Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
230
BLOG

Dyskretny urok kupy

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Kultura Obserwuj notkę 1

  Czyli mój przepis na grant unijny. Informacja, o wsparciu finansowym dla artysty, który kupę słonia umieścił w zardzewiałej beczce obudziła we mnie duszę artysty i zmysł biznesowy.
Beczkę musiałbym kupić, tylko po co skoro mam kilka plastikowych baniaków, po wodzie. Zresztą, po co mi beczka, skoro do najbliższego zoo, gdzie jakiś pan trąbalski zamieszkuje dość daleko mam, ale za to posiadam psa i kota. Stwory, które po moim domu biegają, do słoniowych pięt co prawda nie dorastają, więc i kupy...przepraszam “dzieła” równie monumentalnego nie stworzą, ale zawsze nie na ilość a na jakość mogę postawić. Może nawet wówczas ciocia Unia więcej kasy rzuci.
Mój pies w sąsiedztwie ma kilku czwornożnych przyjaciół, z którymi na spacerach się obwąchują, zawsze mogę uznać to za dzielenie się uczuciami przez czworonogi. Więc to nie będzie taka zwykła kupa, a kupa zoologicznej mniejszości seksualnej. To będzie świadczyło o postępowości mojego dzieła.
Ponieważ postęp zawsze może być  bardziej postępowy, dodam do tego “dziełko” mojej kotki, akcent feministyczny w końcu być musi.
Warto też, wspomnieć o kryzysie, symbolicznie do tej instalacji dorzucę kilka eurocentów, które zostały mi w portfelu z ostatniej wyprawy do..., o ironio, Brukselli. W ten sposób symbolicznie uwiecznię piękno braterskiego wspierania się narodów europejskich, a także (tego oczywiście we wniosku nie napiszę), pokażę ile warte są dla europolityków nasze pieniądze (euro w kloace to brzmi dumnie).
Na koniec sięgnę po klasyków wyrazistości artystycznej w naszym kraju i wbiję coś, w kupę, myślę, że dobry będzie sztuczny penis. Będę musiał co prawda wydać jakieś złotówki w sex shopie, ale wbicie symbolu najbardziej postępowego z postępowych polityków w kupa-dzieło, to będzie coś, może nawet zaszaleję i dorzucę kadzidełko, a jak jakiś rolnik z okolicy wspomoże to i świński ryjek.
Na koniec będzie trzeba w imię europoprawności, zaatakować jakąś religię, w końcu Eurokołchozowi świeczkę, a ateiście ogarek, jak mówi nowa postępowa wersja starego ciemnogrodzkiego powiedzenia. Tutaj pole do popisu jest szerokie, został mi makaron z obiadu, więc bóstwo walczących z oszołomami z Krakowskiego Przedmieścia, dołączy do konstelacji. Myślę, że wyznawcy potwora spaghetti, się nie obrażą, mają zapewne większy dystans niż jakiś oszołomski katol piszący te słowa.
Niestety na tym pracę nad dziełem muszę zakończyć, kicia na stół wskoczyła i makaron cały zjadła, oj teraz to będzie miała “wenę twórczą”...

ps. dzis rozpoczyna sie szósty rok mojej działalności blogerskiej, wszystkim czytelnikom serdecznie dziękuję za ostatnie 5 lat czytania i komentowania.

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura