Proponuję czytelnikom małą gimnastykę umysłu. Spróbujmy przyjąć tezy obrońców Lecha Wałęsy, że materiały z szafy Kiszczaka to fałszywki, zróbmy ekwilibrystkę naszego umysłu, że w 100% są tam fałszywki. Więcej, że wszystkie dokumenty, w których występuje TW Bolek są sfałszowane. TW Bolek razem ze swoimi donosami, jako wymysł SB w celu zdyskredytowania Wałęsy, przez niedysponowanych umysłowo SBeków trafił również do teczek osób inwigilowanych w Stoczni, robiąc zapewne przy tym bałagan informacyjny, ale przyjmijmy, że cała bezpieka to było zbiorowisko idiotów.
I z takimi założeniami, przypomnijmy sobie udokumentowaną sprawę, wypożyczenia teczki TW Bolka przez Lecha Wałęsę- prezydenta. Zobaczył fałszywki na swój temat i wyrwał strony z teczki, która miała być fikcją na temat jego życia. Nie zwołał konferencji, na której wyjaśnił, że oto odkryto teczkę, gdzie sfałszowano jego działalność i że oto, mamy przykład jak lustracja jest niebezpieczna- czy takie działanie nie wydaje się, przy wspomnianych założeniach najprostszym rozwiązaniem? Zdecydowanie prostszym niż niszczenie fałszywych dokumentów?
Jest jeszcze kwestia ludzi, którzy mówią lub mówili o agenturalnej przeszłości Wałęsy, czy mamy przyjąć, że są to ofiary zbiorowej hipnozy, czy jakiejś paranoi? Wszyscy oni sami sobie wymyślili problem Wałęsy z jego kontaktami z SB? Anna Walentynowicz, Andrzej Gwiazda, Krzysztof Wyszkowski i wielu innych…, zaangażowani w działalność opozycyjną wymyślili sobie TW Bolka?
Zastanów się drogi czytelniku..


Komentarze
Pokaż komentarze (4)