Radosław Sikorski pożegnał się z teką ministra obrony narodowej i opuścił rząd Jarosława Kaczyńskiego. To zła wiadomość dla Polski.
Co stało za dymisją Sikorskiego? Od wielu dni polityczne wróble ćwierkały, że między byłym już ministrem a jego zastępcą (i jednocześnie likwidatorem Wojskowych Służb Informacyjnych) Antonim Macierewiczem mocno iskrzy. Doszło nawet do tego, że Macierewicz - formalnie podwładny Sikorskiego - nie dostarczył mu raportu z likwidacji WSI. Szeptano też, że Sikorski zalazł za skórę braciom Kaczyńskim negatywnymi wypowiedziami na ich temat, wypowiadanymi na różnych salonach. Pojawiły się wręcz spekulacje, że Macierewicz interesuje się operacją wywiadu o kryptonimie "Szpak", podczas której przebywającego na emigracji w Wielkiej Brytanii Sikorskiego WSI intensywnie inwigilowały
W ostatnich dniach konflikt Sikorski-Macierewicz nabrał rumieńców. Minister zażądał - pod groźbą własnego odejścia - od premiera Jarosława Kaczyńskiego zdymisjonowania swojego zastępcy.
Premier się nie zgodził i Sikorski odszedł. Co jest dla Polski złą wiadomością. Oddziały polskiej armii właśnie wyleciały do Afganistanu, a rozmowy z USA w sprawie lokacji elementów amerykańskiej tarczy rakietowej w Polsce nabierają rumieńców. Sikorski cieszy się w Stanach sporym szacunkiem i wiarygodnością. Jego osoba gwarantowała, że sprawach sojuszniczych stosunków Polska - NATO i Polska - USA, będziemy mieli niezłe argumenty. No i był obyty na światowych salonach. Dla zagranicznych partnerów Polski był fachowcem, z którym zawsze warto rozmawiać. Czy w kadrowym zapleczu PiS jest ktokolwiek o podobnej pozycji co Sikorski? Bo zagranicy nie da się uspokoić dzikim tańcem radości, że MON odzyskany i teraz będzie już tylko lepiej.
A co do PiS, to sposób potraktowania Sikorskiego potwierdził od dawna powtarzane wobec tej partii zarzuty. O kierowaniu się kadrową regułą "mierny fachowiec, byleby był własny"; o kierowaniu się jakimiś przedziwnymi obsesjami i fobiami; o chęć kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Sikorski nie przeszedł z Kaczyńskimi długiej drogi do władzy, w Porozumieniu Centrum też nie działał. Więc musiał odejść. Bo Macierewicz agentów tropi od dawna...
Proste - nie był swój, to go odstrzelono. Tylko, że Sikorski na tym nie straci. Polska tak, bo odszedł z rządu niezły polityk. Stracił PiS, bo wolał zaufać znanemu tropicielowi wszelakiej agentury i obsesyjnemu lustratorowi Macierewiczowi. Gdzie tu wizja przyszłości? Gdzie jakikolwiek konstruktywny obraz polskiej przyszłości? Nie ma i nie będzie, bo nie ma komu jej wykreować. Decyzją o dymisji Sikorskiego, Kaczyńscy utwierdzili swój wizerunek polityków wiecznie wstecznych, fechtujących się z odległą przeszłością i kompletnie ignorujących sprawy przyszłości. Nic dobrego z ich polityki dla Polski już nie wyniknie.
Sikorski jest politykiem młodym, jego kariera polityczna z pewnością się nie skończy po odejściu z rządu. Ma spore szanse, by stać się reprezentantem nurtu umiarkowanej polskiej prawicy. Mało tego, moim zdaniem w przyszłości Sikorski będzie mógł z powodzeniem ubiegać się o prezydenturę RP. On więc może poczekać. I, patrząc na poczynania PiS, więcej zyska będąc poza rządem niż w nim.
Za to PiS wywalając go z rządu, strzeliło sobie gola do własnej bramki. Jakiekolwiek próby poszerzenia bazy wyborczej o ludzi młodych i wykształconych nie odniosą już powodzenia. Bo Sikorski był politykiem, z którym młodzi ludzie mogli się jako tako identyfikować. A teraz pozostali im choćby Antoni Macierewicz, Zbigniew Wassermann, Przemysław Gosiewski - czyli, bez owijania w bawełnę, panowie raczej mało trendy i zupełnie niepociągający.
Jarosławowi Kaczyńskiemu po tej decyzji można zadedykować filmik z zeszłorocznego meczu Polska - Kolumbia. Tego samego, kiedy nasz bramkarz Tomasz Kuszczak spektakularnie wrzucił sobie lecącą przez całe boisko piłkę do bramki. Do tej interwencji można porównać zdymisjonowanie Sikorskiego.
Co stało za dymisją Sikorskiego? Od wielu dni polityczne wróble ćwierkały, że między byłym już ministrem a jego zastępcą (i jednocześnie likwidatorem Wojskowych Służb Informacyjnych) Antonim Macierewiczem mocno iskrzy. Doszło nawet do tego, że Macierewicz - formalnie podwładny Sikorskiego - nie dostarczył mu raportu z likwidacji WSI. Szeptano też, że Sikorski zalazł za skórę braciom Kaczyńskim negatywnymi wypowiedziami na ich temat, wypowiadanymi na różnych salonach. Pojawiły się wręcz spekulacje, że Macierewicz interesuje się operacją wywiadu o kryptonimie "Szpak", podczas której przebywającego na emigracji w Wielkiej Brytanii Sikorskiego WSI intensywnie inwigilowały
W ostatnich dniach konflikt Sikorski-Macierewicz nabrał rumieńców. Minister zażądał - pod groźbą własnego odejścia - od premiera Jarosława Kaczyńskiego zdymisjonowania swojego zastępcy.
Premier się nie zgodził i Sikorski odszedł. Co jest dla Polski złą wiadomością. Oddziały polskiej armii właśnie wyleciały do Afganistanu, a rozmowy z USA w sprawie lokacji elementów amerykańskiej tarczy rakietowej w Polsce nabierają rumieńców. Sikorski cieszy się w Stanach sporym szacunkiem i wiarygodnością. Jego osoba gwarantowała, że sprawach sojuszniczych stosunków Polska - NATO i Polska - USA, będziemy mieli niezłe argumenty. No i był obyty na światowych salonach. Dla zagranicznych partnerów Polski był fachowcem, z którym zawsze warto rozmawiać. Czy w kadrowym zapleczu PiS jest ktokolwiek o podobnej pozycji co Sikorski? Bo zagranicy nie da się uspokoić dzikim tańcem radości, że MON odzyskany i teraz będzie już tylko lepiej.
A co do PiS, to sposób potraktowania Sikorskiego potwierdził od dawna powtarzane wobec tej partii zarzuty. O kierowaniu się kadrową regułą "mierny fachowiec, byleby był własny"; o kierowaniu się jakimiś przedziwnymi obsesjami i fobiami; o chęć kontrolowania wszystkiego i wszystkich. Sikorski nie przeszedł z Kaczyńskimi długiej drogi do władzy, w Porozumieniu Centrum też nie działał. Więc musiał odejść. Bo Macierewicz agentów tropi od dawna...
Proste - nie był swój, to go odstrzelono. Tylko, że Sikorski na tym nie straci. Polska tak, bo odszedł z rządu niezły polityk. Stracił PiS, bo wolał zaufać znanemu tropicielowi wszelakiej agentury i obsesyjnemu lustratorowi Macierewiczowi. Gdzie tu wizja przyszłości? Gdzie jakikolwiek konstruktywny obraz polskiej przyszłości? Nie ma i nie będzie, bo nie ma komu jej wykreować. Decyzją o dymisji Sikorskiego, Kaczyńscy utwierdzili swój wizerunek polityków wiecznie wstecznych, fechtujących się z odległą przeszłością i kompletnie ignorujących sprawy przyszłości. Nic dobrego z ich polityki dla Polski już nie wyniknie.
Sikorski jest politykiem młodym, jego kariera polityczna z pewnością się nie skończy po odejściu z rządu. Ma spore szanse, by stać się reprezentantem nurtu umiarkowanej polskiej prawicy. Mało tego, moim zdaniem w przyszłości Sikorski będzie mógł z powodzeniem ubiegać się o prezydenturę RP. On więc może poczekać. I, patrząc na poczynania PiS, więcej zyska będąc poza rządem niż w nim.
Za to PiS wywalając go z rządu, strzeliło sobie gola do własnej bramki. Jakiekolwiek próby poszerzenia bazy wyborczej o ludzi młodych i wykształconych nie odniosą już powodzenia. Bo Sikorski był politykiem, z którym młodzi ludzie mogli się jako tako identyfikować. A teraz pozostali im choćby Antoni Macierewicz, Zbigniew Wassermann, Przemysław Gosiewski - czyli, bez owijania w bawełnę, panowie raczej mało trendy i zupełnie niepociągający.
Jarosławowi Kaczyńskiemu po tej decyzji można zadedykować filmik z zeszłorocznego meczu Polska - Kolumbia. Tego samego, kiedy nasz bramkarz Tomasz Kuszczak spektakularnie wrzucił sobie lecącą przez całe boisko piłkę do bramki. Do tej interwencji można porównać zdymisjonowanie Sikorskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze