Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
266
BLOG

Jak zniszczyć dobrą powieść

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Kultura Obserwuj notkę 0

 Książka zatytułowana „Wyznaję” napisana przez Katalończyka Jaume Cabre reklamowana jest jako lektura całej Europy, trochę ta rekomendacja mnie odstraszyła, ale ostatecznie postanowiłem sprawdzić w czym zaczytują się mieszkańcy Starego Kontynentu.

 
Na ponad siedmiuset stronach autor przemierza czas i przestrzeń od średniowiecza do współczesności, od Oxfordu po Włochy i od Polski po Hiszpanię. Historia skrzypiec, które są świadkami dramatycznych wydarzeń i mogłyby sporo opowiedzieć na temat zła, gdyby mogły mówić, porywa. Dialog, w którym młody bohater rozmawiając z rówieśnikiem o religii stwierdza, że jest nikim, bo w nic nie wierzy, dodatkowo obudził we mnie nadzieję, na puentę, która będzie kontrą dla współczesnej laicyzującej się Europy. Jednak dalej było już tylko gorzej. Wątek złych inkwizytorów to było preludium. Co pewien czas bohaterowie do znudzenia toczą rozmowę na temat dopuszczania zła przez Boga, co ma być głównym argumentem przeciwko istnieniu Najwyższego. Może gdyby autor poszedł dalej w swoich rozważaniach, gdyby w usta swoich bohaterów wstawił jeszcze inne ateistyczne argumenty, mógłbym go uszanować, jako kogoś kto próbuje inteligentnie wojować swoimi racjami, z którymi ja mam prawo polemizować, chociażby mrucząc pod nosem podczas lektury. Niestety nic takiego nie następuję, co pewien czas musze tylko czytać powtarzającą się i swoją drogą bardzo naiwną argumentację o Bogu dopuszczającym zło. 
Samego siebie autor przeszedł jednak kończąc powieść, bo na przestrzeni kilkudziesięciu stron zafundowanie głównemu bohaterowi i jego ukochanej chorób, z których najlepszym wyjściem miałaby być eutanazja, trąci już nachalną propagandą. Zresztą główny bohater zanim sam stracił pamięć i zdolność poruszania się, dręczony jest wyrzutami sumienia, że nie był dość odważny aby ulżyć ukochanej  w cierpieniu odbierając jej życie. Dodajmy do tego scenę w której syn jednego z bohaterów przyznaje się do homoseksualizmu, a nie kto inny jak główny bohater utwierdza młodzieńca , że słusznie postępuje. Dla treści całej książki scena ta nie wnosi nic. Gdyby pozbyć się tych, wszystkich postępowych wątków, moglibyśmy otrzymać powieść znakomitą, z niebanalną nie chronologiczną budową, ale autor postanowił przyprawić swoje dzieło, wątkami poprawnymi politycznie, które (mam wrażenie) są wstawione na siłę i raczej drażnią swoją sztucznością czytelnika zainteresowanego wartką akcją. Ale może to jest cena, za możliwość szczycenia się mianem książki czytanej w całej Europie?

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura