleńską tragedię. Bo i bez fachowej wiedzy można odnieść wrażenie, że ustalenia  te nie są logicznie satysfakcjonujące.

 

Kiedy czytam lub słucham informacji ustalonych przez badających przyczyny tragedii, odnoszę wrażenie, że końcowy etap lotu tupolewa przypominał szarże Kamikaze - japońskich lotników samobójców, nazywanych „boskim wiatrem”.

Z opisów przedstawianych przez ekspertów wynika, że piloci popełnili błąd, skutkiem czego samolot leciał na „łeb na szyję”. I dopiero w ostatniej chwili postanowili zmienić kierunek lotu.

Błąd jest rzeczą ludzką, tylko zazwyczaj ma on jakąś przyczynę, bo trudno uwierzyć, że piloci sami z siebie podjęliby się tak niebezpiecznego manewru – przecież nie byli Kamikaze, a pilotami samolotu z najważniejszymi osobami w państwie na pokładzie. Ktoś lub coś, musiało wprowadzić pilotów tupolewa w błąd i w tej chwili odpowiedź na pytanie o przyczynę błędu, powinna być priorytetem.

Tłumaczenie katastrofy słabym wyszkoleniem pilotów również nie jest dla mnie odpowiedzią. Kto powierza bowiem życie głowy państwa ludziom, którzy nie potrafią odpowiednio reagować w stresowych sytuacjach czy odczytywać parametrów lotu? Czy przy doborze pilotów do tak ważnych zadań, nie ma żadnego systemu selekcji, wymaganego stażu etc.?

Podobnie sugestie, że piloci ulegali naciskom osób, które nie powinny przebywać w kokpicie, nie tłumaczy katastrofy. Przyjmując nawet hipotetycznie, że takie naciski miały miejsce, nonsensem wydaje się by ktoś sugerował w jaki dokładnie sposób piloci mieliby podchodzić do lądowania.

 

Już 10 kwietnia strona Rosyjska formułowała tezę, o błędzie pilotów. Tylko, błędy najczęściej same z siebie nie powstają, a są efektem błędnych przesłanek lub wniosków.

Dlatego odpowiedź, że wszystkiemu winni są piloci, dla mnie nie jest satysfakcjonująca, a otwiera worek z kolejnymi pytaniami.

 

 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka