Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
56
BLOG

Strachy i największy upiór najbliższych 500 dni

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 0

Wynik Jarosława Kaczyńskiego, pomimo obecnego triumfu Platformy Obywatelskiej, daje Prawu i Sprawiedliwości bardzo korzystne ustawienie na szachownicy polskiej sceny politycznej. Zgadzam się z optymizmem  wielu prawicowych komentatorów, którzy liczą na przyszłe sukcesy Prawa i Sprawiedliwości. Niestety to co politycznie jest ogromnym sukcesem, w wymiarze interesu narodowego może być katastrofą. Bo zanim prawica odzyska władze czeka nas około 500 dni władzy absolutnej w wykonaniu partii miłości.

 

Należy postawić pytanie, w jakim stanie zastanie Polskie Państwo przyszły rząd Prawa i Sprawiedliwości ( w koalicji z UPR i Prawicą Marka Jurka, jak sobie na fali optymizmu wymarzyłem).

Okres dwuwładzy Donka i Bronka może cofnąć Polskę do okresu sprzed 2005 roku, a być może w 2011 roku Polskie Państwo zostanie pozostawione przez Platformę w stanie gorszym niż po rządach postkomunistów.

Martwi mnie przede wszystkim kwestia bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Może zostać zagrożona misternie budowana przez świętej Pamięci Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego pozycja Polski w Europie Środkowowschodniej i na Kaukazie. Kosztem pojednania z Rosją rozluźnieniu mogą ulec polskie relacje z Ukrainą, Krajami Nadbałtyckimi czy Gruzją. Może zostać niewykorzystana ogromna przychylność węgierskiej prawicy, która w Polsce upatruje lidera regionu. Jednocześnie lekkomyślne, nieodpowiedzialne i populistyczne wypowiedzi oraz działania w kwestii polskiego zaangażowania w Afganistanie, przyczynią się nie tylko do kolejnych zamachów na polskich żołnierzy i podważenia naszej wiarygodności. Najgorszym będzie pokazanie Talibom, że ich kilka zamachów na polskich żołnierzy w czasie kampanii wyborczej, przyczyniło się do deklaracji i faktycznego wycofania się z Afganistanu. Okażemy się tym samym krajem, którego władze łatwo przy pomocy aktów agresji skłonić do podejmowania decyzji korzystnych dla terrorystów.

 

Z drugiej strony zmniejszone nakłady na wojsko, sprawią, że profesjonalna armia, stanie się mrzonką. Będziemy dysponować grupą profesjonalnych harcerzy ( z całym szacunkiem dla ZHR i ZHP ), dla których jedyną misją zagraniczną której będą mogli podołać, będzie przemarsz w paradzie po Placu Czerwonym w rocznice zakończenia II Wojny Światowej.

 

Kiedy w Pałacu Prezydenckim zsiądzie człowiek, który głosował przeciwko likwidacji WSI, aż strach pomyśleć co czeka polski wywiad. Sprawa Szeremietiewa już pokazała, co może spotkać ludzi, którzy podejmą merytorycznie słuszne, ale niekorzystne dla pewnych grup decyzje. Zainteresowanych tematem odsyłam do wywiadu w Polska The Times ( http://www.polskatimes.pl/opinie/dwaognie/229191,szeremietiew-komorowski-nie-ma-moralnego-prawa-kandydowac,id,t.html ). Wobec wcześniejszej postawy Komorowskiego trudno łudzić się, że nie nastąpi powrót do służb ludzi związanych z WSI, w końcu nie na darmo generał Dukaczewski  (były szef WSI) zapowiadał swoją radość, w przypadku zwycięstwa kandydata Platformy.

Obawiam się, że Komorowskiemu z jego hrabiowskim konserwatyzmem nie zadrży również ręka przy podpisywaniu ustaw o refundacji invitro, kto wie, czy w imię europejskości nie będzie wspierał innych eksperymentalnych przemian cywilizacyjnych na modłę lewicy. Przecież już kilka tygodni temu swoim podpisem zaakceptował ustawę, którą krótko można określić, jako uczynienie z rodziców wychowawców na modłę poprawności politycznej, którzy gdy tylko raczą spróbować przekazać dziecku jakieś ciemnogrodzie wartości, mogą zostać za to ukarani odebraniem pociechy.

Nowy prezydent będzie zapewne w imię budującej zgody wspierał gospodarcze poczynania rządu. Tutaj, ale żadnych radykalnych kroków nie będzie. W obliczu zbliżających się wyborów parlamentarnych, a po drodze samorządowych, Platforma nie zdecyduje się raczej na żadne poważne reformy, jakże potrzebne Polsce, ale jakże niebezpieczne dla poziomu słupków poparcia. Kryzys na szczęście też, oddalił od naszego kraju widmo wkroczenia na świetlaną  drogę ku walucie europejskiej.  Obawiam się natomiast, że Komorowski będzie raczej swoim uśmiechem i wąsem wspierał zapewniania rządu, że jest świetnie i wspaniale. Dodając do tego talenty obecnego ministra finansów, obawiam się, że gdy jego miejsce zajmie na przykład Zyta Gilowska, to przez pierwsze tygodnie swojego urzędowania nie będzie mogła wyjść z podziwu dla kreatywności poprzednika w księgowości.

Co do obietnic socjalnych ,podejrzewam że nic z nich nie wyjdzie. Zwyczajnie nie będzie z czego dać. A najróżniejsi spece do PRu będą nam tłumaczyć, że co prawda jest świetnie, ale te ulgi dla studentów to za jeszcze małą chwile.

To co opisałem wcześniej to jednak nie są największe szkody, jakie możemy sobie wyobrazić. To co najgorsze to palikotyzacja. Obawiam, się, że Palikot przy aprobacie PO, zacznie kreować się na prezydenckiego Stańczyka. Refleksji politycznej co prawda będzie mało, ale błazenady na poziomie rynsztoku co niemiara. Im więcej będzie nowy prezydent rozprawiał o kaszalotach, wprowadzał Norwegię do Unii Europejskiej i występował z NATO, tym Palikot mocniej będzie atakował Jarosława Kaczyńskiego i przedstawicieli jego środowiska. Tym samym, część społeczeństwa może coraz bardziej ulegać nie tylko propagandzie sukcesu, ale również będę podejmowane próby zniżenia obywateli do poziomu prezentowanego przez nadwornych opluwaczy z partii miłości od wspomnianych Palikotów, przez Niesiołowskich po Wojewódzkich, Powiatowych i Gminnych najróżniejszej maści. Obawiam się, że wspomniani jegomoście, poczują teraz wiatr w swoich żaglach , nie spoczną na laurach i jeszcze mocniej będą starali się popularyzować swój styl.

  Tak więc, przed całą prawicom  stoi nie tylko wyzwanie w postaci walki o polityczny sukces, który będzie początkiem ciężkiej pracy nad naprawą państwa, czy wręcz budową nowego, ale również batalia o polską duszę. Przed nami – zarówno politykami jak i publicystami konserwatywnymi ciężkie zadanie, musimy zrobić wszystko by uchronić nasze społeczeństwo przed schamieniem, przepraszam za delikatnie, powiedzmy to wprost - przed palikotyzacją.

 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka