Herkules, Achilles, Samson, Thor, Roland, Atos, Portos, Aramis, Skrzetuski, Wołodyjowski, Superman, Kapitan Ameryka, Batman, Spiderman....
Lista bohaterów, którzy kwalifikowali się na określenie „super” jest długa i ciągnie się nawet nie przez stulecia, a przez tysiąclecia. Wydawać się może, że człowiek od zawsze tęsknił, za jakąś swoją lepszą wersją, kimś doskonalszym, czy to dzięki umiejętnością, czy działaniu sił nadprzyrodzonych, a nawet nauki. Jedni z nich byli zwykłymi ludźmi, inni mieli boskie pochodzenie, łączyło ich jedno- mieli dawać nadzieję i przykład. Nawet kiedy zwykłym śmiertelnikom wydawało się, że są w sytuacji beznadziejnej, mogli zawsze pomyśleć, że niespodziewani pojawi się ktoś od nich lepszy, choć jednocześnie trapiony ich problemami i uczyni świat lepszym, bezpieczniejszym, a nawet wyzwoli ojczyznę. Jednocześnie żaden z nich nie był wolny od ludzkich ułomności. Wiele z tych postaci trafiło już do kanonów literatury, jednak część z nich, być może z uwagi na wiek (co też taki Superman liczący sobie kilka dekad, może wiedzieć o życiu w porównaniu do Herkulesa) wciąż jest kwalifikowanych jako element rozrywki dla niedojrzałych nastolatków. Co jak pokazują ostatnie produkcje jest błędne. Pod płytką, pełną efektów specjalnych rozrywką kryje się bowiem swoista analiza naszych czasów, mało tego zrodzeni kilkadziesiąt lat temu super przebierańcy, w nieraz krzykliwych strojach wbrew pozorom, są nie tylko kolorowi, ale wraz ze swoimi super mocami niosą konserwatywne wartości, czy to na kartach komiksów czy na dużym ekranie. Pomijam ostatnie, poprawne politycznie pomysły, jak oddanie w ramiona homopropagandy Brucea Wayna znanego jako Batman ( co swoją drogą ukazuje, jak istotnym elementem w walce o kulturę są herosi). Ja rozumiem, że przedstawicielom grupy zwanej kiedyś Sodomitami, może podobać się obcisły czarny kostium, ale bez przesady. Wayne, ze swoim zamczyskiem i upodobaniem do luksusu przypomina raczej klasycznego arystokratę niż geja, poza tym chociaż nie ma szczęścia w sprawach sercowych, to trudno stwierdzić, że nie jest on wrażliwy na kobiece piękno. Szczególnie Kobiety Kot – Anne Hathaway z ostatniej ekranizacji. To co istotne w komiksach, czy szczególnie ekranizacjach z XXI wieku ( za takie produkcje jak Batman i Robin z lat dziewiećdziesiątych powinno się w Arkham zamykać ), to silny kręgosłup moralny bohaterów, nie są oni wolni od rozterek, jednak z pewnością większości z nich relatywizm moralny nie jest bliski. Muszą nie raz wybierać pomiędzy szczęściem rodzinnym, spokojem a poczuciem odpowiedzialności, jednak granica pomiędzy tym co dobre, a co złe jest grubo zarysowana. Nawet wspomniany Batman, choć kieruje się rządzą zemsty zaczyna dostrzegać, błędy swojego myślenia.
Również ostatnia produkcja goszcząca na ekranach kin - Niesamowity Spiderman 2 idealnie wpisuje się do kanonu efektownych ale i wartościowych opowieści, czasów nam współczesnych.
Efekty zapierają dosłownie dech w piersiach, szczególnie jeżeli mamy na nosie okulary 3D (niesamowity widok miasta z perspektywy człowieka pająka), film nie sili się na zadęcie i wzorem Ironmana, Peter Parker (Spiderman) nie tylko nokautuje super – złoczyńców, ale i powala humorem, przez co ten jakby chcieli niektórzy film dla nastolatków ogląda się świetnie.
Twórcy zadbali jednak również o głębsze przesłanie filmu. Odpowiedzialność za złożone obietnice, i za drugą osobę z którą chce dzielić Peter Parker dzielić swoje życie, są przewodnim motywem filmu i głównym problemem Spidermana, przy którym Electro czy Zielony Goblin to „pikuś”. Wspomniany przed chwilą – Electro- to również ciekawa postać, która pokazuje jak współczesny świat gotów jest na wszystko dla choćby chwili sławy, problem z tym, że poczucie bycia zauważanym uzależnia. Film pokazuje również bezduszne funkcjonowanie korporacji i wyobcowanie ludzi w niej funkcjonujących. Niektórzy powiedzą, że film pozbawiony jest realizmu, ale czy to jest zarzut? Czy mieszkanie pod jednym dachem ze Scarlett Johansson i Penelope Cruz jest realne? A może komuś czytającemu ten tekst przydarzyło się, że do pokoju hotelowego przyszła niespodziewanie ponętna Włoszka, czyli równie atrakcyjna i wspomniana już Hiszpanka Cruz? A tak dzieje się w filmach Woodego Allena, którego nikt nie krytykuje za brak poczucia realizmu, za to wszyscy doceniają humor i inteligencję. Taki już urok mitów, czy to starożytnych czy współczesnych, nie po drodze im z realnym życiem, nie mówiąc o prawach fizyki ( czy na pewno? - producenci broni nie dawna szukają natchnienia w S-F i historiach superherosów), a jednak wiele nas uczą i ukazują czasy w których powstały. Tak jak nie możemy poznać Starożytnej Grecji bez Iliady i Odysei, tak trudno z czasów współczesnych wyrzucić super herosów. Ich losy to przecież historia ostatnich dziesięcioleci. II Wojna Światowa, Zimna Wojna, Rasizm, Terroryzm, odnajdziemy je bez problemy w losach Kapitana Ameryki, X-menów, Batmana. Swoje codzienne rozterki współczesny człowiek znajdzie również w losach Peter Parkera, czy Brucea Wayna.
„Moja żona pracuje za granicą”- co o tym może wiedzieć człowiek biegający w getrach po dachach?, ktoś zapyta. Wie sporo drogi czytelniku, nawet ma bardziej przechlapane, bo jego ukochana wybiera się za ocean. Losy superbohaterów, jak się okazuje są nam bliższe niż mogłoby się wydawać, i kto wie czy czasem nie jest im pomimo spektakularnych efektów specjalnych bliżej do rzeczywistości, niż jakże lekkim i przyjemnym komediom Woodego Allena.



Komentarze
Pokaż komentarze