Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
294
BLOG

Don Kichot na poważnie

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Kultura Obserwuj notkę 1

 

Chociaż przemyślne przygody Szlachcica z La Manchy i jego giermka, niejakiego Sancho potrafią rozbawić do łez, a cała opowieść Cervantesa stylizowana na rycerską romance, posłużyła autorowi jako swoisty miecz satyry na współczesne jemu  problemy, z konkurentem do opowiedzenia losów Don Kichota na czele, to powieść hiszpańskiego klasyka, mówi nam o rzeczach całkiem poważnych.

Szperając w tekście Don Kichota, można znaleźć wiele refleksji, chociażby na temat rządzenia, jeżeli odrzucimy fragmenty o czystych i obciętych paznokciach, które znajdują się wśród rad, udzielanych przez Błędnego Rycerza swojemu giermkowi, kiedy ten wyrusza by rozpocząć karierę wielkorządcy na wyspie. Ale w tym tekście, nie chcę analizować kolejnych fragmentów romancy o ostatnim z błędnych rycerzy. Są to sprawy istotne, ale nie najistotniejsze. Istotą tej powieści, jest bowiem sama idea rycerstwa błędnego i to czego symbolem jest. Pozornie ośmieszona, przez najprzemyślniejsze przygody Don Kichota, ale w rzeczywistości, skłaniająca nas do głębszej refleksji.

Śledząc losy cervantesowskich bohaterów, możemy zauważyć, że chociaż księgi rycerstwa błędnego, nawet przez swoich przeciwników i cenzorów, są znane i czytane. Ich treść, nikomu nie jest obca, a dla większości przeróżne opowieści są źródłem dobrej zabawy.

Czy jednak tylko o rozrywkę tutaj chodzi? Czy może, bierze się ona z czegoś głębszego? Z tęsknoty za światem idealnym, platońskim światem idei. Światem, gdzie niema szarości, jest tak i nie, dobro i zło. I dobro wie, że nie ma kompromisu ze złem.

Może Don Kichot, wsiadając na konia i wyruszając w świat ze swym giermkiem nie był wcale takim szaleńcem, a  wręcz przeciwnie był geniuszem, który starał się dostrzec siedząc w jaskini coś więcej niż tylko cienie i pragnął podążyć, za źródłem owych cieni.

Tym samym narażając się na opinię szaleńca. Chyba, nie do końca o to mogło autorowi chodzić, skoro kończąc powieść, przywraca swojemu bohaterowi rozum.

Jednak czy możemy być tego pewni, w końcu przesada i ironia to znak rozpoznawczy Cervantesa.

 

Zauważmy, że w swoim szaleństwie szlachcic za La Manchy, nie jest, sięgając do współczesnych mitów, szalonym, przerysowanym złoczyńcom z opowieści o Batmanie, nie jest on ucieleśnieniem zła. Przeciwnie, jego decyzje chociaż czasem głupie, wynikają z błędnego postrzeganie świata, jednak zawsze ich motorem jest chęć czynienia dobra, pomoc słabszym i biedniejszym. Jest też, w tym spora dawka próżności i chęć rycerskiej sławy, ale przecież jest to całkiem ludzka ułomność, a i opowieść o Don Kichocie, nie jest przecież hagiografią.

Sam Don Kichot, chociaż przerysowany, to stanowi swoistą idee, do której mogą odwoływać się konserwatyści na przestrzeni wieków. Również, a może szczególnie współcześnie.

Bo czy osoba, która współcześnie głosi, ochronę życia od poczęcia do naturalnej śmierci, czy twierdzi, że małżeństwo to związek kobiety i mężczyzny, nie przypomina swojemu otoczeniu, rycerza, w przerdzewiałej zbroi, który głosi tezy nie przystające do czasów nam współczesnych, nowoczesnych?

I chociaż dla konserwatystów ich tezy, są największą świętością, to dla swoich oponentów są oni jak szaleńcy, nacierający na wiatraki.

W tym szaleństwie, jest jednak szlachetność. Jest umiłowanie prawdy i zdrowego rozsądku.

I chociaż swoimi  absurdalnymi wyczynami Don Kichot nie raz rozbawił czytelnika, to cały czas, pełen był godności, czasem okazywanej posępnym obliczem, wiedział on jednak, ze podąża za najlepszymi wzorcami rycerskości.

Tak samo współczesny konserwatysta, wie że podąża szlachetną drogą, na której może znaleźć drogowskazy w postaci ludzi mądrych i szlachetnych. Ma tą jednak przewagę nad szlachcicem z La Manchy, że jego autorytety są ze świata jaki znamy, a nie ze świata fantazji. Świat fantazji z pewnością może być piękny, nie jest jednak realny, a przynajmniej my nie możemy dostrzec go w całości, bo do dyspozycji mamy jedynie cienie, które nam rzuca za pośrednictwem literatury i filmu. Czymże, jednak różni się konserwatysta od Don Kichota oprócz tego, że źródło jego odmienności jest do bólu zdroworozsądkowe w przeciwieństwie do ksiąg rycerstwa błędnego? Można pokusić się o tezę, że więcej różnic nie ma, w takim razie, warto uczyć się od Don Kichota, jego wierności ideałom i poczucia dumy oraz szlachetności, kiedy świat wokoło, zwariował lub nas ma, za szaleńców.






 

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Kultura