Seans filmu "Życie Pi", jest jak lektura "Księgi Hioba". Historia opowiedziana przez pisarzaYanna Martela i przeniesiona na ekran przez Anga Lee jest pięknym obrazem, który przekazuje nam wartości płynące z biblijnej historii. Tytułowy Pi, zawierza się bezgranicznie Bogu, a kiedy traci wszystko i staje oko w oko ze śmiercią wykrzykuje wszechmogącemu "Bądź wola Twoja".
Jak pokazują losy Pi, w ludzkim życiu nie tylko dzieje się wola najwyższego, ale jest on z nami przez cały czas. Towarzyszy nam pod postacią, w której często trudno dostrzec nam transcendencje, a tym bardziej Chrześcijańską wizję Boga, który kocha ludzi.
Poruszająca dla mnie jest jedna z ostatnich scen, kiedy bohater leży na piasku u wybrzeży Meksyku. Opowiada w tej scenie, że cały czas Bóg był z nim, że dwoje oczu cały czas spoglądało na niego. W tej chwili z łodzi wyskakuje tygrys.
Dla Pi Bóg objawił się w tygrysie. Krwiożercze, niebezpieczne zwierze, które przez całą podróż przerażało bohatera, jednocześnie utrzymywało go przy życiu. Nieustanny strach przed drapieżnikiem, sprawiał, że Pi nie pozwalał sobie na chwilę braku czujności podczas niebezpiecznej podróży w szalupie przez ocean.
Młody rozbitek, miał okazję, pozbyć się kłopotliwego pasażera z szalupy, kiedy ten wyskoczył za burtę, nie potrafił jednak skazać żywej istoty na niechybną śmierć. Nieświadomie ratując tygrysa uratował on również siebie.
Spotykam się często z zarzutami, że starotestamentowy Jahwe, jest Bogiem strasznym i przerażającym, w przeciwieństwie do Boga, którego ukazuje nam Jezus Chrystus. Tygrys w filmie Anga Lee pokazuje, że także niebezpieczny drapieżnik może być dla nas oznaką miłości. A Bóg ze Starego i Nowego Testamentu cały czas pozostaje tym samym naszym Bogiem Ojcem.
Dlatego właśnie ta bajkowa historia idealnie przedstawia nam istotę boskiego planu w naszym ludzkim życiu. Bóg nam pomaga i daje sygnały w sposób często trudny do zauważenia, wręcz niespodziewany. Często, to co wydaje się nam problemem, z perspektywy czasu może okazać się łaską. A zbiór prozaicznych zdarzeń ułożyć się w wyrafinowany plan, który rzutuje na całe nasze życie. Może się okazać, że nasze prozaiczne losy są również bajkowe, tak jak "Zycie Pi". Wszystko jest kwestią odpowiedniego
spojrzenia i dostrzeżenia tego, że czuwa nad nami ktoś kto niezmiernie nas kocha i czasem przychodzi i towarzyszy nam ramię w ramię w naszych codziennych trudach, choć pozornie może wydawać się drapieżnikiem uzbrojonym w kły i pazury.



Komentarze
Pokaż komentarze