Jutrzejsze wydanie "Faktu" ma być wyjątkowe, ponieważ dziś na jeden dzień jego naczelnym stał się premier Donald Tusk.
Osobiście nie mogę, odnaleźć z swojej pamięci podobnego wydarzenia. Ale może się mylę i urzędujący premier bawiący się w dziennikarza to dla niektórych rzecz normalna i standard demokratyczny.
Nie dla mnie jednak, ale też nie protestuję, kiedy postępowcy do sił ciemnogrodu mnie zaliczają.
Szat nie ma co rozdzierać, ale premier powinien zajmować się koordynowaniem pracy rządu. Pozwolę sobie tutaj przytoczyć fragment Konstytucji RP z 1997 roku.
Art. 148.
Prezes Rady Ministrów:
- reprezentuje Radę Ministrów,
- kieruje pracami Rady Ministrów,
- wydaje rozporządzenia,
- zapewnia wykonywanie polityki Rady Ministrów i określa sposoby jej wykonywania,
- koordynuje i kontroluje pracę członków Rady Ministrów,
- sprawuje nadzór nad samorządem terytorialnym w granicach i formach określonych w Konstytucji i ustawach,
- jest zwierzchnikiem służbowym pracowników administracji rządowej.
Jak widać, nie ma tu nic o redagowaniu gazety. Nie ma również nic o tym, że to premier zajmuje się polityka zagraniczną co jednodniowy naczelny ma podkreślić w jutrzejszym wydaniu. Tak przynajmniej donosi strona "dziennika".
Wiadomym jest, że artykuł o tym , że premier odpowiada za politykę zagraniczną kierowany będzie do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale przecież nie można od takiego naczelnego apolityczności oczekiwać. Normalne jest, że gdyby redaktorem został np. Jarosław Kaczyński również wykorzystał by gazetę dla interesu własnego.
Należy jednak pogratulować premierowi jednego- talentu PRowskiego. Tak to nawet chodzący PR- Marcinkiewicz nie zaszalał. Ma Tusk szansę pozyskać nowych zwolenników i to nie tylko klasycznych „wykształciuchów”, ale elektorat raczej mniej wymagający intelektualnie (bo powszechnie wiadomo do kogo przede wszystkim „fakt” jest kierowany).
To co przeraża, w tym wszystkim to postawa mediów. Dla mnie taka zabawa to rzecz uwłaczająca godności premiera. Bo też premier ma rządzić, a nie zajmować się rzeczami o których prawdopodobnie nie ma pojęcia. Ale cóż, lud chce igrzysk, lud chce cudów to je dostaje, nie ważne jaka jest cena „ciemny lud to kupi” jak już sugerował jedne z dziennikarzy wciskając te słowa w usta polityka PiS
Na koniec osobiste wyznanie. Jutro pierwszy raz w życiu kupię „Fakt” nie spodziewam się cudów, ale z czystej ciekawości jak się udała premierowi zabawa w redaktora. I ciekawe, jak wypadnie ostatnia chyba najsłynniejsza strona faktu i kogo umieści tam premier?


Komentarze
Pokaż komentarze