Miałem szczęście lub nieszczęście zobaczyć w ostatnich dniach rysunek z gatunku "satyrycznych", przedstawiający Tomasza Terlikowskiego jako żółwia. Na rysunku naczelny Frondy ogłasza dumnie, że jest żółwiem, co ma nawiązywać do jego wypowiedzi w programie Tomasza Lisa na temat płci Anny Grodzkiej.
Cóż można rzec patrząc na taki rysunek. W pierwszej chwili uznałem, że szkoda komentować, tym bardziej, że w komentarzach poza krytykanctwem (grzecznie powiedziane), nie było nic co by wskazywało na posiadanie jakichkolwiek argumentów przez fanów owego „dziełka”.
Później jednak doszedłem do wniosku, że wbrew autorowi, ten rysunek przedstawia pewną prawdę. Tak my Katole, jesteśmy w pewnym sensie podobni do żółwi. W jakim sensie? W takim, że mamy silne skorupki zbudowane z naszych wartości. Są to tarcze, które chronią nas przed ostrzałem lewicowych mądrości. Dają nam też poważny fundament, aby móc bronić prawdy i zdrowego rozsądku. Co by się nie działo, pozostajemy niewzruszeni, wierni Jezusowi Chrystusowi, tak jak nasi poprzednicy już od blisko dwóch tysięcy lat – w końcu żółwie to długowieczne stworzenia boże. A wy drodzy adwersarze, z jakim zwierzęciem moglibyście się utożsamiać? Z lwem, tygrysem, może z sową lub jastrzębiem? Zwierzęta te mają wiele pięknych cech, ale raczej nie uznają za cnotę mordowania własnego gatunku w imię ideologii prawa do wyboru, nie walczą z tym jako zostały stworzone. A może tak jak my Wojownicze Żółwie Katole – macie swoje twarde skorupki? To jak to z Wami jest?


Komentarze
Pokaż komentarze