Wyobraźmy sobie klub gentelmanów, który powstał, żeby Panowie mogli wspólnie załatwiać rożne interesy, uzyskując dzięki współpracy coraz większe zyski. Klub początkowo liczył tylko kilku członków, ale z upływem czasu, zapisywali się do niego inni, widząc korzyści z przebywania w tak zacnym gronie Aż klub zaczął liczyć blisko 30 członków. Od początku kilku gentlemanów posiadających największa charyzmę, opartą na grubych portfelach wykazywała skłonności do przewodzenia. W pewnym momencie grupa przewodząca Klubowi zaczęła przynosić na spotkania coraz większe ilości alkoholu i hasłami „ze mną się nie napijesz” rozpijać kolegów oraz głosić hasła powolnej zamiany Klubu w jedną wielką firmę skupiającą wszystkie biznesy członków klubu. Nie pomagały nieśmiałe protesty, nie pomagały groźby jednego z zamożniejszych członków klubu, który nieśmiało zaczął mówić, o opuszczeniu zacnego grona. W końcu nie poprzestał na groźbach, i ogłosił, że pragnie opuścić Klub. Był to pierwszy taki przypadek w historii klubu. Co zrobili członkowie klubu aspirujący do narzucania kierunków rozwoju zgromadzenia? Najpierw spotkali się niewielkim gronie, gdzie ustalili, że rozwiązaniem kryzysu będzie ultimatum dla pozostałych członków, że albo wychodzą również z Klubu, albo oddają swoje udziały w interesach do wspólnej puli. Ewentualnie będą mogli się wypowiedzieć, czy na każdym spotkaniu będzie trzeba wypić jedną czy też dwie butelki wódki na głowę.
Czy tacy liderzy są odpowiedzialni i wiarygodni? Czy nie należałoby ich posądzić o działania zmierzające o przejęcie interesów prowadzonych przez kolegów, lub w wersji dla nich optymistycznej o zwykłą głupotę. Odpowiedz sobie czytelniku sam, a później pomyśl nad obecną polityką Unii Europejskiej.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)