ŁukaszEm ŁukaszEm
37
BLOG

Marcinkiewicz członkiem Układu?

ŁukaszEm ŁukaszEm Polityka Obserwuj notkę 0
Kazimierz Marcinkiewicz nie wejdzie do rządu Jarosława Kaczyńskiego. Na mój gust, to decyzja jak najbardziej słuszna.

Były premier licytował ostro - warunkiem jego wejścia do Rady Ministrów miało być przyznanie mu teki wicepremiera, odpowiedzialnego za całokształt spraw gospodarczych. Gdyby Kaczyński na to poszedł, Zyta Gilowska musiałaby odejść z rządu. A obecna minister finansów miała w mijającym już roku wystarczająco dużo problemów (wejście do rządu, sprawa lustracyjna, odejście z rządu i ponowne doń wejście) i gdyby zgodziła się na pożegnanie z gabinetem Kaczyńskiego, to mogłaby poważnie zaszkodzić swojemu wizerunkowi kobiety twardej, zdecydowanej i konsekwentnej. A jej polityczna pozycja i tak jest słaba.

Nie mówiąc o tym, że w resorcie finansów mielibyśmy po raz kolejny bezkrólewie i chaos. A na to Kaczyński nie może sobie pozwolić. MF będzie miało swoją rolę w absorpcji unijnych środków, więc akurat w tym ministerstwie potrzeba jak najwięcej spokoju. Więc Zyta Gilowska musiała zostać.

Można powiedzieć, że Marcinkiewicz zjechał do pit-stopu. Zapewne teraz zaczepi się gdzieś w biznesie (Wiesław Walendziak zapewne nie da koledze zginąć). Tam swoje zarobi, przeczeka, zmaże nieco wizerunkowe plany (polityk rzucany od stanowiska do stanowiska wygląda mało poważne) . Być może w rankingu cieszących się największym zaufaniem polityków nieco mu ubędzie, ale na pewno nie na tyle, gdyby musiał jako minister brać udział w każdych kolejnych zawirowaniach politycznych (a tych w przyszłym roku na pewno będzie równie dużo, w tym). Zachowa więc kapitał, dzięki któremu w przyszłości będzie mógł myśleć o stworzeniu własnej partii.  Wydaje się więc, że więcej korzyści przyniesie mu lekkie oderwanie się od bieżącej polityki, niż trwanie w niej na siłę.

Ciekawe, jak wobec Marcinkiewicza będzie postępował Jarosław Kaczyński. Po tym, jak  Marcinkiewicz  został komisarzem Warszawy, mówiono, że Kaczyński chce dać mu czas na budowę własnego politycznego zaplecza, wzmocnić go, a  docelowo wykreować go na  poważnego kandydata do fotela prezydenta RP.

Teraz wygląda jednak na to, że Marcinkiewicz będzie stopniowo oddalał się od swojego niedawnego politycznego patrona. Czyżby więc były premier miał zostać członkiem Układu, wedle definicji polityków PiS obejmującego wszystkich, którzy z polityką Prawa i Sprawiedliwości choćby odrobinę się nie zgadzają?

To by dopiero była ironia losu... 
ŁukaszEm
O mnie ŁukaszEm

Zaliczyłem kilkuletnią przygodę z dziennikarstwem. Wystarczająco długą, by zmądrzeć i poszukać innych zajęć, które pozwalają zmieniać rzeczywistość. Wierzę w rozum i racjonalne spojrzenie na fakty, choć do ich oceny częściej używam lewego oka.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka