"Papa Latino" napisała uradowana przyjaciółka z Meksyku na facebooku w dniu wybory Papieża Franciszka, a ja z ogromną przyjemnością podzieliłem jej radość, bo Europa potrzebuje Papa Latino.
Kościół na Starym Kontynencie jest w odwrocie, widać to niestety również w mojej ojczyźnie.
Pogłębia się kryzys wiary, a cześć z tych którzy wierzą zdają się oczekiwać od kapłanów herezji. Słyszę zarzuty, że Kościół zniechęca młodych, za dużo wymaga, że kroczy drogą, która nie przyciąga wiernych, ale jednocześnie wskazówki na rozwiązanie tych problemów, budzą grozę. Akceptacja dla In vitro, aborcji, eutanazji, bo przecież świat się zmienia idzie do przodu i Kościół musi też się zmieniać.
Tylko po co nam Kościół, który nie jest fundamentem, po to aby celebrować ładnie prezentujące się uroczystości, o których sensie za chwilę wierni nie będą mieli pojęcia? To nie jest słuszna droga, a głosy duchownych, którzy gotowi są na "flirt" z "postępem" obyczajowym budzi raczej przerażenie, bo gdyby to oni mieli decydować o nauce Kościoła, za chwile obudzilibyśmy się w jakiejś pseudoreligijnej popwspólnocie.
Pomimo, że wśród Kardynałów trudno byłoby znaleźć zwolenników obrania "postępowego" kursu przez Kościół, to wybór Papieża z Ameryki Łacińskiej cieszy szczególnie.
Nie sposób odczytywać wyboru nowego Papieża inaczej niż jako działanie Ducha Świętego, a raczej ewidentny dowód na Boską interwencję, bo wbrew "cudownie rozmnożonym" w ostatnim czasie watykanistom, na następcę Św. Piotra został wybrany Kardynał bez większych szans u dziennikarzy.
Franciszek, jako Papież spoza Europy ma szanse wnieść świeży powiew do Kościoła i wskazać właściwą drogę wyjścia z kryzysu, jego siłą jest z pewnością doświadczenie z Ameryki Łacińskiej, w której słowo ubogi, znaczy często zupełnie co innego niż wyobrażać sobie mógłby żyjący w dostatku Europejczyk. Paież Franciszek pochodzi również z kraju, w którym władze nie stronią od wprowadzania postępowego prawodawstwa, prowadzącego do niszczenia rodziny. Kardynał z Buenos Aires, nie wahał się
prezentować stanowiska Kościoła w opozycji do politycznych elit, nie ukrywał, że egalizacja związków homoseksualnych nie jest dla niego polityczna przepychanką, a wojną pomiędzy dobrem a złem, co powinno być również drogowskazem dla Polskiego Kościoła.
Wreszcie to właśnie świeccy Latynosi, współcześnie mogą nam świecić przykładem prawdziwej i szczerej wiary. Wystarczy spojrzeć na piłkarskie gwiazdy - Messi czy Kaka, którzy nie boją się okazywać swojej wiary na stadionie, czy meksykański aktor Eduardo Verastegui, zaangażowany w projekty promujące wartości chrześcijańskie.
Wierzę, że Franciszek da nam lekcje chrześcijańskiej pokory i uniżenia godną jego patrona, ale również rozpali w nas latynoski ogień, pięknej, silnej wiary. Viva el Papa Latino.


Komentarze
Pokaż komentarze