Adam Hofman który jakby to powiedzieć, nie wygląda na kogoś kto spędza czas aktywnie, rozpacza na twitterze, że Polska została przez FC Barcelonę potraktowana jak dziki kraj. To budzi u mnie niesmak, ale nie zadziwia. Zaskakuje mnie natomiast Jan Tomaszewski, legenda Polskiej piłki, który mówi o zlekceważeniu Polski. Wspomniani politycy swoimi wypowiedziami, dołączyli do chóru oburzonych, odwołaniem meczu Lechii z Fc Barceloną.
Rozumiem, że Adam Hofman może nie znać i nie rozumieć jak funkcjonuje drużyna sportowa, czym jest sport, ale już Jan Tomaszewski, realia szatni powinien znać doskonale.
Tymczasem obaj panowie zachowują się identycznie jak rozkapryszone dzieci, którym odebrano zabawkę. I nie tłumaczy tutaj młodego posła PiSu, brak argumentów aby wytłumaczyć synowi odwołanie meczu, bo takie są, tylko trzeba je dostrzec i mieć odrobinę empatii.
Przede wszystkim piłkarz, to nie polityk. Dla niego najważniejszy jest występ na boisku, a nie przed kamerą. Relacje z dobrym trenerem, a takim jest Tito Vilanova to często relacje rodzinne, niemalże synowskie, dlatego uważam, że piłkarze, kiedy dowiedzieli się o nawrocie choroby swojego szefa, mieli pełne prawo poprosić o chociaż dzień spokoju. Zamiast lecieć na kilka godzin do Polski, w tej sytuacji nie wiadomo po co.
To co przedstawiano u nas jako Super mecz. To miał być i będzie (na oficjalnej stronie klubu podano nowy termin) mecz towarzyski. Mam wrażenie, że utyskujący nad afrontem Katalończyków, nie mają zielonego pojęcia czym takie mecze są. Otóż gra się je po to, aby sprawdzić nowe rozwiązania taktyczne, dać pograć niezgranym piłkarzom czy coraz częściej aby zorganizować event marketingowy, jak to często bywa podczas azjatyckich wojaży europejskich klubów. Więc, mecz w Gdańsku to miało być
zwykłe Show, po prostu inna forma cyrkowej rozrywki z najlepszymi z najlepszych w swojej dziedzinie. Zresztą sami organizatorzy tak to widzieli organizując przed meczem inne rozrywki.
Skoro ten mecz nie był na poważnie, miał być zabawą, hiszpańską fiestą, to raczej trudno się dziwić, że piłkarze chcieli być z tego obowiązku zwolnieni, w sytuacji, kiedy ich trener ma nawrót poważnej choroby i rezygnuje ze stanowiska.
Argumenty, że przecież Tito żyje, czy, że przecież od dawna było wiadomo, że jest chory, są tym bardziej nie na miejscu i wskazują na to, że wypowiadający je prawdopodobnie nie mają pojęcia czym jest choroba nowotworowa.
W całym tym zamieszaniu powinniśmy zdać sobie jednak sprawę z kilku faktów. To co dla nas jest wielkim meczem, dla Katalończyków jest zabawą, bo dla nich okres wielkich meczów jest w kwietniu i maju kiedy w decydującą fazę wchodzi Liga Mistrzów lub podczas El Clasico . Żeby zagrać z Fc Barceloną o punkty, Polska drużyna musi awansować do Ligii Mistrzów, praktycznie innej opcji nie ma. Z tego powodu dla hiszpańskich drużyn jesteśmy piłkarskim trzecim światem, ale to raczej nasza wina. Możemy z
tego jedynie wyciągnąć wnioski i zabrać się do pracy. Problem pojawia się kiedy zachowania narodów kolonialnych, czy wręcz przedszkolne wkraczają do naszej mentalności.
Po pierwsze kuriozalne jest, aby stwierdzić, że drużyna piłkarska mogła urazić Polaków, nawet jeżeli jest to Fc Barcelona, swoista katalońska instytucja. Nie może, bo nie jest dla Państwa równorzędnym partnerem, chyba, że my sami postrzegamy siebie jako państwo o potencjale klubu piłkarskiego ( swoją drogą rządzący, chyba do tego dążą, ale opozycja?).
Po drugie, jak już wspomniałem rwanie włosów z powodu, że nie odbył się mecz towarzyski i robienie z tego sprawy narodowej to dziecinada. Czy nie przypominamy w ten sposób tłuszczy, która domagała się Igrzysk w starożytności, Do tego tak prymitywnej, że zapomina o podstawie i o chleb już nie prosi, bo uważa, ze rozrywka ich wykarmi.
Po trzecie, dlaczego tam gdzie powinniśmy nie stajemy twardo w obronie naszych interesów, nie artykułujemy naszych racji, a pohukujemy na innych, nie potrafiąc wczuć się w ich położenie. Nie możemy oczekiwać, że mecz towarzyski w Polsce będzie priorytetem drużyny, która właśnie straciła trenera. W tej chwili rozgrywa się dramat człowieka, który walczy o zdrowie i życie, czy wobec tego spotkanie podkreślmy to ? towarzyskie ma być najważniejsze? Rozumiem rozgoryczenie tych, którzy kupili bilety,
ale przecież to jest zdarzenie losowe. Czy gdyby poważna choroba dotknęła ich bliskich mieliby ochotę uczestniczyć następnego dnia w zabawie? Co innego walka o punkty, kiedy zwycięstwo można dedykować temu, którego nie mogło być tego dnia na ławce trenerskiej, czy nawet spotkanie z Bayernem, które też oburzeni kibice wypominają Barcelonie. Otóż Katalończycy nie grają z Bawarczykami dzień po rezygnacji trenera, w dodatku ten mecz, nawet jeżeli jest towarzyski niesie ze sobą powody do podjęcia
wysiłku i walki o każdy metr boiska, bo zwyczajnie piłkarze muszą sobie udowodnić, że 7-0 w dwumeczu, to była wpadka. W meczu z Polską drużyną, jak na razie nie mają sobie co udowadniać i wiedzą to pewnie nawet najzagorzalsi fani Lechii.
Wreszcie po czwarte. Jeżeli przyjazd piłkarskiej drużyny, nawet najlepszej na świecie, jest dla nas sprawą narodowego honoru, to rzeczywiście jesteśmy krajem dzikim do tego pełnym Czy kompleksów. Czy w polityce jesteśmy ważnym partnerem np. dla USA? Zapewne nie, a w dużej mierze zależy to od tego ile jesteśmy w stanie zaoferować sami. Czy mamy więc rozpaczać, że prezydent USA nie ma ochoty odwiedzić Polski? Raczej powinniśmy robić wszystko by wzmocnić swoją pozycję. Podobnie w piłce. Zapewne
dla Hiszpanów, spotkanie w Polsce to marketingowe show, a nie ważny mecz, nie rozpaczajmy więc, ze swój przyjazd przełożyli. To nie jest afront względem Polski, tak po prostu się zdarzyło.
A jeżeli chcemy gościć najlepszych w Polsce przede wszystkim musimy mieć silne drużyny, chyba, że zadowalają nas mecze jakie giganci rozgrywają w ramach wyjazdów do Azji.
To, że nikt nie chce płacić za naszą największą gwiazdę ? Roberta Lewandowskiego a on sam rozpacza, że musi jeszcze rok grać w drużynie, która doszła do finału najbardziej prestiżowych rozgrywek w klubowej piłce też nie wróży najlepiej. Ale czy te wszystkie przykre fakty, mają sprawić, że Polacy mają tylko użalać się nad tym, że inni nami pogardzają ( w naszym mniemaniu), czy raczej być motywacją do pracy. Fc Barcelona zaczynała mając do dyspozycji szatnie, w której był prysznic tylko wtedy
kiedy padał deszcz przez dziurę w dachu. Powinno nas to nauczyć, że wszystko jest do osiągnięcia, trzeba tylko skupić się na swoich postępach i ciężkiej pracy, a nie szukać aprobaty i uznania u innych. Bo w ten sposób sami z siebie robimy dzikich i zakompleksionych.
669
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)