Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
430
BLOG

Poznaliście już "Cudeńko"- niesamowitego chłopca z Jamajki?

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 0

O Cudeńku dowiedziałem się od mojej przyjaciółki. Tak nazwała pewnego chłopca, którego poznała podczas odbywania wolontariatu na Jamajce.  Chłopiec ten był bowiem dowodem na to, że cuda się zdarzają również teraz i to w świecie, który mógłby się wydawać zapomniany przez Boga.
Cudeńko był kolejnym dzieckiem w  rodzinie, która zamieszkiwała slumsy w Kingston na Jamajce. Dla jego rodziców, wydawał się zbyt dużym obciążeniem, dlatego matka postanowiła poddać się aborcji.
Ku zaskoczeniu i na przekór lekarzom i rodzicom Cudeńko z Boską pomocą, okazał się niezwykle twardym mężczyzną, pomimo że liczył zaledwie kilka miesięcy, przeżył starcie z mordercami oraz ich narzędziami i przyszedł na świat. Niestety ta batalia bardzo wiele kosztowała chłopca, urodził się ze zdeformowanymi kończynami i bez niektórych paluszków. Małe bezbronne dziecko pokonując maszynerię śmierci nie jest jednak jedynym cudem w  tej historii. Drugim jest miłość, pomimo odrzucenia przez rodziców, chłopiec znalazł szybko osobę, która obdarzyła go ogromną miłością, był to o kilka lat starszy brat. Moja przyjaciółka spotkała chłopców w ośrodku, w którym była wolontariuszką. Cudeńko, skradł serce niemal każdej osoby, która się z nim zetknęła. Chłopiec, który zwycięską bitwę z aborterami przypłacił zdrowiem miał ogromną wolę życia i równie ogromne i pełne radości serce.
Po powrocie z wolontariatu, moja przyjaciółka otrzymała wiadomość, że chłopiec zmarł. Dla niej, jak i dla wszystkich, którzy się z nim zetknęli, chłopiec nie odszedł bezpowrotnie, bo wbrew teoriom aborterów, był i jest cały czas istotą ludzką, która czuje. W przejmującym wpisie na facebooku moja przyjaciółka poinformowała, że Cudeńko, żyje teraz w niebie i w pełni szczęścia bawi się z innymi dziećmi i aniołkami. Cudeńko, nie miał łatwego życia, od samego początku musiał o nie walczyć, pomimo że cały czas pozostawał bezbronny, ale swoją obecnością dawał ogromną lekcję miłości bliźniego i świadectwo, że mordowane w brzuchu matki dziecko to nie zlepek komórek, a dziecko, które potrzebuje miłości i jest wstanie ją odnaleźć wbrew wszystkiemu.
Z historii Cudeńka, zapamiętałem również osobiste doświadczenie przyjaciółki, kiedy po raz pierwszy miała opiekować się dziećmi w ośrodku dla biednych w Kingston, przeraziła się. Spotkała rozbrykaną gromadkę dzieci, przy czym niektóre z nich były autystyczne, innym brakowało nóżek, jeszcze inne były nadpobudliwe. Wydawało się niemożliwym zapanować nad nimi wszystkimi. Kiedy zaczęła nawiązywać kontakt z każdym z dzieci po kolei, odkryła, że istnieje prosty sposób na opanowanie sytuacji. Każde dziecko na swój sposób poszukiwało miłości. Kiedy okazała im swoje uczucie niestraszne jej już były najbardziej rozbrykane maluchy.
W tej historii zdarzył się jeszcze jeden cud. Historia Cudeńka, ujmuje kolejne serca i jest przekazywana dalej, a chłopiec, którego nikt poza bratem nie chciał na świecie, zaskarbia sobie miłość kolejnych osób również po śmierci. Autorowi tekstu historię chłopca opowiedziała Meksykanka, pozostaje mieć nadzieję, że skoro już dotarła ta historia do Polski, to obiegnie cały świat, jeżeli już się to nie stało.

 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka