ŁukaszEm ŁukaszEm
36
BLOG

Polski Kościół na lustracyjnym polu minowym. Czy zostanie wysadz

ŁukaszEm ŁukaszEm Polityka Obserwuj notkę 0

Arcybiskup Stanisław Wielgus nie będzie metropolitą warszawskim. Hierarcha zrezygnował ze stanowiska pod wpływem medialnych doniesień o jego współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa.

Nie są jasne kulisy decyzji abp. Wielgusa. Oficjalny komunikat Episkopatu Polski głosi, że była to jego własna inicjatywa. Głośne są jednak spekulacje, że na dymisję Wielgusa naciskał sam Watykan.  Za opcją watykańską przemawia fakt, że w oficjalnym komunikacie nuncjatury watykańskiej w Warszawie, dotyczącym rezygnacji abp. Wielgusa, przytoczony jest paragraf 2 artykułu 401 Kodeksu Prawa Kanonicznego: "Usilnie prosi się biskupa diecezjalnego, który z powodu choroby lub innej poważnej przyczyny nie może w sposób właściwy wypełniać swojego urzędu, by przedłożył rezygnację z urzędu".

Sprawa arcybiskupa Wielgusa poważnie naruszyła autorytet polskiego Kościoła, jak i papieża Benedykta XVI. Przed zatwierdzeniem kandydatury Wielgusa na stanowisko metropolity warszawskiego, Benedykt rozmawiał z nim w Watykanie. Taka rozmowa miała charakter spowiedzi. Abp. Wielgus musiałby być człowiekiem wielce nierozsądnym, gdyby zataił przed nim informacje o swoich związkach ze specsłużbami PRL. Wątpliwe też, by Kościło forsował duchownego na wysokie stanowisko, nie znając jego życiorysu.

Wygląda więc na to, że Benedykt XVI chciał - upierając się przy kandydaturzę Wielgusa - wytrącić z rąk polskich lustratorów Kościoła oręż w postaci oskarżeń o agenturalność, mówiąc im: "Kościół jest autonomiczny i sam wybiera swoich hierarchów".  Gdyby abp. Wielgus objął stanowisko, kolejne próby lustrowania ludzi Kościoła zapewne straciłyby swoją atrakcyjność,  bo przechodziłby bez echa. Możliwe też, że forsując Wielgusa, papież chciał nieco utemperować zapędy polskich władz i ukazać im bezzasadność mieszania się w kościelne kwestie personalne. Wedle relacji, premier Jarosław Kaczyński podczas październikowej wizyty w Watykanie miał sugerować Benedyktowi XVI, by metropolitą warszawskim mianował abp. Sławoja Leszka Głodzia. To ponoć mocno zirytowało papieża i być może stąd także brał się tak mocny upór przy kandydaturze abp. Wielgusa. 

Papież widać się nie spodziewał, że debata wokół dokumentów dotyczących Wielgusa będzie tak gorąca, a sprzeciw wobec objęcia przezeń stanowiska tak wielki. Ale kości zostały rzucone - jego autorytet został wystawiony na szwank, a Kościół w Polsce ma poważny problem. Światowe media piszą wręcz, że "polski Kościół stanął w obliczu największego kryzysu od upadku komunizmu". Dawny działacz "Solidarności" i były doradca premiera Tadeusza Mazowieckiego, Waldemar Kuczyński, w swoim blogu internetowym pisał (jeszcze przed odwołaniem ingresu): " Jeśli nominacja byłaby cofnięta, to by oznaczało, że hierarchiczny mechanizm Kościoła jest w stanie poważnego kryzysu, a papież ujawnił wielką słabość w kierowaniu nim. To byłoby otwarcie wyłomu do prawdziwej lawiny lustrowania Kościoła i postawienie go w roli grzesznika we włosienicy. To dopiero byłby kryzys".

Zapowiedź tej lawiny już mamy W najnowszym wydaniu  "Newsweek" donosi o rzekomo agenturalnej przeszłości wielu przyjaciół obecnego metropolity krakowskiego - a wcześniej długoletniego sekretarza papieża Jana Pawła II - kardynała Stanisława Dziwisza.  Na kolejne sensace zapewne nie trzeba będzie długo czekać. Nie ma na to rady - Kościół będzie musiał opracować metodę ujawniania prawdy o przeszłości księży. Chowanie głowy w piasek, udawanie, że nie ma sprawy i zamykanie się w oblężonej twierdzy nic nie da - to wystawi Kościół na kolejne razy dzikiej lustracji i pogłębi upadek jego autorytetu. Ale z drugiej strony, kościelne władze nie mogą sobie pozwolić na swobodne grzebanie w przeszłości księży i dyktowanie lustratorom, kto ma obejmować kościelne stanowiska, bo i to może poważnie nadwątlić zaufanie do Kościoła, a wręcz jego autonomię. - Jak uniknąć ciosów, nie narażając na szwank własnego autorytetu - z tą łamigłówką luminarze Kościoła będa mieli twardy orzech do zgryzienia.

Ciekawy jest też inny wątek sprawy Wielgusa. Czy publikacja jego teczki ze źródeł IPN była dziełem przypadku? Czy też może w ujawnieniu tych dokumentów maczał ręcę PiS? Partia ta od początku swoich rządów nie kryje się z tym, że ma pewne plany co do Kościoła. Najpierw był ścisły alians z Radiem Maryja i częste wizyty prominentnych polityków tej partii w należącej do imperium ojca Rydzyka TV Trwam. Później były symboliczne gesty wsparcia od prezydenta Lecha Kaczyńskiego dla ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Duchowny przez ostatnie miesiące prowadził kwerendę w archiwach IPN, a niedługo zostanie opublikowana książka z efektami jego poszukiwań księży-współpracowników SB. Za swoją lustracyjną działalność zbierał gromy od głów polskiego Kościoła - prymas Józef Glemp nazwał go nawet "nadubowcem" - liderzy PiS popierali jednak jego działania. Czyżby brutalna eliminacja abp. Wielgusa była kolejną próbą przeciągnięcia przez PiS części polskiego Kościoła na swoją stronę?

Dużo pytań, mało odpowiedzi. Nie ulega jednak wątpliwości, że kolejna odsłona tego spektaklu nastąpi niedługo. Mariaż tronu z ołtarzem niejednego śmiałka już skusił...

ŁukaszEm
O mnie ŁukaszEm

Zaliczyłem kilkuletnią przygodę z dziennikarstwem. Wystarczająco długą, by zmądrzeć i poszukać innych zajęć, które pozwalają zmieniać rzeczywistość. Wierzę w rozum i racjonalne spojrzenie na fakty, choć do ich oceny częściej używam lewego oka.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka