W ogromie tragedii związanej z wielką wodą mogą nam umknąć informacje o tym, jak premier oczyszczał Rządowe Centrum Bezpieczeństwa z fachowców, w imię dobrej posady dla „eksperta” ze znaczkiem PO, o czym pisała Joanna Lichocka ( http://www.fronda.pl/news/czytaj/lichocka_pech_tuska ). Zresztą po tym jak dowiedzieliśmy się o wspieraniu Rycha i jego kolegów przez prominentne osoby w PO, to nie powinno być dla nas zaskoczeniem.
Ale nie może nam teraz i w przyszłości umknąć problem poważniejszy, a mianowicie siła i autorytet państwa. A właściwie ich brak. Problem o tyle istotny, że nie dotyczy tylko ekipy Tuska, która prędzej czy później odejdzie, a chyba wszystkich rządów III RP, nie wspominając o tym, że w dużej mierze ten problem został odziedziczony po PRLu.
Przejdźmy zatem do meritum. Słusznie zauważył problem „ludzkiej głupoty” Adam Kowalczyk w „Debacie”
(http://www.debata.olsztyn.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=1101:zatopieni&catid=71:adam-kowalczyk&Itemid=97). Wskazując na przykład budowania mieszkań w okolicy rzek po roku 1997, kiedy to dostaliśmy surową lekcję pokory względem przyrody.
Winą za tak lekkomyślne postępowanie obarczył, olsztyński publicysta, szkolnictwo. Ja jednak pozwolę sobie pójść o krok dalej i do listy winnych za taki stan rzeczy dodam polskie państwo, którego głównym grzechem jest słabość, czytaj bylejakość wynikająca z nagromadzenia przepisów.
Głupota ludzi bierze się między innymi z tego, że państwo, stara się na każdym kroku ingerować w życie obywateli. A to oducza ich myślenia. Skoro urzędnik wydał zgodę na budowę to znaczy, że wszystko jest porządku, nie zmienia tego fakt, że zgodę wydano po którymś z kolei odwołaniu, czy łapówce. Bo przecież życie nauczyło Polaków, że nic od razu się nie załatwi, trzeba najpierw pokombinować, żeby państwo podjęło decyzję słuszną, w naszym mniemaniu.
Nie jestem zwolennikiem anarchii, ale uważam, że państwo powinno w mniejszym stopniu ingerować w życie ludzi, wówczas, sami urzędnicy będą bardziej zadowoleni, gdyż będą mogli się skupić na naprawdę ważnych sprawach, jak to aby wydając pozwolenia na budowę, nie doprowadzić do sytuacji, że za jakiś czas będą musieli podejmować decyzję, które osiedle zalać, a które ratować.
Zwykły obywatel nie ma pozytywnego stosunku dla machiny państwowej. Z tego też powodu nie raz stara się postępować wbrew temu co zadecydowała administracja, bo jak uczy doświadczenie, decyzję urzędników są złe. Często to nawet nie wynika ze złej woli pracowników administracji, a prawa, które z uwagi na pełnione funkcje muszą respektować.
Cóż mogłem sobie pomyśleć, jako obywatel, kiedy od urzędnika dowiedziałem się, że mam informować go np. o wymianie okien w moim domu, mało tego wskazana jest dokumentacja fotograficzna, która będzie uzasadniać taką wymianę. Do dzisiaj nie rozumiem, co urząd powiatowy obchodzą okna w moim domu i to czy ich wymiana jest uzasadniona, czy też jest tylko i wyłącznie moim kaprysem, może po prostu mam ochotę co miesiąc mieć inny kolor okien?
Urzędnik i prawo dla obywatela było wrogiem już od dawna. Wystarczy wspomnieć słynny wóz Drzymały, który był symbolem pomysłowości w walce z pruskimi urzędnikami. W czasach późniejszych prawo PRLu skutecznie egzekwowano na potrzeby nacjonalizacji - czytaj grabienia własności prywatnej. Mało tego, nieraz to prawo było wykorzystywane dla załatwiania prywatnych interesów osób związanych z władzą. Czego świetny przykład przytoczył w czasie żałoby po Tragedii Smoleńskiej Rafał Ziemkiewicz, wspominając interwencje Lecha Kaczyńskiego, jako działacza KOR w obronie chłopa, któremu w imieniu prawa zabrano ziemie. Tylko po to by wykorzystać należący do niego las, a resztę gruntów oddać temu samemu rolnikowi w dzierżawę.
Nie możemy się więc dziwić, że Polacy w III RP wkraczali z bagażem doświadczeń bardzo negatywnych jeżeli chodzi o kontakty z władzą i urzędami. Dodając do tego funkcjonujące nadal absurdy z życia codziennego, jak wspomniane zgłaszanie wymiany okien i mamy gotowy obraz administracji jako wroga obywateli numer jeden. Nikt niestety z absurdalnymi przepisami nie zrobił porządku, nikt też nie uporządkował spraw związanych z korupcją w administracji państwowej. Przypomnijmy sobie tylko czego dotyczyła afera gruntowa, czy czasem nie chodziło tam o postawienie budynku, w miejscu, w którym stać nie powinien?
I pół biedy, że, ludzie postanowili budować domy na miejscach zalewowych. Największym problemem jest to, że ktoś w końcu wyraził na taką budowę zgodę, podważając wcześniejsze decyzje administracyjne. A po drodze żaden urzędnik nie miał autorytetu, który kazałby się zastanowić, czy czasem decyzja odmowna nie jest zasadna.
Najprawdopodobniej człowiek, budujący dom, każdą odmowę traktował jako złośliwość urzędu, lub absurdalność prawa, co biorąc pod uwagę wcześniejsze jego doświadczenia mogło być zasadne. Druga sprawa, że to uprzedzenie było na tyle silne, że zaślepiło zdrowy rozsądek.
Czy można taki stan rzeczy zmienić?
Oczywiście, że tak choć jest to droga trudna. Najtrudniejsza w tym wszystkim jest zmiana mentalności zarówno obywateli nastawionych często roszczeniowo jak i urzędników.
Jednak już teraz można podjąć kroki zmierzające do poprawy stanu polskiego państwa, poprze odpowiednie zmiany systemowe. Należy się zająć przede wszystkim zmianami w przepisach. Wierzę, że urzędnik, który zajmując się zezwoleniem na budowę, nie będzie musiał po drodze myśleć o oknach, które chce wymienić Kowalski, podejdzie do sprawy z większym zaangażowaniem. Dzięki temu nie tylko wzrosną szanse na właściwą opinie jak i na to, że „petent” otrzyma rzeczowe wyjaśnienie sprawy, a nie na zasadzie „nie bo nie”.
Drugim krokiem jest walka z korupcją. Myślę, że w tej dziedzinie przez kilka lat nasz kraj był na dobrej drodze. CBA, choć wzbudzało u niektórych kontrowersje nie bało się walczyć z korupcją nawet na szczytach władzy. Niestety po wymianie szefa, CBA jakby przestało działać. Co prawda im mniej mówi się o tego typu służbach tym podobno lepiej one działają. Ale wątpię w to, że po Aferze Hazardowej i czystkach wśród ludzi, którzy raczyli ją odkryć, nagła zasłona milczenia spuszczona na działalność CBA świadczyć ma o jakiejkolwiek poprawie.
Właśnie twarda walka z korupcją i mądre prawo, które pozwoli urzędnikom skupić się na rzetelnej pracy, zamiast zmuszać do kontrolowania życia obywateli, przyczyni się do istotnych zmian w naszym państwie.
53
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze