Zamieszanie wokół tęczy na Placu Zbawiciela znowu podnosi temperaturę debaty publicznej, zresztą nie tylko zamieszanie bo i sama tęcza stojąc w ogniu zapewne rozgrzewa swoje otoczenie w te upalne sierpniowe dni. Nie chcę jednak, powtarzać po mądrzejszych ode mnie argumentów, za i przeciw paleniu tęczy, zresztą komu by się chciało w takim upale wytężać głowę. Posłużę się więc, przykładem wręcz prymitywnym.
Wszyscy znacie Kubusia Puchatka, dla tych co nie słyszeli jednak o nim, napiszę, że to taki niedźwiadek co dietą się nie przejmuje. Ma ów Kubuś swoją ferajnę. A w niej niejakiego prosiaczka. Trochę on bojaźliwy, ale całkiem sympatyczny. Zresztą spójrzmy na jego pierwowzór z zagrodzie. Różowiutki, pulchniutki, chrumka sobie wesoło. Cóż złego o nim powiedzieć? Nic- sympatyczne stworzenie, aż żal, że czasem ląduje na naszym talerzu.
Ponieważ to takie sympatyczne zwierze, w dodatku tyle zła od mięsożernych ludzi doznało, więc może należałoby jakoś zrekompensować te cierpienia pod rzeźnickim nożem.
Ha, tylko jak? A może by tak pomnik prosiaczka postawić? Ładne to, estetyczne, dzieciom się spodoba a i dorosłym wadzić nie będzie.
Tylko gdzie go postawimy?
Jak to gdzie- na Placu zbawiciela- przed Kościołem stoi piękna, kolorowa tęcza, więc musimy zadbać o sprawiedliwość i inne religie dowartościować takim cudem przed świątynią, dajmy na to przed meczetem, lub synagogą, chociaż teraz sympatie dla Żydów mniej trendy są, chyba, że ucichnie konflikt z Hamasem, to wtedy pomyślimy……
Powie, ktoś że świnia zwierze nieczyste dla islamu i Judaizmu więc nie wypada. Jak to nie wypada, jak symbol sodomii przed kościołem sobie stoi. Katole są nietolerancyjni to tęcze podpalają, ale takiego słodkiego prosiaczka przed meczetem, kto by chciał oprotestować czy zniszczyć?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)